Energopol nie chce pozostać w tyle

Kamil Zatoński
opublikowano: 2006-10-25 00:00

Notowaniom Energopolu Południe towarzyszyły na wczorajszej sesji wyjątkowe emocje. Efektowny debiut Dom Development, którego cena akcji na otwarciu poszła o 50 proc. w górę w stosunku do ceny emisyjnej, podziałał jak zastrzyk adrenaliny. Gracze rzucili się do kupna akcji sosnowieckiej firmy, planującej przejęcie innego dewelopera — warszawskiego JW Construction.

Handel akcjami Energopolu tylko w pierwszych minutach sesji przebiegał w miarę płynnie, później kilkakrotnie dochodziło do przekroczenia górnych widełek i równoważenia. Po prawej stronie arkusza zleceń w pewnym momencie niemal zabrakło podaży. Chętnych do pozbywania się akcji spółki nie ma, bo wzrost wyceny Dom Development już na starcie pokazuje, ile w obecnej fazie hossy i koniunktury na rynku nieruchomości inwestorzy gotowi są płacić za akcje deweloperów.

Kapitalizacja Dom Development po wczorajszej sesji wzrosła do 2,9 mld zł. Pozwoliło to pod tym względem wyprzedzić PBG, do tej pory trzecią pod względem wielkości spółkę budowlaną na warszawskiej giełdzie. Do drugiej pozycji, zajmowanej przez Echo (około 3,2 mld zł), brakuje już niewiele. Na razie poza zasięgiem pozostaje GTC, wyceniane z górą na 8 mld zł.

Energopol nie zamierza tracić dystansu do czołówki. Zakładając, że inwestorzy uwzględniają w cenie rozwodnienie kapitału po emisji 9,9 mln akcji z prawem poboru i 23,4 mln walorów bez prawa poboru, teoretyczną wartość rynkową nowego podmiotu można szacować na ponad 2 mld zł. To 30 proc. mniej, niż wynosi wartość DD. Różnica częściowo tłumaczy wyższą rentowność biznesu Dom Development. Co prawda w pierwszym półroczu wczorajszy debiutant wypracował o 12 proc. niższe przychody niż JW Construction, ale zarobił netto o 30 proc. więcej. Przekłada się to na wyższą rentowność netto o 5 pkt proc.