Szwajcarska transakcja polskiej grupy Eneris, specjalizującej się w szeroko rozumianych usługach środowiskowych, stanęła pod znakiem zapytania. Na początku czerwca ogłoszono, że polska firma przejmie za 400 mln zł kontrolę nad zakładami Leclanché, szwajcarskiego producenta baterii o ponad 100-letniej historii. Teraz strony podają, że muszą tę transakcję ponownie przemyśleć.W praktyce oznacza to jej zawieszenie.

Miała być fabryka
Od Enerisu nie udało nam się uzyskać komentarza. Obszerny komunikat opublikował jednak Leclanché. Wynika z niego, że zawieszone zostały wszystkie elementy czerwcowej umowy, która — przypomnijmy — zakładała przekazanie stronie polskiej kontroli nad fabryką ogniw litowo-jonowych w Niemczech oraz linii montażowej zlokalizowanej w Yverdon w Szwajcarii. Ponadto z części pieniędzy Enerisu miała zostać sfinansowana działalność produkcyjna obu zakładów. Eneris miał też produkować w Polsce baterie oparte na technologii Leclanché i zamierzał zbudować w tym celu fabrykę. Za prawa do produkcji miał zapłacić około 30 mln CHF.
Z komunikatu wynika, że Eneris przekazał już partnerowi 5 mln EUR, ale pozostałe transze finansowania zostały zawieszone. Nie jest jasne, czy 5 mln EUR będzie podlegać zwrotowi, czy nie. Przyszłość współpracy z Enerisem nie rysuje się chyba w różowych barwach, bo Szwajcarzy podali jednocześnie, że poszukują nowych inwestorów i planują podniesienie kapitału.
Pandemia zmieniła plan
Leclanché informuje, że przyczyną zawieszenia transakcji jest pandemia, która przekłada się na opóźnienia w realizacji niektórych projektów. W prezentacji korporacyjnej opublikowanej pod koniec czerwca, firma podała, że w czasie lockdownu obniżyła moce produkcyjne o 1/3. Szacowała też, że kontrakty o wartości około 11 mln CHF będą zrealizowane z opóźnieniem, ale nie zostaną utracone. Znaczący spadek był zaś widoczny w pozyskiwaniu nowych zamówień i zapytaniach ofertowych.
Sytuacja Leclanché już przed pandemią była trudna, a długi firmy sięgały 53 mln EUR i stanowiły więcej niż połowę kapitalizacji giełdowej. Głównymi akcjonariuszami Leclanché są chińscy miliarderzy, inwestujący w Europie za pośrednictwem firmy Fefam, oraz genewska firma Golden Partners. Grupa Eneris kontrolowana jest zaś przez Artura Delę.