Ministerstwo Finansów (MF) nie zwleka z pracami nad nowymi rozwiązaniami podatkowymi, które mają wejść w życie od przyszłego roku. Pomysł wprowadzenia tak zwanego estońskiego CIT już wpisano do kalendarza prac sejmowych. Pierwsze czytanie odpowiednich zmian w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych przewidziano na posiedzeniu zaplanowanym na ten tydzień. Trzeba od razu zaznaczyć, że przekazana do Sejmu wersja projektu różni się od pierwotnej, o której pisaliśmy w „Pulsie Biznesu”. To rezultat m.in. konsultacji z biznesem.

— Po konsultacjach wprowadziliśmy wiele zmian, dzięki którym więcej firm będzie mogło skorzystać z estońskiego systemu opodatkowania — podkreśla Jan Sarnowski, wiceminister finansów.
Jako przykład podaje dwukrotne podniesienie rocznego limitu osiąganych przez firmę przychodów, których przekroczenie nie pozwala na rozliczenia z fiskusem według tego nowego modelu. Początkowo MF proponowało 50 mln zł, obecnie jest to 100 mln zł.
— Wprowadziliśmy też ułatwienia dla małych podatników CIT — dodaje wiceminister.
Estoński CIT, czyli ryczałt od dochodów spółek kapitałowych (wybierany dobrowolnie na okresy czteroletnie) ma przysługiwać — jak zakładano — spółkom z ograniczoną odpowiedzialnością (z o.o.) i akcyjnym. Będą do niego uprawnione te o wspomnianych maksymalnych rocznych przychodach do 100 mln zł (licząc z kwotą należnego VAT), których udziałowcami są wyłącznie osoby fizyczne. Te spółki nie mogą być angażowane kapitałowo w innych podmiotach.
Ponadto ich przychody pasywne (np. z odsetek, wierzytelności, części odsetkowej raty leasingowej czy poręczeń i gwarancji) powinny być niższe niż operacyjne. Projektodawca stawia warunek, aby spółki zatrudniały co najmniej trzy osoby (poza udziałowcami czy akcjonariuszami) na podstawie umowy o pracę lub cywilnoprawnej. Pierwotnie mieli być to wyłącznie pracownicy etatowi. Przewidziano też wyjątek dla małych podatników, czyli firm z obrotami do 2 mln EUR. Przystępując do systemu estońskiego, mogą zatrudniać tylko jedną osobę.
Obowiązkowe wydatki
Istotą systemu ma być angażowanie kapitału w inwestycje. Projekt określa ich skalę. Wymaga od spółek zwiększenia o 15 proc. nakładów na środki trwałe (z wyjątkiem zakupu np. samochodów osobowych) w ciągu dwóch lat albo o 33 proc. w okresie czteroletnim. Takich wymogów nie trzeba będzie spełniać, jeśli we wspomnianym dwuletnim okresie podatnik przeznaczy na wynagrodzenia pracowników budżet o 20 proc. większy niż wcześniej. Dla małych podatników, co jest nową propozycją, te wskaźniki będą mniejsze, bo wyniosą odpowiednio 7,5 proc. lub 10 proc. Dotyczy to także firm rozpoczynających działalność.
Przed przystąpieniem do systemu przedsiębiorca będzie mógł wstecznie rozliczyć swoje wcześniejsze straty. Przypomnijmy, że system estoński polega na odroczeniu zapłaty podatku od zysku tak długo, jak długo pozostaje on w spółce. CIT trzeba będzie odprowadzić dopiero w momencie wypłaty wynagrodzeń udziałowcom (akcjonariuszom). Przy czym jego stawka w porównaniu do obowiązującej przy stosowaniu podstawowych zasad opodatkowania będzie wyższa — 15 proc. dla podatnika małego (podczas gdy obecnie jest to 9 proc.) i 25 proc. dla pozostałych (ci płacą 19 proc.). Projekt przewiduje, że po zakończeniu stosowania estońskiego CIT, w przypadku wykazania przez podatnika znacznych nakładów inwestycyjnych, wysokość opodatkowania spadnie o pięć punktów procentowych.
Jednak — jak podkreśla MF — nominalna stawka CIT i tak będzie wyższa od podstawowej, bo wyniesie odpowiednio 10 proc. i 20 proc.
Zawiłe przepisy
Przedsiębiorcy i ich organizacje przyznają, że proponowana preferencja wydaje się interesująca, jednak obawiają się, że będzie dostępna raczej dla nielicznej grupy podatników. Zniechęcać ich mogą bardzo zawiłe przepisy i liczne ograniczenia, jak np. wymóg, aby wspólnikami spółki objętej ryczałtem były tylko osoby fizyczne, na co zwraca uwagę Business Centre Club (BCC).
— Obecnie wiele polskich firm budowanych przez młodych innowacyjnych twórców na pewnym etapie rozwoju korzysta z finansowania kapitałowego oferowanego przykładowo przez fundusze typu venture capital. Takie spółki będą z założenia wyłączone z możliwości skorzystania z ryczałtu, co z pewnością nie wpisuje się w ogólną strategię wspierania polskich innowacyjnych przedsiębiorców — zauważa Agnieszka Wnuk, ekspertka BCC ds. CIT i międzynarodowego prawa podatkowego.
