EURO 2012 ożywi koniunkturę

Kamil Koprowicz
opublikowano: 26-10-2011, 00:00

Przedstawiamy giełdowe branże, które według ekspertów mogą liczyć na rozkwit w kolejnych kwartałach

Większość ekspertów prognozuje, że w przyszłym roku rynek nadal będzie borykał się ze spowolnieniem. Dlatego inwestorzy zainteresują się branżami bardziej odpornymi na wahania koniunktury. Jako najbardziej stabilne najczęściej wymieniane były spółki telekomunikacyjne. Inne ciekawe propozycje to spółki farmaceutyczne i branże, które mogą liczyć na wzrost popytu w związku z EURO 2012. — Wiele zależy od nastrojów na świecie i od decyzji polityków. Gdy gospodarka będzie hamować, lepiej będą sobie radzić branże defensywne — mówi Tomasz Binkiewicz, analityk BOŚ Banku.

Zarobić na piłce

Na przełomie czerwca i lipca wszystkie drogi będą prowadziły do Polski i na Ukrainę. Do tych krajów zjadą setki tysięcy fanów piłki nożnej z całej Europy. Goście będą musieli gdzieś nocować i coś jeść. Będą korzystać z usług naszych hoteli i restauracji. Branża turystyczna i gastronomiczna już sięszykują, by wykorzystać rosnący popyt. EURO 2012 to pierwsza tak wielka impreza organizowana w Polsce. — W kontekście EURO 2012 warto zwrócić uwagę na hotele i restauracje. Popyt powinien dopisać, a inwestorzy o tym wiedzą — mówi Tomasz Binkiewicz. — Czerwiec i lipiec będą bardzo dobrym okresem dla branży hotelarskiej i gastronomicznej. Te dwa miesiące na pewno silnie wpłyną na przychody firm. Trudno obecnie powiedzieć, czy sprzedaż wzrośnie dwu czy dziesięciokrotnie. Spodziewam się istotnego wpływu mistrzostw na wyniki z całego roku. Dochody z EURO 2012 będą nie do powtórzenia w przyszłych latach. Możemy się spodziewać dużego napływu kibiców do kilku miast, co spowoduje, że cała infrastruktura i gastronomia będą oblegane — mówi Kamil Szlaga, analityk KBC Securities. Oprócz turystyki i gastronomii dobrze zarobić na mistrzostwach powinny branże reklamowa, medialna i spożywcza, która ostatnio odczuła spadek koniunktury. Indeks WIG-Spożywczy jest obecnie o 28 proc. tańszy od szczytowych wartości z lutego. — Spółki spożywcze zostały mocno przecenione na skutek słabszych wyników i niechęci inwestorów do mniejszych podmiotów. W przyszłym roku wyniki powinny być wyższe z powodu spadku cen surowców, przy utrzymaniu dość wysokich cen produktów — tłumaczy Marcin Materna, analityk Millennium DM.

Odporni na koniunkturę

Branża telekomunikacyjna cały rok spisuje się nieco lepiej niż rynek. To efekt stabilnych notowań Telekomunikacji Polskiej, jednej z największych spółek na GPW. Indeks WIG-Telekomunikacja nie obronił się w momentach największej przeceny w sierpniu i szedł w dół z całą giełdą. Jednak w kolejnych miesiącach spółki z branży mocno nadrobiły sierpniową przecenę. W tym czasie indeks zyskał 12 proc. i jest już tylko o 5 proc. niżej od szczytowych wartości z czerwca. Jako branża odporna na wahania koniunktury spółki telekomunikacyjne mogą się cieszyć większą popularnością wśród inwestorów w 2012 r. — Przyjmując scenariusz turbulencji na rynkach finansowych, jako najbezpieczniejszy sektor gospodarki wskazujemy spółki telekomunikacyjne. Uważamy, że w przyszłym roku inwestorzy będą szukaćbezpiecznych przystani, czyli spółek o zrównoważonych wynikach finansowych, płacących wysokie dywidendy, a za takie właśnie są uważane spółki telekomunikacyjne — mówi Piotr Owdziej, analityk KBC Securities. Ze względu na niechęć do ryzyka inwestorów analitycy wskazują również szansę poprawy notowań mniejszego sektora dystrybutorów farmaceutyków. — Wycena rynkowa tych spółek jest względnie niska. Popyt kreują klienci indywidualni i jest on mniej zależny od globalnej koniunktury. Spółki związane z dystrybucją farmaceutyków do tej pory zanotowały silne spadki, są tanie i charakteryzują się porządnymi wskaźnikami — mówi Tomasz Binkiewicz.

