Energetyczna lawina ruszyła

Agnieszka Berger
opublikowano: 02-02-2010, 00:00

To już nie żarty, na zmianie dostawcy energii naprawdę można zarobić. Nawet 20 proc.

Wzrost cen i kryzys zachęcił firmy, do szukania oszczędności na rynku prądu. To działa!

To już nie żarty, na zmianie dostawcy energii naprawdę można zarobić. Nawet 20 proc.

Czasy, gdy firmom nie opłacało się szukać konkurencyjnych ofert na dostawę energii elektrycznej, już minęły. Tak twierdzą przedstawiciele Centrozapu (który w nowej strategii postawił na energetykę) i współpracującego z nim brokera — śląskiej firmy Euro-Energia.

Centrozap na razie chwali się, że na 2010 r. zapewnił już sobie zbyt na energię wartą 200 mln zł. Do końca roku chce sprzedawać krajowym odbiorcom prąd za minimum 300 mln zł. W planach ma też handel na międzynarodowych giełdach.

— Czekamy na status członka krajowej giełdy, a od kwietnia zaczyna u nas pracę zespół fachowców, którzy zajmą się obrotem międzynarodowym. W tym roku chcemy z handlu energią osiągnąć 350 mln zł przychodów. To próg rentowności przy obecnym poziomie kosztów — mówi Ireneusz Król, prezes Centrozapu.

Jeszcze rok temu przychody spółki z tej działalności wynosiły tylko 82 mln zł, z czego energia, która trafiała bezpośrednio do odbiorców końcowych, była warta zaledwie około 20 mln zł.

— Teraz jest zupełnie inaczej. Ruszyła lawina. Coraz więcej odbiorców szuka dostawcy na konkurencyjnym rynku. Pomógł nam kryzys, ale przede wszystkim fakt, że zmieniła się struktura cen. Rezygnując z zakupów u tradycyjnego dostawcy, firmy mogą uzyskać nie kilka, lecz nawet 20 proc. oszczędności — twierdzi Ireneusz Król.

Zysk na zysku

Na tym, że inni oszczędzają, zarabia śląska Euro-Energia, która nie zajmuje się obrotem energią, lecz pomaga firmom w znalezieniu alternatywnego źródła dostaw i podpisuje umowy w imieniu klientów. Spółka jest największym klientem Centrozapu. Jacek Gwóźdź, prezes Euro-Energii, potwierdza, że od czasu formalnego uwolnienia cen prądu dla klientów komercyjnych na rynku dużo się zmieniło.

— Na początku bardzo niewiele firm próbowało zmienić dostawcę. Nic dziwnego, oszczędności były niewielkie, a w dodatku, żeby zacząć współpracę z nowym sprzedawcą, trzeba było dużo zainwestować w dostosowanie systemu pomiaru zużycia energii. Teraz w nowych obiektach od razu instaluje się nowoczesne systemy dostosowane do wolnego rynku, a modernizacja istniejących szybko się zwraca — mówi Jacek Gwóźdź.

Duży może więcej

Euro-Energia chwali się, że obsługuje już setki klientów, zapewniając dostawy energii do 15 tys. obiektów. Firma podaje, że jest największym brokerem na krajowym rynku. W tym roku chce zwiększyć liczbę swoich odbiorców do tysiąca. Obecnie największym klientem spółki jest sieć sklepów Biedronka. Z usług Euro-Energii korzysta też m.in. cała polska sieć hoteli Starwood, do której należą Sheraton, Bristol i Westin.

— Długo przymierzaliśmy się do zmiany dostawcy. Z Euro-Energią rozmawialiśmy chyba od trzech lat, ale nie mogliśmy podjąć decyzji. Najpierw próbowaliśmy sami powalczyć o lepsze ceny, żeby nie opłacać pośrednika. Nic nie zwojowaliśmy. Po uwolnieniu cen stawki dla odbiorców końcowych podskoczyły. Drastyczną podwyżkę odczuliśmy w 2009 r. To był impuls, żeby coś zrobić. Rozmowy z dotychczasowymi dostawcami nie przyniosły zadowalających efektów. Zdecydowaliśmy się podpisać umowę z Euro-Energią dla wszystkich sześciu hoteli. Okazało się, że oszczędności są naprawdę duże. Przykładowo w jednym z naszych warszawskich obiektów na miesięcznych rachunkach za prąd oszczędzamy około 20 proc. Inwestycja w instalację pomiarową zwróciła się z nawiązką już po dwóch miesiącach — twierdzi Jakub Adamowicz, dyrektor techniczny warszawskiego Sheratona, który organizuje zakup energii dla całej sieci.

Grunt to elastyczność

Zdaniem Ireneusza Króla, odpływ klientów z tradycyjnych spółek dystrybucyjnych do niezależnych dostawców będzie się nasilał.

— Państwo powinno się pospieszyć ze sprzedażą swoich aktywów energetycznych, bo za kilka lat państwowe firmy mogą stracić rynek. Mamy nad nimi przewagę, bo nie zatrudniamy 17 tys. ludzi, nie mamy 47 związków zawodowych ani potężnego majątku, który by nas obciążał. Mamy za to 20 sprawnych handlowców — mówi szef Centrozapu.

— Wygrywamy z państwowymi firmami, bo marketing jest w nich często na ostatnim miejscu. Widać wprawdzie, że po stronie tradycyjnych dostawców też sporo się zmienia. Zaczynają walczyć o klientów, ale wciąż są zbyt mało elastyczni — dodaje prezes Euro-Energii.

Ciekawostką jest, że nowym dostawcą dla hoteli Sheraton jest państwowa gdańska grupa Energa. Wcześniej warszawskie obiekty obsługiwał Stoen kontrolowany przez niemieckie RWE.

Grupy mają sposób na energię

Firmy sięgają po różne sposoby, byle tylko obniżyć koszty produkcji. Jeden z pomysłów to tworzenie grup zakupowych. W Polsce o tej idei mówi się już od dawna, a najgłośniej jest o "dużej" energetycznej grupie zakupowej, zrzeszającej największe i najbardziej energochłonne zakłady w Polsce. Do grupy przystąpiło siedem wielkich firm: ZGH Bolesław, PCC-Rokita, Katowicki Holding Węglowy, Kompania Węglowa, huta Aluminium Konin-Impexmetal, Anwil Włocławek i huta CMC Zawiercie. Te przedsiębiorstwa chcą stworzyć porozumienie, na bazie którego mogłyby wspólnie kupować energię elektryczną na zasadach hurtowych, czyli bezpośrednio u producentów. Na razie nie podpisały jeszcze żadnej umowy.

Projekt udał się jednak mniejszym firmom, zrzeszonym w Podkarpackim Klubie Biznesu. Niedawno powołały energetyczną grupę zakupową, a w jej skład weszły cenione polskie przedsiębiorstwa, m.in. Zelmer, Nowy Styl, Stomil-Sanok, Gamrat czy Fakro. Ich łączne roczne zużycie energii elektrycznej wynosi 180 tys. MW i znaleźli już dostawcę. Grupa wybrała ofertę Rzeszowskiego Zakładu Energetycznego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy