Energia tożsama z bezpieczeństwem

Puls Biznesu, Partnerem publikacji jest PKN ORLEN
16-05-2018, 22:00

Energetyka — zauważa minister energii Krzysztof Tchórzewski — jest tą dziedziną aktywności gospodarczej, która na co dzień pozostaje w cieniu. Obywatel rzadko zaprząta sobie nią głowę. Ta obojętność trwa do chwili, kiedy w jego domu gaśnie światło, lub gdy firmę, w której pracuje, dotknęło wyłączenie prądu

Podczas dyskusji poświęconej bezpieczeństwu energetycznemu minister zwracał zarazem uwagę na inną jeszcze okoliczność. Otóż wielcy wytwórcy energii działają jako spółki prawa handlowego.

ZNAWCY RYNKU PALIW:
Zobacz więcej

ZNAWCY RYNKU PALIW:

O bezpieczeństwie energetycznym polski dyskutowali: Mateusz Bonca, p.o. prezes Grupy Lotos, Krzysztof Tchórzewski, minister energii, Marek Tejchman, zastępca redaktora naczelnego „Dziennika Gazety Prawnej”, Igor Wasilewski, prezes PERN, Tomasz Wiatrak, wiceprezes Unipetrolu, Piotr Woźniak, prezes PGNiG. FOT. RAFAŁ KLIMKIEWICZ — EDYTOR

— W kontekście obowiązującego je kodeksu oraz giełdowych zasad, zarządy tych firm powinny się koncentrować przede wszystkim na dostarczaniu satysfakcji ich akcjonariuszom. Przy całej rozbieżności interesów w tym obszarze istnieje jednak element społecznej odpowiedzialności wytwórców energii oraz instytucji państwa, zobowiązanego do działania w interesie obywateli Rzeczpospolitej.

Dogodnym instrumentem wpływu — acz w rozmaitych rozmiarach — są prawa przysługujące z obejmowanych akcji skarbu państwa — tłumaczył Krzysztof Tchórzewski.

Potrzebne nowe megawaty

Minister dodał, że gospodarka nie może obyć się bez energii, a tym bardziej niepodobna myśleć o jej rozwoju. Ta prawda jest zwłaszcza widoczna w ostatnich dwóch latach, kiedy — w rachunku ciągnionym — nadspodziewanie pomyślny, przekraczający sporo ponad 2 proc., przyrost PKB łączył się z prawie pięcioprocentowym wzrostem zużycia energii elektrycznej. Aby móc go zaspokoić, w grę wchodzi więc, z grubsza biorąc, produkcja prądu z jednego bloku o mocy 500 MW.

— Skoro spoglądamy na bezpieczeństwo energetyczne przez pryzmat pomyślnej egzystencji gospodarki, musimy pamiętać nie tylko o wielkości dostaw, o zasadach zrównoważonego rozwoju, ale też zadbać o zapewnienie zdolności naszej infrastruktury w dziedzinie wytwarzania, przesyłu oraz dystrybucji prądu. Na to nakłada się pewność dostaw paliw. A wszystko to musi się odbywać z dbałością o aspekty środowiskowe i cenowe. Energia dla Polski i Polaków nie może być oferowana po cenach zaporowych, ponieważ w optyce państwa szczególnie ważnym jest położenie odbiorcy końcowego — argumentował minister Krzysztof Tchórzewski.

Poszukiwanie równowagi

Szef resortu energii realistycznie podchodzi do roli energetyki odnawialnej. W trakcie dyskusji zwracał uwagę, że niezbędne jest roztropne ważenie korzyści. Z jednej więc strony przyznał, że zielonej energii powinniśmy wytwarzać nieco więcej i stać nas na to. Zarazem jednak przekonywał, że należy zmieniać cały system energetyki konwencjonalnej, czyli — jak ją określił — pewnej.

— W tym ważeniu proporcji i gospodarczych racji zawsze w tyle głowy pozostaje prawda, że energetyka odnawialna nie przynosi rzeczywistego wzrostu ilości mocy energii pewnej. Owszem, sprzyja wytwarzaniu w systemie mniej emisyjnym, jednak z punktu widzenia pewności systemu nie powoduje zwiększenia mocy. Zatem jeśli utrzymamy moce wytwórcze energetyki węglowej na niezmienionym poziomie, to w 2050 r. i tak okaże się, że jej udział w miksie energetycznym będzie wynosił około 50 proc. Nawet więc entuzjaści OZE muszą uznać, że jest to proporcja wystarczająca, na jaką uzyskaliśmy zgodę Komisji Europejskiej. Owszem, Parlament Europejski obstaje przy bardziej restrykcyjnych rygorach — otwarcie przyznał Krzysztof Tchórzewski.

W najbliższym czasie należy się spodziewać wzrostu zużycia węgla w energetyce. Będzie się to łączyło z sukcesywnym odstawianiem przestarzałych „dwusetek”, wypieranych przez bardziej efektywne, także w wymiarze emisyjności, bloki o mocy wytwórczej 500 MW. Od 2021 r. udział węgla w miksie energetycznym ma natomiast sukcesywnie spadać. Będzie się to działo przy intensywnym wzroście zużycia energii elektrycznej w gospodarce.

— Istnieje duża presja ze wszystkich stron na otwarcie się zwłaszcza na rozwój energetyki odnawialnej na morzu. I — wyraźnie chcę podkreślić to słowo — prawdopodobnie taka ekspansja nastąpi. Oczekiwania wobec niej oscylują w granicach 7-9 GW. Ale to oznacza, że mniej więcej tyle samo mocy musielibyśmy mieć w rezerwie energii pewnej. Problem polega na tym, że — poza elektrownią Dolna Odra — polska energetyka jest usytuowana w innej części kraju, a to rodzi problemy związane z przesyłem. Tak więc otwarcie się na energetykę na morzu musiałoby być skojarzone z jednoczesną rozbudową energetyki konwencjonalnej na Północy Polski. Kwestią niezwykle ważną jest przesądzenie o budowie elektrowni jądrowej. Nie wyobrażam sobie decyzji o rozwoju energetykiwiatrowej na morzu bez rozstrzygnięcia problemu tego kalibru inwestycji. Ja te rzeczy łączę — mówił o dylematach do rozważenia minister Tchórzewski.

Nie tylko prąd

Jeszcze bardziej wyraźny od narastającego zapotrzebowania gospodarki na energię elektryczną jest skok popytu na gaz.

— W ciągu ostatnich dwóch lat rynek gazu w Polsce wzrósł o około 2 mld m sześc. — z 15,3 do 17 mld, a w tym roku rośnie jeszcze dynamiczniej. Na takim skoku zaważyła głównie energetyka z jej decyzjami o inwestowaniu w bloki gazowe. Zapowiada się, że w perspektywie trzech-czterech lat to zużycie wzrośnie o dalsze 4 mld m sześc. — precyzował Piotr Woźniak, prezes PGNiG.

Nie odżegnywał się przy tym od obowiązku zaspokojenia przez spółkę tego popytu. Mówił jednak otwarcie, że zaopatrzenie w gaz przestaje już być zmartwieniem jedynie gazowego giganta, którym kieruje, staje się przede wszystkim troską rządzących, którzy są za to odpowiedzialni za tę dziedzinę gospodarki.

— Popyt rośnie i będzie rósł. Musimy z całą determinacją zlikwidować monopol wschodniego dostawcy i dopracować się rynkowych zasad handlowania gazem i zapewnienia dostępu do złóż zewnętrznych — mówił prezes Piotr Woźniak.

Dodał jednocześnie, że Polska jest na dobrej drodze do zerwania z dyktatem „wschodnich dostawców i zarządców”. Dyktatem w postaci narzucania długoterminowego kontraktu, który powoduje, że nie jesteśmy w stanie wykorzystywać swobód wolnorynkowych. Momentem granicznym ma być rok 2022, w którym wygaśnie kontrakt z Gazpromem, przy jednoczesnymzwróceniu się ku nowym dostawcom, operującym na Morzu Północnym i złożach norweskich.

W opinii Mateusza Boncy, pełniącego obowiązki prezesa Grupy Lotos, na biznes niepodobna spoglądać krótkookresowo. To ten rodzaj aktywności, który wymaga myślenia strategicznego w co najmniej dziesięcioletnim horyzoncie. Tę opinię potwierdził Tomasz Wiatrak, wiceprezes Unipetrolu

— W 2005 r. Orlen kupił 63 proc. naszej spółki za 1,8 mld zł. W latach 2006-17 zaraportowany przez Unipetrol zysk EBITDA wyniósł około 10 mld zł.To oczywiście pewne uproszczenie, niemniej jednak wyraźnie widać, że ta inwestycja zwróciła się Orlenowi już kilkakrotnie — mówił Tomasz Wiatrak.

Zwrócił także uwagę na stabilizujący wpływ tego typu inwstycji.

Orlen jest jedną z największych spółek w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej. Daje to gwarancję, że produkcja paliw w Polsce i krajach, w których prowadzi tego typu działalność, jest stabilna. To z kolei przekłada się na stabilność całego regionu i w konsekwencji umacnia jego bezpieczeństwo energetyczne — podsumował Tomasz Wiatrak.

 

OKIEM EKSPERTA - prof. Maciej Mataczyński, prawnik

Fuzja wielkiego kalibru

Niezwykle ważnym wydarzeniem w polskim pejzażu energetycznym ma być spodziewana fuzja Lotosu z Orlenem. Mamy opracowaną strukturę transakcji i analizę otoczenia regulacyjnego. To musi być biznes, ale też troska o bezpieczeństwo samej transakcji, jak i interes Rzeczpospolitej. Pracujemy nad przygotowaniem zgłoszenia koncentracji. Zakładamy, że w ciągu najbliższych 12 tygodni będziemy gotowi do rozmów z Komisją Europejską. Naszym największym wyzwaniem jest przekonanie regulatorów rynku, że struktura z jednym, wiodącym i silnym koncernem paliwowym — występująca, notabene, w większości europejskich państw — jest dopuszczalna również w Polsce. Naszą ambicją jest, aby pod koniec trzeciego kwartału 2019 r. mogło dojść do rozliczenia transakcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Puls Biznesu, Partnerem publikacji jest PKN ORLEN

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Energia tożsama z bezpieczeństwem