Empik nie traci wiary w odzieżowy biznes

[ANP]
01-03-2012, 00:00

Nie wycofujemy się zsegmentu modowego — zapewnia spółka. Analityk sceptycznie ocenia pomysł na jego sanację.

W 2011 r. grupa NFI Empik Media & Fashion (EM&F), dystrybutor produktów z kategorii media, rozrywka, moda, zabawki, zanotowała rekordowe obroty — 3,22 mld zł, o 11 proc. więcej niż w 2010 r. Najwięcej przyniosła grupa Empik — 1,21 mld zł i Smyk — 0,9 mld zł.

Pożegnanie z markami

Wyniki EM&F byłyby lepsze, gdyby nie ciążył na nich segment modowy, który co prawda wygenerował 0,8 mld zł sprzedaży (plus 6 proc.), ale EBITDA z części modowej była o 64 mln zł mniejsza niż w 2010 r., w IV kw. zaś 2011 r. — o 37 mln zł wobec IV kw. 2010 r.

— W 2011 r. sprzedaż w sklepach porównywalnych, czyli działających w tym samym okresie co przed rokiem, była niższa, a wynik operacyjny słaby. Dlatego zdecydowaliśmy o wyjściu z niektórych marek i sprzedaży 31 proc. w EPCD [dystrybutor kosmetyków Diora — red.]. Nadal mamy 49 proc. udziałów, które docelowo sprzedamy — mówi Maciej Szymański, prezes EM&F.

Ze sprzedaży Empik zainkasował 8 mln zł zysku, a na 20 mln zł oszacował wartość godziwą pozostałych udziałów. W segmencie modowym spółka zamknęła 22 nierentowne placówki, a sprzedała 18 (Hugo Boss i Mango).

Recepta na biznes

Głównym problemem segmentu modowego była ciepła zima, słabsza sprzedaż w sklepach porównywalnych i problem z siecią Peacocks, która upadła.

— Mamy 59 sklepów w Polsce, Rosji i na Ukrainie, które przyniosły 176 mln zł, czyli 20 proc. obrotów części modowej. Będziemy je ratować, przerabiając na sklepy Smyka lub inne marki z części modowej — mówi Maciej Szymański.

Receptą na trudną sytuację biznesu odzieżowego ma być zamykanie nierentownych placówek, pozbywanie się marek niedających efektu skali i zmiana franczyzy na joint venture. Rozmowy toczą się z Espritem, River Island oraz Aldo.

— Franczyza jest droga i niezbyt rentowna. Chcemy ją zamienić na rentowne joint venture lub, w przypadku Esprit, zbliżone do tej formy. Nie chcemy wycofać się z segmentu modowego i nie zamierzamy wprowadzać nowych marek. Problemem części modowej jest to, że było za dużo marek i trudno było nimi zarządzać w sposób rentowny — podkreśla prezes.

— Mam mieszane uczucia co do biznesu modowego EM&F.Przyszłość niektórych marek jest niepewna, a ryzyko biznesu duże. Nie wiem, czy uda się tak zrestrukturyzować segment, by przynosił zyski. Jako franczyzobiorca EM&F nie ma wpływu na kolekcje, a musi dzielić się marżą. Model franczyzy sprawdza się, gdy kolekcja jest trafiona i się sprzedaje. Zmiana na joint venture jest próbą przerzucenia części ryzyka — mówi Włodzimierz Giller, analityk DM PKO BP.

W planach EM&F jest też rozwinięcie w Polsce sieci amerykańskiej marki GAP. W tym roku otworzy trzy — cztery sklepy, a w ciągu kilku lat chce mieć ich w kraju 20.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: [ANP]

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Empik nie traci wiary w odzieżowy biznes