Zyska gmina, mieszkańcy i środowisko. Pomysłodawcą budowy farmy jest Jerzy Kołakowski, wójt gminy, liczącej poza letnim sezonem 3,7 tys. mieszkańców.

— Widziałem kiedyś podobną instalację w Niemczech i zacząłem się tym interesować. Pamiętajmy, że do 2020 r. Polska ma osiągnąć 20-procentowy udział energii odnawialnej. Mieliśmy teren dawnego wysypiska i zaczęliśmy szukać źródeł finansowania — opowiada wójt. Projekt realizuje wyłoniona w przetargu firma Opeus Energia z Płocka. — Farma fotowoltaiczna przyniesie wymierne korzyści dla środowiska i bezpieczeństwa energetycznego. Inwestycja pomaga zagospodarować teren, który w innym przypadku nie byłby użytkowany przez kilkadziesiąt lat. Na terenach, które niegdyś były wysypiskami śmieci, obowiązuje bowiem zakaz budowy nowych obiektów przez 50 lat od ich zamknięcia — mówi Piotr Targański z Opeus Energia.
50-letni zakaz
Dawne wysypiska to problem wielu gmin. Przez 50 lat od zamknięcia śmietnisk teren powinien zostać niezabudowany. Dlaczego?
— Cześć ziemi, która została nasypana w formie „czapki” jest ciągle w ruchu, a śmieci ulegają degradacji, co z kolei powoduje powstawanie pustych przestrzeni oraz gazów — tłumaczą specjaliści.
Jednak po przygotowaniu gruntu i spełnieniu warunków bezpieczeństwa, dawne wysypisko śmieci można rekultywować. Cała trudność polega na takim zbudowaniu warstwy wierzchniej i posadowienia paneli fotowoltaicznych w taki sposób, aby w trakcie użytkowania farmy przez około 25 lat nie uległy one odkształceniu, np. pofałdowaniu, bo może to negatywnie wpływać na sprawność energetyczną. Katarzyna Kruszyńska, skarbnik gminy Ustronie Morskie, wyjaśnia, że zgodnie z rozporządzeniem ministra finansów, farma fotowoltaiczna to urządzenia, a nie budowle, bo instalacja nie jest związana z gruntem. Na ich postawienie nie potrzeba nawet pozwolenia na budowę, choć gmina jednak je uzyskała.
Oszczędności i nakłady
— Inwestycja umożliwi zrekultywowanie terenu byłego wysypiska śmieci w Kukince, a produkowana energia elektryczna zasili obiekty gminne. Tym samym wydatki gminy za prąd spadną o ponad 80 proc. To bardzo duże oszczędności, które umożliwią szybki zwrot kosztów inwestycji — ocenia Jerzy Kołakowski. Na energię elektryczną gmina wydaje ponad 600 tys. zł rocznie. Za miesiąc do przedszkola, szkół, domu kultury, świetlic wiejskich i ulicznych lamp popłynie prąd z farmy. Moc farmy wyniesie do 1 MW. Niewykluczone, że w przyszłości zostanie podjęta decyzja o zagospodarowaniu dalszych części wysypiska i zwiększenia mocy farmy. Do dyspozycji jest aż 8 ha, a pod powstającą instalację zostanie wykorzystana jedna czwarta.
Farmą fotowoltaiczną będzie zarządzać spółka Gminna Energia Ustronie Morskie powołana przez gminę. Koszty wyniosą około 7,5 mln zł netto. — Z ogólnej wartości inwestycji aż 2,5 mln zł pochłonie rekultywacja wysypiska, którą i tak musielibyśmy wykonać, bez względu na to czy powstałaby tam jakakolwiek inwestycja. Dlatego należałoby mówić, że farma fotowoltaiczna kosztuje 5 mln zł netto — tłumaczy Katarzyna Kruszyńska. Gmina na budowę farmy uzyskała unijną dotację w wysokości 2,64 mln zł, jeszcze z poprzedniej perspektywy finansowej oraz niskooprocentowany kredyt z WFOŚiGW.
Otwarcie niebawem
Na wysypisku ukończono wałowanie śmieci, ułożono system odgazowania i odwodnienia oraz usypano i zabezpieczono odpowiednie warstwy ekranowe i wzmacniające. Teraz układane są płyty betonowe pod konstrukcje fotowoltaiczne oraz tzw. trasy kablowe. Następnie teren zostanie wyrównany, obsiany trawą i obsadzony krzewami. Uzyska także oświetlenie.
— Byłem tam dwa dni temu. Trwają prace przy montażu konstrukcji pod panele fotowoltaiczne — mówi wójt. Otwarcie farmy fotowoltaicznej w Ustroniu Morskim zaplanowano na koniec kwietnia. Jerzy Kołakowski ma jeszcze jeden powód do radości. W konkursie organizowanym przez redakcję Audycji Rolnych Telewizji Polskiej walczy o tytuł najlepszego wójta w Polsce. Na razie jest w pierwszej dziesiątce.