EURO 2012: zapomnimy o kryzysie

Anna Bełcik
opublikowano: 12-12-2011, 00:00

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej coraz bliżej. Analitycy: wzrośnie konsumpcja, poprawi się logistyka, skorzysta gospodarka

Zaczęło się ostatnie odliczanie do czerwcowych mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012, organizowanych przez Polskę i Ukrainę. I pojawiają się kolejne szacunki, ile będzie można na tym zarobić. Organizatorzy są optymistami, analitycy — realistami.

„EURO 2012 zwiększy nasz PKB łącznie o 1,4-2,7 pkt proc. (notowany w latach 2008-20)” — szacują eksperci z PL.2012, spółki celowej Ministra Sportu i Turystyki. Scenariusze są trzy: pesymistyczny, optymistyczny i podstawowy, który obecnie wydaje się najbardziej prawdopodobny.

— Całkowity przyrost PKB w latach 2008-20 w wariancie podstawowym wyniesie 27,9 mld zł, czyli 2,1 proc. PKB z 2009 r. Przyrost konsumpcji prywatnej ukształtuje się zaś na poziomie 20,05 mld zł (w cenach stałych z 2009 r.) — wylicza Adam Czerniak z Katedry Ekonomii Szkoły Głównej Handlowej.

Liczą na konsumpcję

Według Ernesta Pytlarczyka, głównego analityka BRE Banku, organizacja mistrzostw w innych krajach dawała roczny wzrost dynamiki PKB o 0,1-0,5 pkt proc., głównie za sprawą zwiększenia konsumpcji. W Polsce będzie podobnie — wzrost wyniesie maksymalnie 0,5 pkt proc.

— Trudno jednak oszacować faktyczny poziom oddziaływania organizacji mistrzostw na naszą gospodarkę. Inwestycje publiczne związane z przygotowaniami do EURO 2012 zlały się z tymi zaplanowanymi w ramach budżetu unijnego na lata 2007-13. Polscy politycy dość chętnie jedno i drugie wkładają do wspólnego worka. W istocie budowa samych stadionów dałaby wzrost dynamiki PKB o około 0,1 pkt proc. w 2012 r.

— mówi Ernest Pytlarczyk. Nie zaprzecza jednak, że realizowane aktualnie inwestycje, zwłaszcza infrastrukturalne, pozytywnie wpłyną na gospodarkę kraju.

Droga z zakrętami

— Na potrzeby raportu przyjęliśmy, że inwestycje w infrastrukturę transportową, bez organizowania mistrzostw w Polsce, zostałyby zrealizowane najwcześniej do 2015 r., natomiast inwestycje stadionowe i centra pobytowe do roku 2020 — podaje Adam Czerniak.

W związku z już powstałymi opóźnieniami w realizacji kilku projektów, urzeczywistnienie się najbardziej optymistycznych założeń analityków nie będzie raczej możliwe. Na plus przemawiają jednak inwestycje już zakończone.

— Rozwój infrastruktury transportowej przekłada się niemal na każdą gałąź gospodarki. Firmom ułatwia logistykę, a tym samym współpracę z zagranicznymi przedsiębiorcami — mówi Łukasz Wróbel, analityk Noble Securities.

Samo udrożnienie przejazdu na trasie prowadzącej do Niemiec wpłynie na poprawę warunków prowadzenia działalności gospodarczej zwłaszcza w Wielkopolsce i województwach zachodnich. — Oddany ostatnio odcinek autostrady A2 z Nowego Tomyśla do Świecka to impuls dla zwiększenia aktywności biznesowej w centrum Polski, regionie dotychczas niewykorzystanym, mimo jego dużego potencjału — mówi Adam Czerniak.

Podróż w przyszłość

Analitycy liczą także, że po EURO 2012 w Polsce nastąpią zmiany w obszarze turystyki, podobne do tych, jakie miały miejsce w Barcelonie po igrzyskach w 1992 r. Rozpropagowanie miasta w światowych mediach jako miejsca atrakcyjnego turystycznie spowodowało napływ turystów zagranicznych w kolejnych latach. Statystyki poprawiły się skokowo. Z wyliczeń zespołu pracującego na zlecenie spółki PL.2012 wynika, że po mistrzostwach indeks marki narodowej instytutu Anholt-GfK Roper w kategorii turystyka w przypadku Polski wzrośnie o 0,8 pkt proc. Osiągnie więc najwyższy poziom w naszym regionie.

— Napływ turystów zagranicznych wyniesie rocznie około 450 tys. osób, co da nam około 5 mld zł zysku w latach 2012- -20. Efekt powinien jednak utrzymać się znacznie dłużej — wylicza Adam Czerniak.

Scenariusz ten mogą zrujnować natomiast negatywne przekazy medialne, dotyczące choćby masowych bójek kibiców. Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem, mamy szansę pokazać Europie, że Polacy potrafią organizować imprezy na dużą skalę. Nie tylko sportowo-rekreacyjne, ale także biznesowe.

Laurent Picheral, prezes Orbisu*: Wielu inwestorów liczy na tak zwany efekt Barcelony — po zorganizowaniu Igrzysk Olimpijskich w 1992 r. liczba turystów w tym mieście podwoiła się i ta tendencja trzymała się jeszcze długo po zakończeniu imprezy. Być może w Polsce będzie podobnie, ale by tak się stało, potrzebne są inwestycje w infrastrukturę: autostrady, lotniska i stadiony oraz akcje promocyjne Polski i miast gospodarzy.

*właściciel 59 hoteli, które oferują 11454 pokoi (dane na koniec 2010 roku) Źródło: archiwum pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu