Energooszczędne budownictwo obrosło mitem

  • Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 27-09-2013, 00:00

Wbrew powszechnym opiniom, budowa domu energooszczędnego zgodnego z wytycznymi NFOŚiGW nie kosztuje dużo więcej niż standardowego domu

Zgodnie z dyrektywą unijną „Charakterystyka energetyczna obiektów” wszystkie obiekty budowane w Polsce po 2020 r. będą musiały wykazywać niemal zerowe zużycie energii. Aby przygotować Polaków na tak rygorystyczne zmiany, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) uruchomił program dopłat do budownictwa energooszczędnego. Zgodnie z jego założeniami, 30 tys. zł dofinansowania można uzyskać na budowę domu o rocznym zużyciu energii nieprzekraczającym 40 kWh na 1 mkw., zaś 50 tys. zł, jeśli roczne zużycie energii nie przekraczają 15 kWh na 1 mkw. W przypadku mieszkań przy analogicznych warunkach, dopłaty wynoszą odpowiednio dla NF40 11 tys. zł, zaś dla NF15 16 tys. zł. Niestety, mimo że do rozdania jest aż 300 mln zł, wielu inwestorów po zapoznaniu się z wymaganiami stawianymi przez fundusz rezygnuje z ubiegania się o dotację.

Zobacz więcej

ZIELONE BUDOWNICTWO: Mieszkańcy energooszczędnych domów jednorodzinnych mogą dodatkowo wyposażyć je w rozwiązania z zakresu odnawialnych źródeł energii: kolektory słoneczne, panele fotowoltaiczne czy gruntowe wymienniki ciepła. Wtedy koszty eksploatacji jeszcze dodatkowo spadają. [FOT. ISTOCK]

— Program NFOŚiGW od początku budzi bardzo duże zainteresowanie. Jednak po dokładnej analizie często okazuje się, że bardziej opłaca się po prostu wybudować dom energooszczędny według własnego projektu, a nie wymogów funduszu — mówi Tomasz Sobieszuk z biura projektów MTM Styl, projektującego domy energooszczędne.

— Domy energooszczędne należą do domów z najwyższej półki pod względem jakości użytych materiałów i wykonania, ale w parze z tym idzie ich wysoka cena i restrykcyjne warunki jakie trzeba spełnić podczas całego procesu budowy. Inwestycja taka i poniesiony trud zwraca się w procesie eksploatacji domu. Wysokość jednak proponowanych przez NFOŚiGW dopłat, warunki, ich uzyskania i rozliczenia oraz udział w całości kosztu budowy sprawiają, że najprawdopodobniej będzie to luksus, na który niewielu będzie stać, i nie wpłynie to na radykalne upowszechnienie budownictwa energooszczędnego — uważa Agnieszka Grotkowska, dyrektor ds. projektów specjalnych w Domiporta.pl.

Długoletnia perspektywa

Początkowe zniechęcenie do postanowień funduszu mija, gdy pod uwagę weźmie się perspektywę kilkudziesięciu lat. Z analizy kosztów przygotowanej przez portal Domowy.pl wynika bowiem, że przy każdym wariancie cen energii dom wybudowany zgodnie z wymaganiami dla standardu NF40 pozwala więcej zaoszczędzić.

Do analizy wzięto dwa domy. Pierwszy z nich to dom wybudowany zgodnie z obowiązującymi warunkami technicznymi, drugi z uwzględnieniem wytycznych programu dopłat NFOŚiGW dla standardu NF40.

— Różnice między tymi wariantami dotyczą głównie zastosowanych izolacji, rodzaju stolarki okiennej, a także typu izolacji. W drugim przypadku uwzględniono wymaganą przez standard NF40 wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła o sprawności 85 proc. Dla obu budynków przewidziano kocioł gazowy jako źródło ciepła. Koszty posadowienia budynków wyliczono dla standardu deweloperskiego z instalacjami, ale bez wykończenia, zakładając, że materiały wykończeniowe nie wpłyną zasadniczo na energochłonność obiektów — wyjaśnia założenia analizy Marcin Krzyżosiak, wiceprezes Domowy.pl

Z przeprowadzonej analizy kosztów wynika, że na budowę domu z uwzględnieniem obowiązujących wymagań technicznych inwestor będzie musiał wydać 301 308 zł netto, podczas gdy dom w standardzie NF40 będzie kosztować 338 188 zł netto. Większe koszty o około 36 tys. zł netto to wynik instalacji wentylacji mechanicznej z rekuperatorem (prawie 17 tys. zł), instalacja CO (prawie 2 tys. zł), a także prace budowlane związane z poprawieniem izolacyjności termicznej budynku, których koszt wyniesie prawie 18 tys. Różnicę tę, niemal w całości, pokryje dotacja z NFOŚiGW (30 tys. zł). Ostatecznie więc wybudowanie domu energooszczędnego zgodnie z wytycznymi funduszu kosztuje o około 6 tys. zł więcej niż na podstawie warunków technicznych.

— Aby sprawdzić czas zwrotu nakładów inwestycyjnych, dokonano symulacjiwydatków ponoszonych na ogrzewanie na przestrzeni 30 lat z uwzględnieniem dwóch scenariuszy: przy stałych cenach energii i bardziej prawdopodobnym założeniu wzrostu kosztów energii o 3 proc. rocznie — tłumaczy Marcin Krzyżosiak.

Przyjmując pierwszy wariant, ogrzanie budynku zbudowanego na podstawie warunków technicznych będzie kosztować przez 30 lat 121 273 zł netto, a domu w standardzie NF40 nieco ponad 80 tys. zł netto. Inwestycja w obiekt zgodny z wytycznymi funduszu zwróciłaby się po 9 latach. Przy założeniu wzrostu cen energii o 3 proc. rocznie, ogrzanie standardowego domu w ciągu 30 lat pochłonie ponad 202 tys. zł netto, zaś domu uwzględniającego wytyczne NFOŚiGW — niecałe 134 tys. zł netto. Wówczas zwrot nastąpi po 5 latach.

— W sumie łączny koszt inwestycji po 30 latach, przy stałych cenach energii, wyniesiedla standardowego obiektu 422,5 tys. zł netto, zaś dla budynku NF40, po odliczeniu 30 tys. dotacji, niecałe 388 tys. zł netto. Przy założeniu systematycznego wzrostu cen energii łączne koszty budowy i eksploatacji analogicznych budynków wyniosą około 503 tys. zł netto i niecałe 442 tys. zł netto — podsumowuje Marcin Krzyżosiak.

Nie każdy może

Niestety, nie wszystkie budynki da się zrealizować w standardzie NF40.

— Domy małe, parterowe lub o nadmiernie rozczłonkowanej bryle mają niekorzystny stosunek powierzchni ogrzewanej do powierzchni przegród zewnętrznych (dach, ściany, podłoga). Najmniejsze jednostkowe straty ciepła będą więc miały budynki o zwartej, regularnej bryle pozbawionej załamań, udziwnień i ozdobników. Wydaje się, że największym problemem jest sprostanie bardzo restrykcyjnym wymogom wobec mostków cieplnych. Praktyka wskazuje, że każdy balkon czy słup podpierający wyższą kondygnację powoduje straty ciepła nie do zaakceptowania — zaznacza Tomasz Sobieszuk. Wyższe wymagania stoją też przed stolarką okienną.

— Korzystniejsze jest stosowanie mniejszej ilości okien o możliwie dużych wymiarach, ponieważ izolacyjność szyb jest dużo lepsza niż ram okiennych — radzi Tomasz Sobieszuk. Kolejnym źródłem strat ciepła są kominy.

— Na szczęście ich ilość wydatnie się zmniejsza na skutek konieczności stosowania wentylacji mechanicznej z rekuperacją. Decydując się na budowę domu w standardzie NF40, należy mieć świadomość, że nie jest to zadanie łatwe i nie każdy projekt się do tego nadaje — podkreśla Tomasz Sobieszuk.

Zieloni pionierzy

To właśnie koszty budowy energooszczędnych nieruchomości są najczęstszym powodem narzekań deweloperów.

— Deweloperzy boją się, że nie znajdą na droższe nieruchomości nabywców. Problem polega też na tym, że wytyczne NFOŚiGW dotyczące domów spełniających warunku dopłat są bardzo restrykcyjne i spełnienie ich może być kosztowne — mówi Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości Home Broker.

Analiza portalu domowy.pl temu przeczy. Podobnie jak deweloper Wawel Service, który buduje dwa osiedla domów pasywnych w Michałowicach i Niepołomicach pod Krakowem.

— Połączenie energooszczędności, dobrego projektu i innowacyjnego materiału budowlanego pozwala nam budować tanie i ciepłe domy, których cena nie przewyższa kosztów standardowych nieruchomości. Według naszych analiz, koszt materiałów potrzebnych do wybudowania tradycyjnego domu w tzw. systemie gospodarczym, o powierzchni około 100 mkw., to obecnie 195 tys. zł. Do tego dochodzi koszt robocizny — około 200 tys. zł. Łącznie 395 tys. zł. Za 35 tys. mniej można już kupić stumetrowy, energooszczędny dom z działką w Niepołomicach lub Michałowicach — wylicza Bogusław Maciaś, prezes Wawel Service.

Domy spółki Wawel Service powstają ze spienionego polistyrenu w zabudowie bliźniaczej i wolno stojącej. Każdy segment to od 102 do 200 m powierzchni użytkowej, własny ogródek, dwa tarasy oraz miejsce postojowe. Cena za 1 metr kwadratowy zaczynać się będzie od 3599 zł za mkw. brutto. Także rachunki za ogrzewanie będą miłym zaskoczeniem dla mieszkańców.

— Zapotrzebowanie 100-metrowego budynku na energię potrzebną do ogrzewania wynosi poniżej 2,5 kW. Testy wykazały, że koszty ogrzewania naszych domów w przybliżeniu wynoszą około 1 zł za 1 mkw. na miesiąc. Ponadto potencjalni nabywcy będą mogli dodatkowo wyposażyć domy w rozwiązania z zakresu odnawialnych źródeł energii: kolektory słoneczne, panele fotowoltaiczne czy gruntowe wymienniki ciepła — wymienia Bogusław Maciaś.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu