Euro będzie nadal spadać
Wczoraj w związku ze spadkiem euro do rekordowo niskiego poziomu 1,0144 USD, złoty otworzył się stabilnie. Odchylenie od parytetu ukształtowało się na poziomie 5,6 proc. W związku z rozpoczęciem sezonu urlopowego, na rynku zanotowano niewielkie obroty. Dlatego dealerzy nie przewidywali wczoraj większych zmian na polskim forexie. W poniedziałek silny techniczny opór, którym było 6 proc. odchylenia od parytetu, okazał się nie do przebicia dla złotego.
NA OTWARCIU za dolara płacono 3,9120 zł, a za euro 3,9750 zł. Analitycy nie wróżą euro najlepiej. Nowa waluta europejska, która miała być nie tylko alternatywną walutą w relacji do dolara, lecz również miała zdecydowanie przewyższyć jego wartość, nie ma dobrych perspektyw. Na skutek rosyjskiego kryzysu, który odbił się na gospodarkach wszystkich krajów europejskich, euro znacznie zaczęło tracić na wartości, a eksperci przewidują nie tylko zrównanie się tej waluty z dolarem, lecz nawet spadek poniżej wartości waluty amerykańskiej. W czasie trwania sesji złoty wybił się do poziomu 5,8 proc. powyżej parytetu. Dolar kosztował 3,9110/30 zł, a euro 3,9660/00 zł. W ocenie ekspertów dewizy z prywatyzacji Banku Zachodniego napływają powoli, lecz systematycznie. Małe transze dewiz stopniowo umacniają naszą walutę. W opinii specjalistów, złoty w niedługim czasie przebije silny techniczny opór 6 proc. odchylenia od parytetu.
JEDNODNIOWY pieniądz, mimo napływu na rynek 694 mln zł netto, otworzył się stabilnie. Oprocentowanie depozytów O/N i T/N ustabilizowało się na poziomie 13,15/13,23 proc.
Na wczorajszym przetargu Ministerstwa Finansów eksperci przewidywali, że rentowność bonów 52-tygodniowych podskoczy do 12,15-12,20 proc., z 12,10 proc. na poprzednim przetargu. Zainteresowanie inwestorów wczorajszym przetargiem papierów dłużnych resortu finansów było prawie niezauważalne. W związku z tym, analitycy rynkowi prognozowali już rano maksymalne odchylenie średniej rentowności.
NA RYNKU walutowym w Tokio dolar zachowywał się stabilnie. Wcześniejsze interwencje Banku of Japan (BOJ) na rynkach walutowych, których celem była obrona jena przed zbyt wielkim wzrostem jego wartości, przyczyniły się do tego, że dealerzy w obawie przed podobnym posunięciem japońskiego banku centralnego utrzymywali cenę dolara na stabilnym poziomie 122,28 jenów. Niewiele banków było wystarczająco odważnych, aby zakwotować dolara poniżej ceny 122 jenów. Również pogłoski, że japoński bank centralny kupuje euro za dolara, przyczyniły się do utrzymania relatywnie wysokiego poziomu waluty europejskiej. Tym samym mamy do czynienia z coraz większą walką między Stanami Zjednoczonymi a Japonią w sprawie poziomu walut. Lawrence Summers, amerykański minister finansów, stwierdził, że Japończycy powinni bardziej dbać o fundamentalne wskaźniki makroekonomiczne niż o poziom wartości swej waluty. Ta wypowiedź wskazuje na możliwość interwencji amerykańskiego banku centralnego (Fed) na rynku walutowym. Według ekspertów, wojna gigantów — Fed przeciw BOJ — jest nieunikniona. Amerykanie bowiem nie chcą dopuścić, aby słaby jen powiększył ujemny deficyt płatniczy USA z Japonią.