Elektryczne auta odjeżdżają Polsce

29-11-2017, 22:00
aktualizacja: 29-11-2017, 22:35

Motoryzacja W 2017 r. po raz pierwszy światowa sprzedaż nowych samochodów na prąd przekroczy milion. Nasz kraj się do tego niemal nie dokłada

W trzecim kwartale 2017 r. klienci na świecie kupili rekordowe 287 tys. nowych samochodów elektrycznych i hybryd plug-in. To o 23 proc. więcej niż w drugim kwartale i aż o 63 proc. więcej niż w trzecim kwartale 2016 r. Zdaniem autorów raportu Bloomberg New Energy Finance (BNEF) cały 2017 r. może się zamknąć sprzedażą przekraczającą milion takich aut.

Chiny i długo nic

Ponad połowa światowego popytu na samochody elektryczne przypada na Chiny. Druga jest Europa (24 proc. udziału), a za nią plasuje się Ameryka Pó łnocna. Jak powiedziała Aleksandra O’Donovan, współautorka raportu BNEF, chiński rząd jest bardzo skoncentrowany na zwiększeniu sprzedaży aut na prąd. Jednym z powodów jest duże zanieczyszczenie powietrza w miastach, a drugim dążenie do ekspansji na światowy rynek pojazdów elektrycznych.

— Wprowadzone przez rząd w Pekinie dotacje powodują, że samochód elektryczny może być nawet o 40 proc. tańszy niż jego spalinowy odpowiednik — mówi Aleksandra O’Donovan.

Według Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) raport Bloomberga potwierdza to, co można obserwować już od dłuższego czasu. — Sprzedaż pojazdów elektrycznych na świecie rośnie, tymczasem w Polsce trwa stagnacja. Mamy na drogach mniej niż dwa tysiące elektrycznych samochodów i niestety rośnie dystans do najbardziej pod tym względem rozwiniętych europejskich państw. Gdy Wielka Brytania przeznacza 400 mln funtów na promocję elektromobilności, z czego 100 mln funtó w na wsparcie sprzedaży pojazdów elektrycznych, to w Polsce ciągle czekamy na stworzenie ram prawnych, w których elektromobilnoś ć się będzie mogła zacząć rozwijać — mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA. Według niego potrzebne są m.in. takie działania, jak przygotowane przez Ministerstwo Energii rozporządzenie taryfowe, które obniża opłaty za ładowanie pojazdów elektrycznych w nocy.

— Ale mimo trwających już kilka miesięcy prac projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych nie jest pozbawiony wad. Przykładem jest brak przepisów przejściowych dotyczących infrastruktury. Operatorzy ładowarek, którzy zaryzykowali i już w nie zainwestowali, nie powinni być traktowani gorzej niż ci, którzy dopiero wejdą na ten rynek — dodaje Maciej Mazur.

Nie ma stymulacji

Projekt ustawy nie stymuluje wystarczająco rynku. Zwłaszcza, jeśli poważnie potraktować scenariusz, zakładający, że w 2025 r. po polskich drogach ma jeździć 300 tys. pojazdów tzw. zeroemisyjnych. W projekcie nie ma systemu zachęt, by przekonać potencjalnego nabywcę do zakupu pojazdu elektrycznego. Nie wystarczy zniesienie akcyzy i umożliwienie wjazdu do stref niskoemisyjnych, których zresztą w Polsce jeszcze nie ma.

— O popularności pojazdów elektrycznych w europejskich państwach decydują zwłaszcza rozbudowane systemy wsparcia. Udział samochodów elektrycznych w sprzedaży nowych pojazdów był w 2016 r. znaczący tylko w krajach, które takie programy wprowadziły. Co znamienne, tylko w pięciu państwach UE nie ma żadnego systemu wsparcia. Opró cz Polski są to Litwa, Malta, Estonia i Chorwacja — wskazuje Maciej Mazur.

System wsparcia nie powinien się zresztą ograniczać do rozwoju sprzedaży samochodów elektrycznych, lecz dotyczyć również rozwoju infrastruktury. Ważne są dopłaty do ładowarek przydomowych, ale również klarowne przepisy ułatwiające budowę stacji ładowania i finansowe wsparcie rozwoju dostępnych dla wszystkich punktów ładowania, przede wszystkim szybkiego.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Motoryzacja / Elektryczne auta odjeżdżają Polsce