Elektryczne auta wjechały za wcześnie

PGE, Tauron, Enea i Energa niechcący ujawniły zręby planu budowy polskiego samochodu elektrycznego. Szczegóły w październiku.

Miała to być bomba, ale wybuchła przedwcześnie, zaskakując czterech państwowych gigantów energetycznych. PGE, Tauron, Enea i Energa nie przewidziały bowiem, że jeśli poproszą Urząd Komunikacji Elektronicznej o zgodę na utworzenie wspólnej firmy, to ten, zgodnie z prawem, opublikuje wniosek na stronie internetowej.

W ten sposób wniosek czterech gigantów o utworzenie spółki Electro Mobility Poland, mającej rozwijać auta elektryczne, stał się publiczny, a wraz z nim światło dzienne ujrzały ważne szczegóły polskiego projektu. — To problem komunikacyjny, również pomiędzy partnerami w tym projekcie — przyznał wczoraj w rozmowie menedżer jednej z firm energetycznych.

Plan na październik

W pierwotnej wersji wniosek opublikowany we wtorek przez UOKiK mówił m.in. o planowanej budowie prototypu samochodu elektrycznego, a także o budowie fabryki takich aut. Dokument jednak zniknął i wracał potem dwukrotnie, po poprawkach naniesionych przez wnioskodawców. W kolejnych wersjach dokumentu na stronie UOKiK znikały wzmianki o fabryce, słowo „samochody” zastąpiono „pojazdami”, zniknęła też fraza o tym, że projekt jest wspierany przez Ministerstwo Energii. Burzą informacyjną przejął się sam Urząd, który w oświadczeniu podkreślał wczoraj, że za opis wniosku odpowiada wnioskodawca, a urząd „nie ingeruje w treść otrzymanych opisów koncentracji”.

Wycinanie fragmentów wniosku nie oznacza jednak, że plany czterech firm tych wycofanych elementów nie obejmują. — Plany inwestycyjne i harmonogramy są, ale ogłoszone miały zostać w październiku, po zarejestrowaniu spółki — zapewnia nasz rozmówca.

Chiny i USA już w grze

Opracowanie polskiego modelu samochodu elektrycznego to pomysł, o którym rząd Prawa i Sprawiedliwości mówi od wielu miesięcy. Jego entuzjastą jest m.in. Krzysztof Tchórzewski, minister energii. Firmy energetyczne się tym pomysłom nie opierają, bo rozwój sektora samochodów na prąd oznacza, że popyt na prąd wzrośnie (przynajmniej w pierwszej fazie wzrostu rynku, bo potem — wraz z rozwojem technologicznym akumulatorów — popyt na prąd może nawet spadać). Dodatkowo Polski Komitet Energii Elektrycznej, reprezentujący największe grupy energetyczne, podkreśla, że o ile energetyka systematycznie się modernizuje i redukuje emisje zanieczyszczeń, o tyle w transporcie jest jeszcze w tej kwestii wiele do zrobienia. A samochody elektryczne mogłyby być na to sposobem.

Osobną kwestią jest to, czy Polska da radę dogonić kraje, które w rozwój samochodów elektrycznych już zainwestowały. Z danych Międzynarodowej Agencji Energii (International Energy Agency) wynika, że największymi rynkami dla samochodów elektrycznych są Chiny i Stany Zjednoczone, a na dodatek oba kraje myślą o eksporcie swojej technologii.

Przykładowo, chiński producent autobusów elektrycznych, BYD otwiera fabrykę na Węgrzech. Nieoczywista jest też kwestia budowy infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych. Pilotaże w Polsce są prowadzone, ale na razie żadna z wielkich firm paliwowych, czyli ani Orlen, ani Lotos, nie uwzględniła tego obszaru w strategii. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu