Euro nie zaszkodzi dużym eksporterom

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2002-01-02 00:00

Jednym z najlepiej sprzedających się polskich produktów za granicą jest wódka. Przedstawiciele Polmosów zapewniają, że wprowadzenie wspólnej waluty w UE im nie zaszkodzi. Niczego złego nie spodziewają się też huty, wciąż zajmujące czołowe miejsca w rankingu eksporterów. Jedni i drudzy mogą wręcz zyskać, bo spadnie ryzyko kursowe.

Polskie firmy nie obawiają się, że wprowadzenie na terenie dwunastu państw UE wspólnej waluty — euro — przyniesie jakiekolwiek problemy w rozliczeniach eksportowych.

Mimo katastrofalnej sytuacji polskich hut, nadal stalowe firmy stoją wysoko w rankingu krajowych eksporterów. Z krajami UE rozliczają się w euro już od kilku lat.

— Huta Katowice około 40 proc. swojego eksportu rozlicza w euro. Handlujemy w ten sposób z krajami Unii Europejskiej i CEFTA. Pozostałą część rozliczamy głównie w dolarach. Huta Katowice nie ma również zapasów w walutach narodowych krajów Unii. Nie istnieje więc niebezpieczeństwo, że na przełomie roku zostaną one przeliczone po niekorzystnym kursie — mówi Andrzej Mączka, wiceprezes ds. produkcji, techniki i handlu w HK.

Edward Nowak, wiceprezes w Hucie Sendzimira, podkreśla, że w długim okresie wprowadzenie euro wpłynie korzystnie na fiananse eksporterów, bo wspólna waluta pozwoli obniżyć ryzyko kursowe.

Podobnego zdania jest bocheński Stalprodukt, którego akcjonariuszem jest HTS.

— Ryzyko kursowe zostanie znacznie ograniczone i wpłynie stymulująco na handel zagraniczny. Wprowadzenie euro przyczyni się też do obniżenia kosztów zabezpieczeń kursowych — zapewnia Elżbieta Niziołek, rzecznik Stalproduktu.

Wspólnej waluty nie obawia się również Huta Stalowa Wola, producent maszyn budowlanych.

— Eksport naszych maszyn budowlanych jest niewielki. Nawet zbyt duże odchylenia kursu euro do dolara nie są niebezpieczne — mówi Ryszard Kardasz, prezes HSW.

Dobrze sprzedającym się za granicą polskim produktem jest wódka.

— Już od dawna z krajami europejskimi rozliczamy się w euro. Od dwóch lat znany jest stały przelicznik, więc na zagraniczną sprzedaż alkoholi wprowadzenie wspólnej waluty nie będzie miało wpływu — mówi Andrzej Szumowski, rzecznik prasowy Wyborowej.

— Przy eksporcie Żubrówki do krajów Unii Europejskiej jednie z Niemcami rozliczamy się w markach. Wprowadzenie euro uprości te procedury — dodaje Henryk Wnorowski, wiceprezes Polmosu Białystok.

Okiem eksperta

Huty dokonują wielu transakcji w euro i mają już doświadczenia w rozliczaniu się za pomocą tej waluty. W przypadku dużych kontraktów, przejście na rozliczenia w euro nie spowoduje żadnych problemów. Kłopot mogą mieć jedynie mali eksporterzy oraz detaliści.

Romuald Talarek

prezes HutniczejIzby Przemysłowo-Handlowej

Wprowadzenie euro nie będzie miało wpływu na eksport Polmosów. Już w tym roku ustaliliśmy przelicznik, mamy opracowane oferty w euro. Wspólna waluta ułatwi współpracę z zagranicznymi kontrahentami ze względu na ujednolicenie rozliczeń. Zmniejszy się też ryzyko kursowe.

Józef Kapela

prezes Krajowej Rady Przetwórstwa Spirytusu