Eureko chce komisji, nie ugody ze skarbem

Paulina Sztajnert
opublikowano: 2005-03-15 00:00

Ernst Jansen zgłosił posłom gotowość do stawienia się przed komisją śledczą ds. PZU. I dodał, że nie ma już mowy o ugodzie z MSP.

Wczoraj Eureko, holenderski właściciel 32 proc. PZU, złożyło w Sejmie list otwarty adresowany do Janusza Dobrosza, przewodniczącego komisji śledczej ds. prywatyzacji PZU. Zaproponowało, by zeznania przed komisją złożył Ernst Jansen, wiceprezes Eureko.

Dokumenty na stół

— W pełni szanujemy prawo Sejmu do wszczęcia śledztwa. Zaniepokojeni jednak jesteśmy faktem, że politycy czy inne osoby zaangażowane w „sagę PZU”, wykorzystują komisję do podważania naszej reputacji i oskarżania. To jest kumulacja nonsensów na podstawie dokumentów, których nikt nie jest w stanie przedłożyć — tłumaczy Ernst Jansen.

Dodał, że ma nadzieję, iż dostarczone wczoraj do komisji wraz z listem dokumenty — korespondencja między Eureko a Ministerstwem Skarbu Państwa i innymi podmiotami państwowymi — pozwoli komisji na odkrycie faktycznego skandalu, czyli sposobu traktowania inwestora przez rządy premierów Buzka, Millera i Belki.

Żegnaj, ugodo

Czy i kiedy komisja przesłucha wiceszefa Eureko, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że nie ma już szans na podpisanie ugody między Eureko a MSP w sprawie rozwiązania sporu o ubezpieczeniowego giganta.

— W grudniu gotowi byliśmy na daleko idące ustępstwa. Minister Socha przekonywał nas, że poskramiając żądania i idąc na kompromis będziemy milej widzianym inwestorem. Teraz wiem, że to była tylko iluzja — mówi Ernst Jansen.

Uprzedzał ministra, iż po 7 lutego (zakończenie formalnej części arbitrażu) uzgodniona w grudniu ugoda nie będzie już ważna.

— Nasze doświadczenie pokazuje, że zawieranie jakiejkolwiek umowy ma sens tylko wtedy, gdy ten sam rząd będzie ją realizował. Zawieranie jej z jednym rządem i realizacja z innym nie pozostawia żadnych złudzeń co do powodzenia przedsięwzięcia. A ten rząd, niestety, kończy swoją kadencję — tłumaczy wiceszef Eureko.

Jego zdaniem, nie ma już mowy o jakimkolwiek zawieszeniu arbitrażu. Miało to sens tylko wtedy, gdy były jeszcze szanse na zawarcie ugody.

— Nie wiem ani kiedy, ani jaki będzie werdykt arbitrów. Uważam jednak, że jeśli dojdzie do drugiego odszkodowawczego etapu arbitrażu, wielu ludzi będzie żałować, że nie zawarliśmy porozumienia — twierdzi Ernst Jansen.

Resort skarbu odmówił na razie jakiegokolwiek komentarza.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface