Etniczny Niemiec prezydentem Rumunii

PAP, ONO
opublikowano: 17-11-2014, 11:55

Klaus Iohannis, burmistrz miasta Sybin w Siedmiogrodzie, zdobył 54,7 proc. głosów w drugiej turze wyborów prezydenckich - podano po przeliczeniu głosów z 96 proc. lokali wyborczych. Rumuński rynek finansowy spokojnie zareagował na niespodziankę wyborczą.

Frekwencja wyborcza wyniosła 64 proc. i była wyjątkowo wysoka, biorąc pod uwagę, że od lat 90. w kolejnych wyborach w Rumunii była coraz niższa. 55-letni Iohannis zwyciężył niespodziewanie, pokonując faworyta, premiera Victora Pontę. Pierwszą turę wyborów wygrał Ponta, uzyskując 10 pkt. proc. więcej niż Iohannis. Jednak w drugiej turze doszło do znacznej aktywizacji wyborców - młodych ludzi, mieszkańców wielkich miast i głosujących tradycyjnie na centroprawicę rumuńskich emigrantów. To dzięki ich głosom pragmatyczny Iohannis uzyskał zwycięstwo.

Zajęcie najwyższego stanowiska w państwie przez etnicznego Niemca protestanta jest absolutnym precedensem w prawosławnej Rumunii. Iohannis wywodzi się z niemieckiej mniejszości, która w latach 80. ubiegłego wieku liczyła ponad 220 tys. członków. Po zmianach politycznych znaczna część Niemców, którzy osiedlili się w Rumunii w średniowieczu, wyjechała do Niemiec. Iohannis, w odróżnieniu m.in. od swoich rodziców, wolał pozostać. Obecnie mniejszość niemiecka liczy ok. 60 tys. osób.

Dawny nauczyciel fizyki, Iohannis wszedł do polityki w 2000 r., wygrywając wybory na mera niewielkiego miasta Sybin (Sibiu) w Siedmiogrodzie. W powszechnej opinii pokazał zdolność dobrego zarządzania miastem, przekształcając je w prężnie rozwijający się ośrodek turystyczny. Nie ominęły go jednak typowe dla Rumunii zarzuty o konflikt interesów. Od czerwca 2014 r. jest liderem Partii Narodowo-Liberalnej.

W czasie swej kampanii wyborczej kładł nacisk na kontynuowanie walki z korupcją i uzdrowienie gospodarki. Obiecywał, że zdymisjonuje centrolewicowy rząd Ponty, którego polityka jego zdaniem doprowadziła kraj do recesji.

Iohannis powiedział w niedzielę, że jego zwycięstwo oznacza "głębokie zmiany w kraju". Obiecał walkę z korupcją i gwarancje wprowadzenia niezależnego systemu wymiaru sprawiedliwości.

"Będę prezydentem wszystkich Rumunów, wolnym prezydentem. Zmienię w Rumunii sposób prowadzenia polityki" - napisał na Facebooku.

Po przegranych wyborach Ponta zapowiedział, że nie zamierza odejść, gdyż "musi czynić swą powinność wobec kraju".
Rynek finansowy zareagował spokojnie. Bukaresztański indeks BET rośnie o ułamek procenta. Kurs leja praktycznie się nie zmienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP, ONO

Polecane