Ergo Hestia nie mówi, co zrobi z portfelem TU PBK

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2001-01-16 00:00

Ergo Hestia nie mówi, co zrobi z portfelem TU PBK

Brak jasnych deklaracji sopockiego towarzystwa może storpedować fuzję

Ergo Hestia i TU PBK nie udzielają żadnych informacji na temat fuzji obu towarzystw. Tymczasem, jeżeli spółki zdecydują się na połączenie portfeli, sprzeciw części klientów TU PBK mógłby zablokować jego realizację.

W grudniu 2000 roku sopocka Hestia kupiła Towarzystwo Ubezpieczeniowe PBK. W całostronicowych ogłoszeniach, publikowanych także w „PB”, towarzystwa zapowiadają zakończenie integracji do kwietnia 2001 r. Od tego momentu majątkowe produkty będą sprzedawane pod wspólnym szyldem Ergo Hestia.

Piotr Śliwicki, prezes Hestii, odmówił udzielenia jakichkolwiek informacji na temat procesu łączenia. Nie wiadomo zatem, czy spółka zamierza przeprowadzić połączenie portfeli, czy scalone zostaną tylko towarzystwa. Piotr Śliwicki nie chciał nawet ogólnie rozmawiać o związanych z tym procesem problemach i skutkach dla klientów.

Klienci TU PBK nie otrzymają też żadnych informacji na temat przyszłości ich polis w infolinii Hestii, której numer umieszczany jest na anonsach o połączeniu towarzystw do ogłoszeń prasowych.

W rękach klientów

Wstrzemięźliwość prezesa Hestii jest zapewne spowodowana trudnościami, na jakie mogą się natknąć towarzystwa. Szczególnie trudny jest proces scalania portfeli. Z tego powodu nikt jeszcze w Polsce nie zdecydował się na łączenie portfeli towarzystw o różnych markach. Nawet Allianz, po fuzji z francuskim AGF, nie zdecydował się na taki krok.

— Nie połączyliśmy portfeli, tylko przeprowadziliśmy fuzje zakładów. Podstawowym problemem jest ewentualny sprzeciw klientów, których ubezpieczenia są przenoszone do innego towarzystwa. Jeżeli klienci reprezentujący jedną dziesiątą przenoszonego portfela nie zgodzą się na to, operacja zostaje zablokowana — twierdzi Wiesław Zaborowski, dyrektor departamentu prawnego Allianz.

Problem dotyczy zwłaszcza przenoszenia portfeli zagranicznych towarzystw. Mają one korporacyjnych klientów mocno związanych z marką i krajem pochodzenia ubezpieczyciela. W takiej sytuacji łatwo mogą oni zablokować przeniesienie ich polis do towarzystwa, do którego nie mają zaufania.

Na taki problem mógł natknąć się Winterthur, który rok temu chciał przenieść swój portfel ubezpieczeń majątkowych do BTUiR Heros. Towarzystwo przyznaje, że nie zdecydowało się na to głównie ze względu na obawy klientów.

— Proces połączenia portfeli okazał się dużo bardziej skomplikowany, niż przypuszczaliśmy. Ponadto klienci byli bardzo zaniepokojeni i nie rozumieli, o co chodzi. Ze względu na ich bezpieczeństwo zrezygnowaliśmy z przeniesienia portfela — przyznaje Anna Bereza z Winterthura.

Łatwiej połączyć

Przeniesienie portfela wymaga przejścia skomplikowanej procedury. Państwowy Urząd Nadzoru Ubezpieczeń, zanim wyda stosowne zezwolenie, dwukrotnie w ogłoszeniach wzywa ubezpieczonych do zgłaszania sprzeciwów. Mają oni na to trzy miesiące i jeżeli nie zablokują przeniesienia, mają prawo wypowiedzenia umów. Dopiero wtedy, jeżeli towarzystwa spełniają kryteria bezpieczeństwa, PUNU wydaje zezwolenie na przeniesienie portfela. Znacznie łatwiejsze jest łączenie zakładów ubezpieczeń bez fuzji ich portfeli.

— Łączenie towarzystw wymaga tylko zachowania odpowiedniego marginesu wypłacalności i zgody ministra finansów — twierdzi Wiesław Zaborowski.

Klienci przejmowanej firmy zachowują wtedy po prostu swoje polisy do czasu ich wygaśnięcia. Odpowiedzialność za nie ponosi połączona spółka. Po zakończeniu okresu ubezpieczenia starych polis nie można już jednak przedłużyć, a klienci dostają propozycję podpisania nowych umów z połączonym towarzystwem.

Bardzo prawdopodobne, że na taki uproszczony wariant zdecydują się szefowie Hestii. Wskazuje na to zwłaszcza zapowiadany bliski termin zakończenia integracji towarzystw.