Elkop dzielnie stawia czoła bessie

Anonimowy Inwestor
17-12-2001, 00:00

W minionym tygodniu postanowiłem nie podejmować żadnych decyzji inwestycyjnych. Uznałem bowiem, że zarówno kupno, jak i sprzedaż jakichkolwiek akcji związane są z olbrzymim ryzykiem. Powodem tego był oczywiście negatywny bohater ostatnich pięciu sesji — Elektrim. To, co dzieje się z jego kursem, po prostu nie mieści mi się w głowie. Chyba nikt się nie spodziewał takiego spadku notowań.

Od kilku tygodni pojawiały się, co prawda, z różnych stron głosy pełne obaw o zachowanie kursu warszawskiego holdingu, ale żeby od razu akcjonariusze stracili ponad połowę kapitału w dwa dni? Co gorsza, zamiast poinformować rzetelnie udziałowców o bieżącej sytuacji finansów spółki, jej zarząd chowa się pod ziemię i unika niewygodnych pytań. Nie mam wątpliwości, że sprawą przeceny walorów Elektrimu powinny zająć się instytucje rynku kapitałowego powołane do jego nadzoru.

W kontekście potężnych spadków Elektrimu muszę jeszcze raz poruszyć kwestię rekomendacji wydawanych przez domy maklerskie dla tej firmy. Jak to możliwe, żeby zalecać kupno akcji holdingu w sytuacji, gdy spółka stała w obliczu konieczności spłaty obligacji na zawrotną sumę prawie 1,8 mld zł? Przecież analitycy ING Barings i DM Elimar doskonale wiedzieli o kłopotach finansowych Elektrimu. Jednak nie przeszkodziło im to prognozować wzrost kursu do poziomów odpowiednio 37,10 i 30,60 zł. A co mamy dziś? Elektrim jeszcze nigdy nie kosztował tak mało — około 8 zł. Całe szczęście, że wycofałem się z tej inwestycji przy cenie 14 zł za akcję. Gdybym nie posłuchał wewnętrznego głosu zdrowego rozsądku, byłbym dziś bankrutem.

Na pewien czas straciłem zaufanie do rad analityków. Dlatego postanowiłem inwestować na własną rękę. Skoro uchroniło mnie to przed gigantycznymi stratami na Elektrimie, to dlaczego miałbym nie odrobić strat samodzielnie? Jestem zadowolony z moich ostatnich decyzji inwestycyjnych. Gdyby nie Elektrim, z pewnością mój portfel byłby znacznie grubszy.

Papiery Elkopu kupiłem ponad tydzień temu na początku czwartkowych notowań. Pod koniec sesji spółka była już 8 proc. droższa. Następny dzień przyniósł mi ponownie 8-proc. wzrost kapitałów. Już ostrzyłem sobie zęby na przypływ gotówki w poniedziałek, gdy niespodziewanie runęły fundamenty Elektrimu.

Spowodowało to masową wyprzedaż akcji olbrzymiej większości firm. Nie ominęło to także „mojego” Elkopu. Tego feralnego dnia straciłem ponad 11 proc. Korciło mnie, żeby przyłączyć się do tego owczego pędu. Już miałem złożyć zlecenie sprzedaży Elkopu, lecz żyłka hazardzisty znów dała znać o sobie. Ostatecznie nie złożyłem dyspozycji maklerowi. I dobrze zrobiłem! Następnego dnia straty zostały odrobione i to mimo jeszcze bardziej drastycznej przeceny Elektrimu niż poprzedniego dnia.

Postanowiłem poczekać na dalszy rozwój sytuacji. Gołym okiem widać, że Elkop ma potencjał do wzrostów. Jestem przekonany, że niebawem będę liczył krociowe zyski.

Umiarkowanym niepokojem napawa mnie druga moja spółka. Eldorado pierwotnie zapowiadało debiut jeszcze w tym roku. Później jednak decyzja o zaistnieniu na parkiecie została przełożona na początek przyszłego roku. Sam nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony, to niezbyt pomyślna wiadomość. Oznacza bowiem, że moje środki będą zamrożone dłużej niż myślałem. Jednak z drugiej strony, może to i dobrze. Nie ponoszę bowiem niemal żadnych strat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anonimowy Inwestor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Elkop dzielnie stawia czoła bessie