Nie doszło do porozumienia między SM Media a inwestorem branżowym. Emisję objęli dotychczasowi akcjonariusze.
Cenę akcji publicznej emisji SM Media, spółki oferującej usługi telekomunikacyjne i internetowe, ustalono na 10 zł, czyli na poziomie wartości nominalnej. Dlaczego? Dotychczasowi właściciele firmy nie dogadali się z inwestorem branżowym, który miał objąć walory.
— W tej sytuacji, aby ratować emisję, objęli ją dotychczasowi właściciele spółki — mówi Wojciech Gawęda, prezes SM Media.
Porozumienie z potencjalnym inwestorem polegało na tym, że najpierw obejmie on do 36 tys. nowych akcji (70 proc. kapitału SM Media po podwyższeniu), następnie ogłosi publiczne wezwanie, aby odkupić pozostałe papiery od „starych” akcjonariuszy (ponad 80 proc. kapitału ma rodzina Gawędów).
Dopiero w tym momencie cena walorów SM Media miała być ustalona na poziomie odpowiadającym ich realnej wartości. I tu nie doszło do porozumienia. Prezes SM Media sugeruje, że spółka jest warta 50 mln zł, co po podwyższeniu kapitału dawałoby mniej więcej 1000 zł na akcję. Te żądania najwyraźniej były zbyt wygórowane dla inwestora.
— Nasze obecne plany zakładają wprowadzenie akcji SM Media na rynek CeTO — tłumaczy Peter Manzelov, członek rady nadzorczej spółki.
Ale na aktywny handel tymi papierami nie ma co liczyć, gdyż rodzina Gawędów już deklaruje, że nie chce się ich pozbywać.