Etaty wygrywają ze śmieciówkami

Zmiany w prawie, dobra koniunktura i mocna pozycja Kowalskiego poprawiają stabilność zatrudnienia, ale rynek pracy traci na elastyczności

Poprawa sytuacji na rynku pracy pokazuje coraz to nowe oblicza. Dynamicznie spada stopa bezrobocia i rośnie zatrudnienie. Zapotrzebowanie na pracowników nie słabnie, a portfel Kowalskiego robi się grubszy. Chociaż wynagrodzenia nominalne nie zwiększają się jeszcze w takim tempie jak przed kryzysem, to dzięki deflacji ich realny wzrost jest już solidny. Oprócz zmian ilościowych na rynku pracy coraz wyraźniejsza jest także poprawa jakościowa.

— Wraz ze wzrostem zatrudnienia zwiększała się stabilność umów między pracownikami a pracodawcami. Po raz pierwszy od trzech lat zwiększyła się też liczba osób decydujących się na prowadzenie własnej działalności gospodarczej, co mogło mieć związek z wprowadzonymi ostatnio zmianami w prawie pracy — zwraca uwagę Robert Wyszyński z Instytutu Ekonomicznego Narodowego Banku Polskiego (NBP).

Zatrudnię — na stałe

Eksperci banku centralnego przypuszczają, że oba zjawiska to w części efekt poszukiwania przez pracodawców alternatywnej opcji dla tzw. umów „śmieciowych”. Z badania aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) wynika, że już trzeci kwartał z rzędu za przyrost najemnego zatrudnienia ogółem odpowiada wyłącznie rosnąca liczba umów o pracę. Chociaż w tym samym czasie udział umów na czas określony nie spadał rok do roku, to jego udział w rocznym wzroście pracujących był niemal zerowy.

— W latach 2014-15 mieliśmy wzrost liczby zatrudnionych na czas określony, a teraz na czas nieokreślony. Osoby zatrudnione na czas określony przechodzą na stałe etaty — uważa Jacek Kotłowski, wicedyrektor Instytutu Ekonomicznego NBP. Analitycy zwracają też uwagę, że do zmian na krajowym rynku pracy przyczynili się politycy. Jeszcze poprzednia ekipa rządząca znowelizowała przepisy i zmieniła zasady zawierania umów na czas określony, kończąc z fikcją i obchodzeniem Kodeksu pracy, polegającymi na zatrudnianiu na podstawie wielu umów przez 5 czy 10 lat. Oskładkowanie umów cywilnoprawnych także zmniejszyło zapał szefów do zatrudniania nie na stały etat. Za wzrost liczby etatów odpowiadają jednak nie tylko zmiany w przepisach.

Eksperci zaznaczają, że dzięki szybko kręcącej się gospodarce i niezłej koniunkturze w firmach pracodawcy nie są zmuszeni do poszukiwania jak najbardziej elastycznych form zatrudnienia. Wraz ze spadkiem bezrobocia i nasilaniem się problemów ze znalezieniem wykwalifikowanych rąk do pracy wzrasta też poczucie Kowalskiego, że teraz to on dyktuje warunki.

Ostrożnie z usztywnianiem

Nie ma jednak darmowych obiadów, jak mawiał laureat ekonomicznego Nobla Milton Friedman. NBP zwraca uwagę, że za zmiany już wprowadzone i te, które są na horyzoncie, jak np. minimalna stawka godzinowa, w dłuższej perspektywie zapłaci pracownik. Dzisiaj może mieć satysfakcję, bo segmentacja rynku pracy się zmniejsza i wszystkie związane z nią negatywne dla Kowalskiego zjawiska słabną, relacje pracownik — pracodawca stają się jednak sztywniejsze. Analitycy banku centralnego nie mają wątpliwości, że długoterminowo w niektórych branżach może się to wiązać z większą skłonnością szefów do cięcia ogólnego poziomu zatrudnienia.

Problemy pojawiają się zwłaszcza wtedy, gdy w gospodarce przychodzi ochłodzenie koniunktury, i uderzają najmocniej w słabiej wykształconych. Jak podliczył NBP, w latach 2009- -14 praktycznie cały wzrost zatrudnienia obejmował osoby z dyplomem i nawet kiedy liczba pracujących spadała, to wyższe wykształcenie było najlepszą przepustką do pracy. Z badań wynika, że dopiero kilka ostatni kwartałów i coraz większy deficyt pracowników przyczyniły się do wyraźnego wzrostu zatrudnienia w słabiej wyedukowanych grupach. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Historyczne rekordy na rynku pracy

WIKTOR WOJCIECHOWSKI, główny ekonomista Plus Banku

Wpierwszym kwartale tempo wzrostu liczby pracujących w gospodarce wprawdzie wyhamowało do 1,1 proc. r/r, wobec średnio 1,4 proc. w 2015 r., jednak dynamika wciąż jest wysoka. Warto odnotować, że istotny wpływ na notowany wzrost liczby pracujących ogółem nadal ma wzrost liczby pracujących wśród osób powyżej 45. roku życia. Jest to efekt ograniczenia możliwości przechodzenia na wcześniejsze emerytury od 2009 r., jak również rozpoczęcia w 2013 r. stopniowego podwyższania wieku emerytalnego. Według BAEL, liczba bezrobotnych w pierwszym kwartale wyniosła 1,2 mln osób, a stopa bezrobocia 7,0 proc., co oznacza spadek o 1,6 pkt. proc. w relacji rocznej. Jeśli w kolejnych kwartałach utrzyma się dobra koniunktura na rynku pracy, a wszystko na to wskazuje, to prawdopodobnie liczba bezrobotnych w trzecim kwartale spadnie poniżej miliona.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane