Emerytura z kijem i marchewką

System dobrowolny, ale z automatycznym członkostwem. Za zniechęcanie pracownika do przystąpienia do PPK grożą 2 lata więzienia.

W sprawie Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) wszystko było już w zasadzie wiadomo w listopadzie 2017 r., kiedy resort finansów poinformował o głównych założeniach PPK. Jedyną niewiadomą był start planów, które rodziły się w bólach wśród tarć między resortami finansów i rodziny. Pierwotnie reforma emerytalna miała być gotowa w połowie 2017 r. Kiedy w grudniu tekę premiera przejął Mateusz Morawiecki, powszechne stały się oczekiwania, że prace nad PPK ruszą z kopyta. I tak się stało. Wczoraj założenia projektu ustawy, która po południu wyszła z rządu, ramię w ramię referowały Elżbieta Rafalska, minister rodziny, i Teresa Czerwińska, minister finansów.

Zobacz więcej

DO PPK TRZEBA TROJGA: Projekt PPK firmuje Ministerstwo Finansów, którym kieruje Teresa Czerwińska. Bez poparcia Elżbiety Rafalskiej, minister rodziny, ustawa nie ruszyłaby z miejsca. Całość od początku pilotuje Paweł Borys, prezes PFR.

O technikaliach opowiadał Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), akuszer reformy, jedna z najbardziej zaangażowanych w projekt osób. Szef PFR wyjaśnił kilka związanych z ustawą wątpliwości, o których rynek dyskutował w ostatnich tygodniach i dotyczących m.in. mikrofirm i jednoosobowych działalności gospodarczych. Ustawa nakłada obowiązek zapisania pracownika do PPK, nawet jeśli firma zatrudnia jedną tylko osobę.

Plany oparte są na systemie partycypacyjnym, w którym składki emerytalne odprowadzają solidarnie pracodawca, zatrudniony i trochę dorzuca jeszcze państwo. Z tego też względu PPK nie obejmuje mikroprzedsiębiorstw i samozatrudnionych, bo płatnikiem byłaby tylko jedna strona. Łącznie jest to grubo ponad milion Polaków. Rząd chce ich zachęcić do odkładania na emeryturę poprzez indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego, oferując dodatkową zachętę od państwa. Obecnie limit wpłat do IKZE wynosi 1,2 przeciętnego wynagrodzenia. Ustawa proponuje zwiększyć przelicznik dla mikrofirm do 1,8. Całość można będzie odliczyć od podstawy opodatkowania.

2 lata więzienia

Rząd wyciągnął wnioski z reformy emerytalnej końca lat 90., kiedy przez rynek przetoczyła się fala akwizytorów OFE wyrywających sobie klientów, a media pełne były reklam staruszków odpoczywających pod palmami. Projekt ustawy dość szczegółowo opisuje, że reklama PPK ma być wiarygodna i rzetelna, nie może wprowadzać w błąd ani odwoływać się do danych „nieprawdziwych i nieudokumentowanych”, czyli nie może obiecywać gruszek na wierzbie. Kto za bardzo będzie chciał lewarować się reklamą, naraża się na ryzyko kary 1-3 mln zł. Decyzja będzie leżeć w gestii Komisji Nadzoru Finansowego, której w związku z reformą przybędzie sporo pracy. Sposobem na ukrócenie zapędów akwizycyjnych funduszy inwestycyjnych ma być zakaz wynagradzania pośredników pozyskujących klientów. 20 lat temu kaptowanie uczestników OFE stanowiło intratne zajęcie dla wielu studentów. Tu kara za złamanie zakazu wynosi 1 mln zł. Rząd chce też zabezpieczyć się przed nadużyciami pracodawców i ryzykiem, że nie będą skłonni zapisywać pracowników do PPK.

Obowiązek taki spoczywa na nich od 90. dnia od zatrudnienia danej osoby. Ustawa ucina wszelkie pomysły z przesuwaniem pracownika między różnymi spółkami, żeby nie nabrał odpowiedniego stażu pracy. Ponadto, jeśli pracownik zdecyduje, że nie chce płacić do PPK, po dwóch latach pracodawca ma obowiązek ponownie automatycznie zapisać go do systemu emerytalnego i poinformować go o rozpoczęciu odprowadzania składek.

Ustawa wprowadza też bardzo restrykcyjne przepisy penalizacyjne dla przedsiębiorców, którzy chcieliby odwodzić pracownika od zapisania się do PPK. Grozi za to kara więzienia do 2 lat. Tyle samo można dostać za nieprzekazywanie składek do systemu. Ustawa przewiduje też grzywnę w wysokości 1-3 ml zł.

11 mln pracowników

Tyle kijek. Jeśli chodzi o marchewkę, to z punktu widzenia przedsiębiorcy, poza zadowoleniem pracownika, nie ma jej wiele. Tyle tylko, że opłacana przez niego składka nie jest wliczana do podstawy wyliczania składki emerytalno-rentowej. Minimalny udział pracodawcy wyniesie 1,5 proc. wynagrodzenia zatrudnionego brutto, maksymalny — wnoszony dobrowolnie — 4 proc.

Pracownik obowiązany jest wpłacić 2 proc. pensji. O tyle samo może powiększyć składkę wolontarystycznie. Reforma planowo ma wystartować od początku 2019 r., z tym że do PPK pierwsze przystąpią firmy największe. Od lipca przyszłego roku obowiązek zapisu obejmie pracodawców zatrudniający do 249 osób, następnie od stycznia 2020 r. firmy z maksymalnie 49 pracownikami, a od lipca 2020 r. pozostałe. Rząd spodziewa się, że do PPK zapisze się 11,5 mln pracowników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Emerytura z kijem i marchewką