— Resort finansów jest bardzo zadowolony ze swojego dziecka, tymczasem estoński CIT obejmie tak naprawdę bardzo małą część podatników. Bariery przystąpienia do reżimu tego systemu są tak postawione, że przedsiębiorcom będzie trudno z niego skorzystać — prognozuje Mateusz Stańczyk, partner w Crido.
On też zwraca uwagę na będący barierą wymóg, aby udziałowcami spółki były tylko osoby fizyczne, oraz na to, że ona sama nie może mieć udziałów w innych spółkach. Podkreśla, że nie każdy chętny może spełnić stawiane w projekcie warunki inwestycyjne, chociażby z uwagi na specyfikę danej branży, w której nie ma np. potrzeby stałego inwestowania w środki trwałe. Projekt przewiduje, że podstawą opodatkowania będą dochody z tytułów: podzielonego zysku (w tym przeznaczonego na pokrycie strat), zysku netto, zmiany wartości składników majątku w przypadku restrukturyzacji, wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą oraz ukrytych zysków, czyli m.in. świadczeń na rzecz udziałowców (akcjonariuszy) lub powiązanych z nimi i podatnikiem podmiotów (np. pożyczek, wydatków na reprezentację, nadwyżki wartości transakcji rynkowej, darowizn).
Projekt bardzo szeroko te ukryte zyski definiuje, wymieniając liczne ich przykłady i zarazem wiele wyłączeń, ale ich listy nie zamyka, co krytykuje m.in. Agnieszka Wnuk. Ekspertka BCC zwraca uwagę, że takie określenie nowego pojęcia, na dodatek przez odwołanie do niezdefiniowanych kwestii, np. wydatków na reprezentację, to pole do interpretacji. Zastrzeżenia ma też Stowarzyszenie Księgowych w Polsce. W jego ocenie przepis nakładający na podatników istotne ograniczenia lub obowiązki nie powinien mieć formy katalogu otwartego i należy się spodziewać licznych sporów w tej sprawie. MF nie uznaje jednak tego argumentu. Tłumaczy, że nie jest możliwe wymienienie wprost wszystkich możliwych relacji i świadczeń między wskazanymi podmiotami.
„Nawet gdyby było to możliwe, to ze względu na dynamiczny charakter otoczenia gospodarczego jest to niewskazane, bo taki katalog musiałby podlegać nieustannej, wręcz codziennej aktualizacji. Aby ograniczyć spory interpretacyjne, wskazany został przykładowy katalog ukrytych zysków” — czytamy w wyjaśnieniach projektodawcy do uwag zgłoszonych podczas konsultacji.
Inwestycyjny charakter nowej preferencji ma jednak nie tylko proponowany model estoński, którego podstawową cechą ma być odroczenie opodatkowania. Projekt zapowiada też inne rozwiązanie — odkładanie określonych kwot na specjalny fundusz inwestycyjny, wzorowany na rozwiązaniach przyjętych w Niemczech i na Węgrzech, o czym również pisaliśmy. Podatnik będzie mógł zaliczać odpisy na taki rachunek do kosztów uzyskania przychodów, co umożliwi szybsze rozliczenie amortyzacji środków trwałych.
W ten sposób osiągnie podobny cel ekonomiczny — podkreśla MF — przy zachowaniu klasycznych rozliczeń CIT. W tym wariancie podatnik założy rachunek w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) albo innym, jeśli posiada on z BGK umowę o współpracy — i będzie wpłacał tam pieniądze z przeznaczeniem na inwestycje. Odpisy te zaliczy do kosztów podatkowych, a zgromadzone fundusze będzie musiał wydać zgodnie z planem przedstawionym w urzędzie skarbowym.
PIT poza systemem
Według Konfederacji Lewiatan do korzystania z tego rozwiązania powinni mieć prawo również przedsiębiorcy objęci podatkiem dochodowym od osób fizycznych (PIT).
— Znaczna część przedsiębiorców mikro, małych i średnich prowadzi działalność gospodarczą za pomocą form prawnych, dla których właściwe jest opodatkowanie PIT, i jednocześnie zatrudniają pracowników, ponoszą wydatki inwestycyjne i jedyną różnicą względem innych, realnie funkcjonujących przedsiębiorstw jest forma prawna — stwierdził w opinii do projektu Maciej Witucki, prezydent Lewiatana.
MF zaznacza jednak, że osoby fizyczne mają do wyboru opodatkowanie według skali, liniowe, ryczałtu ewidencjonowanego i karty podatkowej. Podatnicy CIT nie mają takich możliwości, a przeznaczenie nowego rozwiązania wyłącznie dla tych podmiotów jest uzasadnione, bo przyjmowanie formy korporacyjnej stanowi naturalną konsekwencję rozwoju działalności inwestycyjnej, obarczonej ze swej natury większym ryzykiem gospodarczym.