Budowlana spółka rozpocznie rok z portfelem zamówień wartości około 800 mln zł. Stawia głównie na infrastrukturę i obiekty komercyjne.
Kryzys w branży deweloperskiej nie ominął Erbudu. Kontrahenci budowlanej spółki zadecydowali o wstrzymaniu dwóch mieszkaniowych inwestycji — w Warszawie i Wrocławiu. Ich łączna wartość to około 140 mln zł.
— Na szczęście projekty mieszkaniowe mają niewielki udział w naszych przychodach. Mamy jeszcze dwa w Warszawie i w Krakowie, ale prace są tam bardzo zaawansowane i nie spodziewamy się ich przerwania. Na przyszły rok nie zakładamy na razie żadnych zleceń z tego segmentu — tłumaczy Dariusz Grzeszczak, członek zarządu Erbudu.
Wyjaśnia, że obecny portfel zamówień spółki opiewa na około 960 mln zł. Jeśli nawet prace przy dwóch mieszkaniowych inwestycjach nie zostałyby wznowione — Erbud rozpocznie rok z projektami wartości około 800 mln zł.
— Nie zmienimy rynku, musimy się więc do niego dostosować — tłumaczy Dariusz Grzeszczak.
Spółka stawia więc na kontrakty infrastrukturalne, a jeśli chodzi o deweloperkę — komercyjne. Liczy też na segment drogowy, choć narzeka na zbyt wolne tempo zlecania prac.
Załamanie na rynku mieszkaniowym dotknęło spółkę nie tylko pośrednio, od strony kontraktów na generalne wykonawstwo, ale też bezpośrednio. Do grupy należy bowiem deweloper Budlex, którego niższa od spodziewanej sprzedaż mieszkań wymusiła korektę prognoz całej grupy. Erbud spodziewa się teraz 950 mln zł przychodów (o 1,9 proc. mniej niż pierwotnie) i 45,5 mln zł zysku netto (obniżka o 11,7 proc.). Narastająco po trzech kwartałach ma 782,4 mln zł przychodów i 36,7 mln zł czystego zarobku.