Energetyka: program jest, ale nie bez wad

Agnieszka Berger
opublikowano: 2003-01-30 00:00

Energetyka była zmęczona zapewnieniami, że rządowa strategia dla branży będzie gotowa już wkrótce. Dlatego dobrze, że program nareszcie jest, niezależnie od tego, jaki. Eksperci oceniają go różnie.

Z przyjętego we wtorek przez rząd programu polityki właścicielskiej wobec sektora energetycznego zadowolona może być Elektrownia Turów. Zatwierdzenie przez Radę Ministrów — wbrew protestom związkowców z Bełchatowa — planu połączenia trzech elektrowni: Bełchatowa, Opola i Turowa, w grupę BOT oddala od turoszowskiego producenta energii widmo samodzielnego radzenia sobie z konkurencją. Turów miałby z tym z pewnością poważne problemy, jest bowiem obciążony ogromnymi kredytami inwestycyjnymi. Ponadto za paliwo płaci drożej niż pozostałe elektrownie opalane węglem brunatnym.

Pomysł zbudowania BOT rynek ocenia niejednoznacznie.

— To dobry sposób na rozwiązanie lwiej części kontraktów długoterminowych, które blokują konkurencję na rynku — uważa anonimowy przedstawiciel jednej z zagranicznych firm energetycznych.

— Jeśli za połączeniem pójdzie restrukturyzacja, BOT ma szansę stać się dobrą firmą. Obawiam się jednak, że za tą decyzją kryją się raczej motywy polityczne. Utworzenie BOT może być wykorzystane do utrzymania rządowej kontroli nad rynkiem energii. Wątpliwości budzi też kontynuowanie przygotowań do budowy Bełchatowa II. Nie wiem, jak rząd zamierza pogodzić tę inwestycję z planami kompensacji kosztów w ramach grupy — zwraca uwagę Dariusz Mioduski, partner w Cameron McKenna.

Eksperci sceptycznie oceniają też zatwierdzenie przez rząd giełdowej ścieżki prywatyzacji Południowego Koncernu Energetycznego (PKE) po uprzednim włączeniu doń elektrociepłowni z Bytomia, Tych i Zabrza.

— Jeśli do PKE będą włączane kolejne słabe spółki, które nie znalazły nabywców, nie wróżę dobrze giełdowej prywatyzacji koncernu. Ze znalezieniem inwestora strategicznego też mogą być problemy, bo PKE jest za duże, żeby w obecnej sytuacji na rynku ktoś zaryzykował zakup — ocenia przedstawiciel jednego z inwestorów zagranicznych.

Z kolei Dariusz Mioduski jest zdania, że sprzedaż akcji PKE w ofercie publicznej może się powieść, ale pod pewnymi warunkami.

— Gdy zarząd koncernu przedstawi jasny plan poprawy efektywności, inwestorzy powinni się znaleźć. Będą to pewnie głównie fundusze emerytalne, dla których akcje PKE mogą być stabilną inwestycją — mówi doradca z Cameron McKenna.

Wątpliwości specjalistów budzi też zaakceptowana przez Radę Ministrów konsolidacja spółek dystrybucyjnych. Mają jej podlegać wszystkie zakłady energetyczne poza sprywatyzowanymi — GZE i Stoenem, oraz aktualnie prywatyzowanymi w ramach grupy G-8. Pięć kolejnych spółek już się połączyło, tworząc poznańską Eneę.

— Konsolidacja to kiepski pomysł, który skończy się tym, że po prywatyzacji inwestorzy będą ponownie dzielić stworzone przez rząd grupy i wymieniać się spółkami — uważa przedstawiciel inwestora.

— Rząd zapowiada, że konsolidacji będzie towarzyszyła restrukturyzacja i poprawa wartości. Pytanie, czy zarządy pod okiem państwowego właściciela będą w stanie tego dokonać — mówi Dariusz Mioduski.