Trudna sytuacja finansowa PKP nie pozwala na bieżąco regulować należności wobec zakładów energetycznych. W przyszłym tygodniu ich przedstawiciele spotkają się, by podjąć środki zaradcze.
Zmorą zakładów energetycznych są zaległości płatnicze PKP. Postanowiły więc wyłonić przedstawicieli, którzy opracują nowe metody spłaty zadłużenia przewoźnika. Spotkanie robocze w tej sprawie odbędzie się w poniedziałek.
— PKP w ogóle nie płacą. Niektórzy ich przedstawiciele wręcz zasłaniają się ubiegłorocznym rozporządzeniem ministra gospodarki, zakazującym wyłączania im prądu — tłumaczy przedstawiciel zakładu energetycznego.
Nie udało się nam w tej sprawie uzyskać komentarza od PKP.
W roboczym spotkaniu udział wezmą przedstawiciele czterech zakładów energetycznych: gliwickiego GZE, Energetyki Poznańskiej, Zakładu Energetycznego Bydgoszcz oraz warszawskiego Stoenu.
— Problem dotyczy wszystkich podmiotów. Przedstawiciele tych firm zostali wybrani w celu opracowania wspólnego stanowiska i ustalenia dalszych kroków w celu rozwiązania problemu — wyjaśnia Piotr Begier z Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej.
Sprawę zaległości płatniczych PKP łagodzi Andrzej Zwierzchowski, przedstawiciel Stoenu.
— Spotkanie będzie dotyczyć problemów z wszystkimi nieregularnie płacącymi klientami, a nie tylko PKP. Jeśli zaś chodzi o płatności kolei, to sytuacja jest nie najlepsza, lecz na bieżąco ją kontrolujemy — mówi Andrzej Zwierzchowski.
Sytuacja płatnicza PKP to efekt zachwiania koła kompensacyjnego, polegającego na regulowaniu należności wobec kontrahentów, takich jak zakłady energetyczne, należnościami od innych odbiorców PKP — hut czy kopalni.
— W ostatnim czasie to koło pękło z powodu trudności płatniczych hut — tłumaczy Henryk Klimkiewicz, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Jego zdaniem, problem nie uregulowanych należności PKP dotyczy nie tylko zakładów energetycznych, lecz wszystkich kolejowych dostawców.
— PKP wróciły do sytuacji sprzed dwóch lat. Nie reguluje na bieżąco żadnych zobowiązań, gdyż nie ma na to środków. Kolej nie jest w stanie wygenerować przychodów pokrywających straty, a ponadto budżetowe dotacje zostały uszczuplone —mówi Henryk Klimkiewicz.