Nadzieja dla maruderów

Niewielką grupę stanowią eksperci, którzy liczą na rozwiązanie problemów strefy euro, w krótkim okresie czasu i lepszą koniunkturę na światowych rynkach w przyszłym roku. Do optymistów należy Wojciech Białek z CDM Pekao. Według niego, spowolnienie gospodarcze nie przerodzi się w trwały kryzys, a inwestorzy będą bardziej skłonni do zakupów. Skorzysta na tym sektor finansowy. — Postawiłbym śmiałą tezę, że po złym okresie dla banków, związanym z problemami strefy euro, nastąpi odreagowanie. Szczególnie chodzi tu o pierwsze półrocze przyszłego roku. Spodziewam się ogólnej poprawy nastrojów związanych z kryzysem w strefie euro od końca listopada. W końcu dojdzie do restrukturyzacji długu Grecji, co spowoduje, że sektor finansowy będzie mógł liczyć na poprawę notowań — Wojciech Białek, analityk CDM Pekao. Gdy poprawią się nastroje na świecie, na zainteresowanie może liczyć też branża surowcowa. Przy dobrym scenariuszu ceny surowców wzrosną, co wpłynie na zyski spółek z sektora. — Jeśli chodzi o drugą połowę przyszłego roku, propozycją do rozważenia może być sektor surowcowy. W ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia z ochłodzeniem na rynku, związanym z apogeum problemów greckich. W przyszłym roku ECB złagodzi politykę pieniężną, co wpłynie pozytywnie na rynek surowców, a tym samym na spółki w branży — dodaje Wojciech Białek. — Mimo prognozy spadku zamówień w kolejnych latach nie skreślałbym budownictwa. Branża szczególnie silnie odczuła spadki na giełdzie w tym roku. Wydaje się, że spowolnienie jest już w cenach spółek budowlanych. Tegoroczne wyniki branży w skali makro nie są złe. Dynamika przychodów pozostaje wysoka, choć spadła rentowność — tłumaczy Tomasz Binkiewicz.

KOMENTARZ

Surowce są zakładnikiem polityki

Wstabilnych warunkach makroekonomicznych na rynku surowców ogromne znaczenie odgrywa sytuacja fundamentalna, czyli relacja popytu, podaży i poziomu zapasów w danym okresie czasu. W przypadku miedzi w ostatnich kilku latach nowa podaż, czyli głównie liczba nowych kopalni, nie nadążała za szybko rosnącym popytem. Obecnie rynek znajduje się blisko stanu równowagi, która bardzo łatwo może zostać zachwiana. W przypadku podaży mogą wystąpić strajki albo przesunięcia i wstrzymania projektów inwestycyjnych. Po stronie popytu zachwianie może wystąpić ze względu na zwiększenie się bądź obniżenie tempa wzrostu gospodarczego, a dokładniej produkcji przemysłowej w poszczególnych regionach świata.

Jeśli spojrzymy na wydarzenia ostatnich kilku lat, dostrzeżemy, że panika i strach z okresu kryzysu 2008 r. bardzo szybko zostały zastąpione przez euforię trwającą od drugiej połowy 2009 do początku 2011 r. Rekordowo niskie stopy procentowe, drukowanie pieniędzy w USA i olbrzymi pakiet stymulacyjny w Chinach podziałały jak drogi szampan na wystawnym przyjęciu i szybko uderzyły do głowy. Rozpoczęło się prawdziwe ucztowanie i kolejne korki (QE) z butelek szampana strzelały w niebo ku ogólnej uciesze większości inwestorów. Po imprezie przyszedł kelner z rachunkiem, który ogromnie zaskoczył biesiadników. Wszyscy zaczęli nerwowo zaglądać do portfeli i z trudem wygrzebywali ostatnie już monety. Limity na karcie kredytowej zostały wykorzystane, a trzeba zapłacić za dokonane podczas imprezy zniszczenia.

Ceny surowców są obecnie zakładnikami polityki i bez wyjaśnienia wielu wątpliwości natury politycznej nie sposób powiedzieć, co się wydarzy za miesiąc, a co dopiero stawiać prognozy na cały kolejny rok. Obniżka cen, która wystąpiła w ostatnich tygodniach, oznacza, że inwestorzy poważnie obawiają się spowolnienia wzrostu gospodarczego na świecie. Trzy najistotniejsze przejawy ryzyka gospodarczego to według mnie pogłębienie kryzysu w Europie lub nawet zagrożenie rozpadu strefy euro, recesja w USA oraz spowolnienie w Chinach grożące twardym lądowaniem. Jeśli żaden z nich nie zrealizuje się w najbliższych 12 miesiącach, możemy oczekiwać korekty wzrostowej cen. Wówczas branża surowcowa może wyróżnić się na plus na tle rynku. Jeśli miałoby się zrealizować chociaż jedno ze wspomnianych powyżej zagrożeń, to obawiam się, że dno jest dopiero przed nami.

Jarosław Romanowski, dyrektor generalny KGHM ds. handlu i zabezpieczeń

Rusza Akademia Inwestora Indywidualnego

„Puls Biznesu” od wielu lat dostarcza inwestorom najświeższych informacji z rynku poprzez dziennik oraz portal pb.pl. Organizujemy także liczne szkolenia i konferencje dla drobnych graczy. 27 i 28 października w Centrum Konferencyjnym Instytutu Rozwoju Biznesu w Serocku startuje Akademia Inwestora Indywidualnego, która będzie naszą cykliczną imprezą. Po raz pierwszy połączyliśmy formułę konferencji z praktycznymi warsztatami oraz spotkaniami z osobami, które na giełdzie grają z powodzeniem.

W programie m.in.:

Jak uniknąć giełdowych pułapek, jak znaleźć inwestycyjne perełki

Jak kupić tanio wartościową spółkę

Gospodarka a giełda — co można przewidzieć

Jak interpretować rekomendacje

Warsztaty z analizy technicznej. Czy kreski dadzą zarobić na GPW?

Warsztaty z analizy fundamentalnej. Wykorzystanie danych makroekonomicznych w kształtowaniu strategii inwestycyjnych

Forex — najlepsze taktyki na rynku walutowym

W piątkowym wydaniu pierwsza relacja z Akademii Inwestora Indywidualnego. Relację można śledzić na bieżąco w serwisie pulsinwestora.pb.pl.

Więcej o konferencji na stronie:

akademiainwestora.pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Koprowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu