Espersen przeskoczył przez płot

Duńczycy kupują koszalińską fabrykę, tuż obok ich własnej, od rodaków z Royal Greenland. Podwoją moce i zwiększą zatrudnienie.

Jeden z 48 zakładów Royal Greenland, duńskiego giganta z rocznymi obrotami przekraczającymi 2,5 mld zł, chwalącego się dostawami na rodzimy dwór królewski, trafi we wrześniu do rąk sąsiadującego z nim w Polsce Espersena. Oznacza to, że Royal Greenland pozbędzie się aktywów przetwórczych w Polsce. Strony nie ujawniają, za ile zakład został sprzedany.

PO SĄSIEDZKU:
PO SĄSIEDZKU:
Duński Royal Greenland i również duński Espersen ulokowały polskie fabryki naprzeciwko siebie w Koszalinie. Obie przetwarzają białe ryby — pierwsza m.in. flądrę i halibuta, druga dorsza.
FOT. RADOSŁAW BRZOSTEK — GŁOS KOSZALIŃSKI — POLSKAPRESS

Szerszy portfel

Fabryka w Koszalinie wyspecjalizowała się we flądrze, halibuciei płastudze. Zgodnie z porozumieniem, nowy właściciel będzie produkował na zlecenie Royal Greenland, ale nie tylko.

— Do 2018 r. zainwestujemy 50-60 mln zł w modernizację i dodatkowe wykorzystanie powierzchni przejmowanego zakładu. Będzie to oznaczać podwojenie możliwości produkcyjnych — mówi Klaus Nielsen, prezes Espersena.

— Mamy nadzieję, że w połączonych zakładach Espersen będzie w stanie zarządzać produkcją lepiej, niż bylibyśmy w stanie robić to sami. Dzięki temu my będziemy mogli mocniej skoncentrować się na innych biznesach — zaznacza Mikael Thinghuus, szef Royal Greenland.

— To nie tylko kwestia wykorzystania i zwiększenia mocy produkcyjnych, ale też poszerzenia asortymentu i zdobycia know-how w innych gatunkach ryb — uzupełnia szef Espersena.

Zarządzana przez niego grupa znana jest m.in. z dorsza. W kwietniu pisaliśmy, że borykający się z problemami finansowymi Espersen zdecydował się zamknąć fabrykę u siebie, w miejscowości Frederica, i zlikwidować 125 etatów — a produkcję przenieść do Polski. M.in. z tą myślą przejmuje zakład. Duńczycy tłumaczyli, że niespodziewanie drożejący dorsz ich pogrąża. W zeszłym roku mieli 35 mln DKK straty wobec 76 mln DKK rok wcześniej. Wyniki miały wymusić wiele usprawnień, ale dopiero przeniesienie produkcji do Polski ma przynieść „istotną redukcję kosztów (…), co jest kluczowe dla utrzymania konkurencyjności na rynku międzynarodowym”— wyjaśniła firma w kwietniowym komunikacie.

Król białej ryby

Royal Greenland zatrudnia w Polsce około 1 tys. osób. Klaus Nielsen zapowiada, że będzie poszukiwał kolejnych pracowników. — W związku z inwestycjami będziemy potrzebowali co najmniej 100 osób — twierdzi prezes Espersena. Pierwsza fabryka Duńczyków w Polsce zatrudnia dziś ponad 1,3 tys. osób. Jej roczne obroty sięgają 500 mln zł.

Klaus Nielsen nie podaje rocznych przychodów sąsiedzkiej fabryki Royal Greenland. Branżowy portal Undercurrentnews przypomina, że obecna transakcja wpisuje się w konsolidacyjną serię, rozpoczętą na rynku białej ryby w ubiegłym roku. Leroy Seafood Group przejęła Havfisk and Norway Seafood Group, czołowego norweskiego przetwórcę, Espersen podpisał w marcu umowę o strategicznym partnerstwie z Marine Harvest, światowym gigantem w hodowli i przetwórstwie łososia z Norwegii (m.in. dzięki przejęciu kilka lat temu polskiego Morpolu).

Norwegowie mają dystrybuować w swojej rozległej sieci wszystkie chłodzone białe ryby produkowane przez Duńczyków. Dziennikarze Undercurrentnews przywołują słowa Klausa Nielsena z 2014 r. Miał wówczas powiedzieć, że ktoś w branży musi zacząć działać, by stać się „Marine Harvest w białej rybie”. — Przejęcie zakładu to maleńki, pierwszy krok w tym kierunku — przyznaje Klaus Nielsen.

Deklaruje, że o kolejnych akwizycjach w Polsce pomyśli nie wcześniej niż za dwa lata, gdy skończą się prace związane z przejętą fabryką.

OKIEM BRANŻY

Bez zmian

BOGUSŁAW KOWALSKI

prezes Graala

Tego typu konsolidacja pomiędzy dwoma zagranicznymi graczami, w ramach której jeden przejmuje fabrykę drugiego, nie będzie miała większego wpływu na polską branżę. I tak zdecydowana większość przetwarzanej w tych zakładach ryby wyjeżdża z kraju. Kolejne inwestycje potwierdzają natomiast, że jesteśmy uznanymi specjalistami w przetwórstwie ryb, którzy jednocześnie wygrywają konkurencję kosztową. Nie spodziewam się też, żeby po stronie białej ryby wyrósł gigant na miarę łososiowego Marine Harvest. Rynek surowca nie jest tak skoncentrowany jak w przypadku łososia i Norwegii — poszczególne gatunki kupuje się na całym świecie.

OKIEM BRANŻY

Deficyt pracowników

JERZY SAFADER

prezes Stanpolu i Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb

Z punktu widzenia polskich przetwórców powstanie „Marine Harvest” w białej rybie byłoby bardzo niekorzystne. Na dominującej pozycji w oczywisty sposób tracą wszyscy mniejsi gracze. Kolejne inwestycje w Polsce cieszą, ale też oznaczają zwiększanie zatrudnienia na rynku, na którym nie ma pracowników. Bardzo wiele firm już od jakiegoś czasu boryka się z tym problemem. Skąd Espersen weźmie kolejne 100 osób do pracy — naprawdę nie wiem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane