Elektryki (nie) stanieją

Według autorów analizy Bloomberg New Energy Finance (BNEF), już za siedem lat samochody elektryczne będą tańsze od spalinowych.

Według autorów analizy Bloomberg New Energy Finance (BNEF), już za siedem lat samochody elektryczne będą tańsze od spalinowych. W 2024 r. ceny niektórych modeli takich samochodów zrównają się — zdaniem BNEF — z kosztem pojazdów o tradycyjnym napędzie spalinowym, zaś już rok później ceny elektryków będą niższe.

Warunkiem jest utrzymanie systematycznego spadku cen baterii litowo-jonowych. Zagrozić mu może jedynie wzrost cen metali wykorzystywanych do produkcji baterii. Ów wzrost ma zostać — według przewidywań analityków BNEF — zrównoważony (ale tylko częściowo) przez coraz większą skalę produkcji. BNEF zakłada, że cena za jedną kilowatogodzinę spadnie z 208 USD w 2017 r. do 70 USD do 2030 r.

W 2016 r. baterie stanowiły średnio niemal połowę kosztów zakupu samochodu całkowicie elektrycznego. Szacuje się, że dziś koszt baterii to już tylko 37 proc.

Zgodnie z prognozami w kolejnych latach koszt ten ulegnie dalszej redukcji i w 2024 r. będzie stanowił jedynie 16 proc. wartości samochodu.

— Sprzedaż pojazdów elektrycznych w nadchodzących latach będzie nadal rosnąć, jednak ich masowe upowszechnienie się na rynku wymaga dalszego spadku cen baterii — mówi Colin McKerracher, analityk ds. transportu z BNEF.

Według przygotowanego przez Bloomberg New Energy Finance w 2017 r. raportu Electric Vehicle Outlook, do 2040 r. po światowych drogach będzie jeździło 530 mln samochodów elektrycznych, czyli 33 proc. wszystkich aut.

Szacuje się, że dzięki temu oszczędność ropy naftowej na świecie sięgnie 8 mln baryłek dziennie. Tyle analitycy. Praktycy mają na ten temat odmienne zdanie — przedstawiciele BMW uważają, że nic takiego się nie stanie. Podczas dorocznej konferencji podsumowującej działalność koncernu — 21 marca 2018 r. w Monachium — Klaus Frohlich, szef działu rozwoju w BMW, stwierdził, że elektryczne samochody tej marki prawdopodobnie nigdy nie będą tańsze od spalinowych. Jako powód podał właśnie wzrost cen komponentów, z których powstają baterie.

Zdaniem Klausa Frohlicha, efekt skali nie dosyć, że nie zminimalizuje negatywnego wpływu wzrostu cen surowców, to jeszcze będzie powodował ich szaleńczy wzrost. Tylko w 2017 r. kobalt zdrożał o 71 proc., a rod o 97 proc. Zwyżki cen dotyczyły niemal wszytkich pierwiastków koniecznych do stworzenia baterii. Nic nie wskazuje na to, żeby galopujący wzrost cen miał w najbliższym czasie wyhamować. W związku z tym, zdaniem przedstawicieli koncernu BMW, obecny udział kosztu akumulatora w cenie samochodu nieprędko się zmieni. Nieprędko też koncerny przestaną dokładać do produkcji e-aut. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Motoryzacja / Elektryki (nie) stanieją