Elektroniczny podpis zrewolucjonizuje biznes

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2001-10-11 00:00

Elektroniczny podpis zrewolucjonizuje biznes

Prezydent Aleksander Kwaśniewski podpisze dziś ustawę o podpisie elektronicznym. Gdy nowe prawo wejdzie w życie, czyli za dziewięć miesięcy, polską gospodarkę czeka prawdziwa rewolucja. Rząd musi jednak zadbać o stworzenie odpowiedniej infrastruktury.

Dziś prezydent Aleksander Kwaśniewski podpisze ustawę o podpisie elektronicznym. Oznacza to, że podpis złożony przy użyciu komputera będzie miał taką samą moc prawną, jak wykonany odręcznie.

Oszczędność czasu

Zgodnie z polskim prawem, aby została zawarta umowa, potrzebne jest wspólne oświadczenie woli co najmniej dwóch osób.

— Kodeks cywilny jest tak skonstruowany, że dla umów, których przedmiot jest wart więcej niż 2 tys. zł, oświadczenie woli musi być złożone na piśmie — mówi Jarosław Mojsiejuk, prawnik, dyrektor ds. bezpieczeństwa i współpracy z administracją publiczną HP Polska.

Oznacza to, że aby zawrzeć umowę i mieć pewność co do tożsamości osób podpisujących, potrzebna jest ich jednoczesna obecność w tym samym miejscu. Dane osoby składającej podpis można poświadczyć, ale to wymaga wizyty w urzędzie czy u notariusza.

— Rewolucja związana z podpisem elektronicznym polega na tym, że obecnie możliwe będzie zawieranie umów nawet największej wartości na odległość. Będziemy jednak mieli pewność co do tożsamości osób podpisujących dokument oraz czasu, w jakim to nastąpiło — tłumaczy Jarosław Mojsiejuk.

Delegacja zaufania

Działanie całego systemu opiera się na zasadzie delegacji zaufania. Instytucją nadrzędną będzie Ministerstwo Gospodarki, które będzie wydawać zgodę i uwiarygodniać instytucje, roboczo zwane „kwalifikowanymi podmiotami świadczącymi usługi certyfikujące” (urzędy certyfikujące). Ich zadaniem będzie wydawanie — na wniosek zainteresowanego — certyfikatów oraz pary tzw. kluczy, publicznego i prywatnego.

— Klucze to po prostu odpowiednio duże ciągi cyfr, powiązanych ze sobą, ale nie stanowiących wiernej kopii. Klucz publiczny wraz z certyfikatem pozostaje w urzędzie certyfikującym, zaś klucz prywatny będzie własnością osoby, której został wydany — tłumaczy Maciej Rak, szef zespołu konsultantów technicznych HP Polska.

Oba klucze (czyli ciągi cyfr) zapisane będą w postaci pliku. Plik z kluczem publicznym dostępny będzie np. na stronie internetowej urzędu certyfikującego. Dołączony zostanie do certyfikatu, w którym zawarte będą niezbędne informacje o osobie, której został wystawiony.

— Z kolei plik z kluczem prywatnym zostanie zapisany na nośniku danych, którym może być np. karta mikroprocesorowa czy dyskietka. Będzie on udostępniony tylko posiadaczowi, który ma obowiązek strzec go i nie udostępniać nikomu — mówi Maciej Rak.

Podpis elektroniczny generowany będzie przez specjalne oprogramowanie na podstawie kodu klucza prywatnego. Następnie dokument wraz z podpisem zostanie przesłany kontrahentowi.

— Przy wykorzystaniu ogólnie dostępnego klucza publicznego osoba otrzymująca taki dokument wraz z podpisem może go odczytać oraz sprawdzić, czy tożsamość wysyłającego zgodna jest z danymi zawartymi w certyfikacie, kiedy dokument został podpisany oraz czy nie dokonano w nim zmian — twierdzi Maciej Rak.

W dużym uproszczeniu można przyjąć, że klucz prywatny umożliwia niejako zakodowanie dokumentu, a klucz publiczny — jego odczytanie wraz z informacją o tożsamości podpisującego.

W praktyce jednak cały system będzie rozwijał się powoli, ustawa wejdzie bowiem w życie dziewięć miesięcy po podpisaniu.

— Podpisanie przez prezydenta ustawy o podpisie elektronicznym włączy Polskę do krajów posiadających nowoczesne prawo w tej dziedzinie — podkreśla Yann Gontard, prezes TP Internet.

Odpowiednie akty prawne przyjęły już Stany Zjednoczone i państwa Unii Europejskiej.

— Wraz z wstąpieniem do Unii i tak musielibyśmy przyjąć takie rozwiązania — twierdzi Jarosław Mojsiejuk.

Dodaje, że sprawa była tym bardziej ważna, że ustawy o podpisie elektronicznym przyjęły już państwa, starające się razem z Polską o członkostwo w UE: Czechy i Węgry, a także niektóre kraje bałtyckie.

Nie dla osób prawnych

Podpis elektroniczny ułatwić ma życie zarówno osobom fizycznym, jak i firmom.

— Konstrukcja ustawy jest jednak taka, że para kluczy wraz z certyfikatem przyporządkowana jest jednej osobie fizycznej. Firma jako osoba prawna nie może składać podpisu elektronicznego — tłumaczy Jarosław Mojsiejuk.

Nie jest to jednak problem. Z prawnego punktu widzenia także dziś do oświadczenia woli firmy potrzebne jest zgodne oświadczenie osób do tego upoważnionych.

— W praktyce będzie to wyglądało tak, że każdy z członków zarządu będzie miał swój komplet kluczy, i będzie składał niezależny podpis elektroniczny. W jego certyfikacie zaś znajdą się informacje co do pełnomocnictwa, jakie otrzymał od firmy — mówi Jarosław Mojsiejuk.

Dodaje, że także w tym przypadku ustawa wprowadza spore udogodnienia.

— Obecnie żeby sprawdzić pełnomocnictwa reprezentantów firm, trzeba przejrzeć dokumenty w sądzie rejestrowym. W przypadku podpisu elektronicznego wszystkie te informacje zostaną ujawnione w certyfikacie, który będzie powszechnie dostępny. Podpisując umowę nie dość, że nie trzeba będzie wychodzić z biur, to jeszcze uzyska się pewność co do tożsamości kontrahentów i daty podpisu, a także ich umocowania — tłumaczy Jarosław Mojsiejuk.

Okiem ekspertów

Szansa na koniunkturę

Cezary Szczekocki

prezes Sklepu Wirtualnej Polski

- Nie sądzę, żeby wejście w życie ustawy o podpisie elektronicznym miało duży wpływ na sytuację firm zajmującym się handlem elektronicznym w Internecie w zakresie b2c. W najbliższym czasie tylko niewielki odsetek społeczeństwa będzie dysponować podpisem elektronicznym. Wdrożenie zapisów ustawy uprości i zautomatyzuje proces identyfikacji klientów sklepów internetowych. Do tej pory dokonywaliśmy tego poprzez e-mail lub telefonicznie i zdarzało się, że nierzetelni klienci nie odbierali naszych przesyłek albo podawali nieprawdziwy adres. Większe znaczenie podpis elektroniczny będzie mieć dla sklepów zajmujących się w sieci handlem typu b2b. Firmy i instytucje korzystając z podpisu będą mogły ograniczyć koszty.

Andrzej Klesyk

członek zarządu Bankgesellschaft Berlin (współwłaściciela Inteligo)

- Na ustawę o podpisie elektronicznym czekaliśmy wystarczająco długo. Dla bankowości elektronicznej to rewolucja. Spodziewam się, że liczba klientów bankowości elektronicznej, korzystających z podpisu elektronicznego, za rok osiągnie kilkanaście tysięcy, a za dwa lata może dojść do 200 tysięcy. Nie sądzę, by przeciętni obywatele mieli problem z dostępem do elektronicznego podpisu. Znajdą się zapewne firmy, które będą go udostępniać prawie za darmo, byle tylko przyciągnąć klientów do korzystania ze swoich usług. Banki także będą je wydawać, mimo że nie jest to przedmiot ich działalności. Banki są jednak instytucjami zaufania publicznego i wydawane przez nie podpisy powinny znaleźć uznanie klientów.

Bożenna Kasperczak

członek zarządu Cigna STU

- Wejście w życie ustawy o podpisie elektronicznym nareszcie przyspieszy rozwój internetowych kanałów sprzedaży ubezpieczeń. Dopiero teraz całą transakcję będzie można zawrzeć za pośrednictwem sieci — dotychczas niezbędne było przesyłanie umów lub kontakt z agentem.

W sprzedaży przez Internet liczymy zwłaszcza na młodych klientów zafascynowanych możliwościami nowoczesnego sprzętu.

Mimo nadziei związanych z siecią zdajemy sobie sprawę, że nic nie zastąpi sprzedaży prowadzonej przez agentów i brokerów. Bezpośredni kontakt jest konieczny w ubezpieczaniu podmiotów gospodarczych i tam, gdzie warunki umowy mogą być negocjowane.