Erbud pod kreską

opublikowano: 05-09-2018, 22:00

Wyniki notowanej na GPW grupy budowlanej pokazują, że w branży jest źle. Szybkiej poprawy nie należy się spodziewać — dodaje ekspert.

Grupa Erbud w pierwszym półroczu 2018 r. zanotowała 29,9 mln zł straty netto wobec 7 mln zł zysku w tym samym okresie przed rokiem. Zarząd spółki tłumaczy, że to wynik przeszacowania sześciu realizowanych jeszcze kontraktów — trzech w kraju i trzech za granicą — oraz rozliczenie trzech już zakończonych inwestycji w Polsce.

Dariusz Grzeszczak, prezes Erbudu, informuje, że łączne przychody grupy wyniosły na koniec czerwca 2018 r. 960 mln zł i były o 24 proc. wyższe niż przed rokiem. [FOT. PAWEŁ PAWŁOWSKI-ŻELAZNA
Zobacz więcej

PRACY NIE BRAKUJE:

Dariusz Grzeszczak, prezes Erbudu, informuje, że łączne przychody grupy wyniosły na koniec czerwca 2018 r. 960 mln zł i były o 24 proc. wyższe niż przed rokiem. [FOT. PAWEŁ PAWŁOWSKI-ŻELAZNA Fot. Paweł Pawłowski

— Odczuliśmy to samo, co cała branża budowlana w Polsce i Europie. Szczególnie dotkliwa okazała się gorsza dostępność siły roboczej i materiałów, co przełożyło się na wzrost kosztów. Wciąż utrzymujemy jednak bezpieczny poziom zatrudnienia i wywiązujemy się bez opóźnień ze wszystkich realizowanych kontraktów. W przetrwaniu gorszej koniunktury w sektorze kubaturowym pomaga nam dywersyfikacja geograficzna i segmentowa, która od lat jest kluczowym elementem naszej polityki biznesowej. Zysk przejętej w pierwszym kwartale spółki serwisowej IVT częściowo niweluje niekorzystne wyniki z segmentu kubaturowego. Podobnie jest w przypadku spółki inżynieryjno-drogowej PBDI, która zanotowała bardzo wyraźny wzrost — mówi Dariusz Grzeszczak, prezes Erbudu.

Zapewnia, że wynikami za pierwsze półrocze 2018 r. spółka odcina przeszłość i koncentruje się na przyszłości.

— Pozycja płynnościowa spółki jest stabilna. Liczymy, że portfel zleceń zgromadzony na pozostałą część 2018 r. przyniesiegrupie podobną rentowność, co w poprzednich latach, a więc na poziomie 2-3 proc. To oznaczałoby stopniowe zmniejszenie straty. Mamy ustabilizowane ceny na kontraktach i bezpieczny portfel zleceń. W 2019 r. liczymy na powrót do zysku — mówi Dariusz Grzeszczak.

Zdaniem ekspertów, problemy budowlanki nasilają się i zaczynają być coraz bardziej widoczne w wynikach finansowych spółek za pierwszy i drugi kwartał 2018 r.

— Problemów nie widać na poziomie przychodów, bo projektów w branży rzeczywiście jest dużo, niemniej trudne staje się utrzymanie historycznej zyskowności. Firmy muszą stawiać czoła coraz większym wyzwaniom, m.in. istotnym wzrostom cen materiałów budowlanych i samej ich dostępności. Dodatkowo według różnych szacunków, w branży brakuje około 100 do 150 tys. pracowników, co przekłada się na wysoki popyt na zatrudnienie i również powoduje wzrost kosztów wynagrodzeń. Oba te czynniki przekładają się bezpośrednio na wzrost kosztów usług podwykonawcy w przypadku dużych firm budowlanych — tłumaczy Łukasz Michorowski, dyrektor w dziale audytu Deloitte.

Dodaje, że obecnie wiele firm realizuje projekty, które były wygrane w latach 2015/16 w warunkach wysokiej konkurencji, co przełożyło się na znacząco niższe ceny, jakie były oferowane w przetargach w tamtym okresie.

— Skutkiem jest pogorszenie wyników finansowych spółek w branży, a zakładane marże pozostają pod silną presją i ich utrzymanie może być dużym wyzwaniem. Problemy te mogą się zapewne pogłębiać, ponieważ kumulacja robót na projektach budowlanych jest jeszcze przed nami — przewiduje Łukasz Michorowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy