Eureko może renegocjować umowę prywatyzacyjną...

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2001-02-19 00:00

Eureko może renegocjować umowę prywatyzacyjną...

...ale chce mieć pewność, że MSP będzie przestrzegać zawartych porozumień

Przed dzisiejszym NWZA PZU Eureko deklaruje, że jest gotowe iść na kompromis z MSP. Holding zapewnia, że może dokupić akcji polskiej firmy. Jest też gotów rozmawiać o składach zarządów PZU i PZU Życie. Jest jednak jeden warunek: Eureko chce utrzymania takiej kontroli nad spółką, jaką zapewnia mu umowa prywatyzacyjna.

Ernst Jansen, dyrektor zarządzający Eureko, odpowiedzialny za inwestycję konsorcjum w PZU, twierdzi, że nie jest w stanie przewidzieć, co się stanie na dzisiejszym NWZA PZU.

— Zostało ono zwołane wbrew naszej woli i to resort skarbu jest jego organizatorem. Porządek obrad zamieszczony w ogłoszeniu w Monitorze Sądowym i Gospodarczym jest inny od wcześniej uchwalonego. Przyjdziemy jednak na to zgromadzenie i będziemy działać w zależności od rozwoju wydarzeń — twierdzi Ernst Jansen.

Dzisiejsze NWZA ma taki sam porządek obrad jak walne z 8 stycznia, na którym Ministerstwo Skarbu Państwa odwołało popierany przez Eureko zarząd Jerzego Zdrzałki i korzystając z głosowania grupami powołało nową radę nadzorczą. Nie ma w niej przedstawicieli konsorcjum Eureko/BIG BG, które posiada 30 proc. akcji PZU. Zdaniem obserwatorów, dzisiejsze walne zostało zwołane na wypadek, gdyby w styczniu nie udało się zmienić składu rady nadzorczej i zarządu po myśli MSP. Zamierzenia powiodły się, co mogło spowodować zmiany w porządku obrad, z którego zniknął punkt dotyczący odwołania władz firmy, a pojawił się zapis o uchwale na temat sprawowania nadzoru w spółkach zależnych.

Brak wpływów

Zdaniem Ernsta Jansena, podczas styczniowego NWZA naruszono umowę prywatyzacyjną i statut spółki, które przyznają konsorcjum prawo wyznaczania czterech członków rady nadzorczej towarzystwa z wybranym wspólnie przez akcjonariuszy niezależnym przewodniczącym.

— Opuściliśmy poprzednie zgromadzenie, aby pokazać, że to ministerstwo przejmuje teraz całkowitą odpowiedzialność za PZU — podkreśla Ernst Jansen.

Od tego czasu konsorcjum nie ma ani wpływu na sytuację w spółce, ani informacji o decyzjach nowego zarządu kierowanego przez prezesa Roberta Muraszkę.

Propozycje konsorcjum

Obie strony deklarują gotowość do rozmów, ale do spotkania zarządu Eureko i przedstawicieli resortu skarbu jednak nie doszło. Z ministrem rozmawiali tylko przedstawiciele portugalskiego banku BCP i holenderskiego towarzystwa ubezpieczeniowego Achmea, główni udziałowcy Eureko. Negocjacje na temat szczegółów rozwiązania konfliktu prowadzić ma jednak zarząd tej spółki.

— Aby usiąść do rozmów, musimy mieć pewność, że MSP będzie przestrzegać zawartych porozumień. Ministerstwo proponowało spotkanie, ale nie ma sensu tworzyć iluzji rozmów, jak miało to miejsce w październiku i listopadzie. Nie możemy być poddawani dyktatowi: oddajcie swoje uprawnienia, bo inaczej będzie wojna — mówi Ernst Jansen.

Twierdzi, że wszystkie rozmowy z ministrem Andrzejem Chronowskim koncentrują się wokół żądania oddania przez konsorcjum uprawnień przyznanych w umowie prywatyzacyjnej. Zapewnia ona Eureko i BIG BG połowę kontroli nad grupą PZU. Andrzej Chronowski chce, by ich udział we władzach wynosił 30 proc. — proporcjonalnie do posiadanego pakietu akcji.

— Rozumiem, że ministrowi może nie podobać się ta umowa. Możemy ją więc renegocjować — twierdzi Ernst Jansen.

Wskazuje, że konsorcjum może dokupić większy pakiet akcji PZU i wtedy nie będzie już aktualny argument o nieproporcjonalnych wpływach w spółce. Konsorcjum gotowe jest też zaakceptować innych inwestorów w PZU.

— Nie mogą to być jednak nasi bezpośredni konkurenci, np. AXA. To stworzyłoby niezdrową sytuację — twierdzi Ernst Jansen.

Eureko gotowe jest też rozmawiać o składach zarządów i rad nadzorczych PZU i PZU Życie.

Sądy nie pomogą

Ernst Jansen uważa, że do zakończenia sporu wokół PZU przyczynią się rozmowy akcjonariuszy, a nie postępowania sądowe. Te ostatnie mogą co prawda w krótkim okresie zmienić układ sił, doprowadzając np. do kolejnych zmian zarządu. Jednak rozstrzygnięcie fundamentalnego sporu, który — zdaniem Ernsta Jansena — dotyczy ważności i przestrzegania umów, trwałoby przed sądem latami.

— Jestem przekonany, że zwycięży zdrowy rozsądek i interes spółki. Konflikt wydaje się skomplikowany, ponieważ ministerstwo użyło bardzo dużo sił i środków, by nas zniechęcić i zmusić do poddania się. Tymczasem jest to tylko kwestia przestrzegania umów i — co za tym idzie — wiarygodności Polski. Gdy przedstawiamy konflikt w instytucjach europejskich lub naszemu sądowi, nasi rozmówcy nie chcą wierzyć, że coś takiego mogło się zdarzyć — twierdzi Ernst Jansen.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface