Energia ze szpinaku

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2009-09-25 00:00

Domy ekologiczne powstają w Polsce głównie jako obiekty pokazowe i eksperymentalne, ale niektórzy deweloperzy już stawiają na systemy energooszczędne.

W 2005 r. zrobiło się głośno o projekcie amerykańskich architektów Matthew Coatesa i Tima Meldruma. Ich dom — zwycięzca konkursu Cradle to Cradle, w którym wybierane są projekty budynków przyjaznych środowisku — ma uzyskiwać energię elektryczną ze… szpinaku. To możliwe dzięki inżynierom z Massachusetts Institute of Technology, którzy wyodrębnili z tej rośliny chloroplast — substancję odpowiedzialną za fotosyntezę. Architekci szacują, że pokrycie dachu domu uprawą szpinaku, który potem posłuży do wytwarzania elektryczności, pozwoli dwukrotnie efektywniej wykorzystać energię słoneczną, niż w przypadku ogniw fotowoltaicznych.

To jeden z wielu ekscentrycznych sposobów na ekologiczny dom. Istnieją jednak rozwiązania prostsze i przystępniejsze.

— Standardowo wyposażamy każdy dom w instalację rekuperacji, czyli odzysku ciepła. Dzięki niej ciepłe powietrze, które w tradycyjnych domach wentylacja wywiewa na zewnątrz, ogrzewa chłodne powietrze zasysane z zewnątrz. Daje to nawet ponad 20 proc. oszczędności kosztów eksploatacji centralnego ogrzewania — twierdzi Michał Kubicki, dyrektor generalny Volumetric MK Polska.

Coraz częściej deweloperzy proponują klientom instalację systemu inteligentnego sterowania domem, który ma oszczędzać energię i zmniejszyć inne koszty eksploatacji budynku. System pozwala na obniżenie temperatury w domu pod nieobecność mieszkańców oraz na jej podwyższenie przed ich powrotem. Bardzo często wyposażony jest w funkcję śledzenia — światło podąża za człowiekiem, czyli zapala się akurat tam, gdzie on przebywa, i gaśnie po opuszczeniu pomieszczenia.

— Ekologiczne tendencje płyną do Polski z krajów Europy Zachodniej, gdzie od lat stawia się na ekologię. Także w budownictwie. Certyfikaty ekologiczne dają wymierne zyski w postaci ulg budowlanych. Informacja o materiałach wykorzystanych do budowy domu wkrótce ma się znaleźć w paszporcie długofalowej skuteczności — następcy paszportu energetycznego — mówi Cezary Szeszuła, prezes Xella Polska, firmy produkującej m.in. energooszczędne bloczki.

Oczywiście, systemy ekologiczne sporo kosztują, więc inwestycja nie zwraca się od razu.

— Rozwiązania ekologiczne nie są jeszcze ani dobrze poznane przez społeczeństwo, ani mocno rozreklamowane. Dlatego pozostają jedynie dodatkowym elementem zachęcającym do kupna domu. Wiąże się to z dość wysokim kosztem technologii ekologicznych, co czyni je mało dostępnymi dla większości inwestorów — ocenia Michał Kubicki.

Trudno powiedzieć, kiedy ekologia na dobre zagości w domach, ale to zjawisko nieuniknione.