LONDYN (Reuters) - W środę euro spadło wobec jena i dolara, tracąc wcześniejsze zyski, które osięgnęło podczas sesji w Azji. Obawy o interwencję banków centralnych w obronie wspólnej waluty zostały przyćmione przez kolejne słabe dane ekonomiczne ze strefy euro.
Nastroje francuskich przedsiębiorców były w maju najgorsze od dwóch lat, a podaż pieniądza w kwietniu była większa niż chciałby Europejski Bank Centralny. W ubiegłym tygodniu taka sama kombinacja spowolnionego wzrostu i rosnącej inflacji ściągnęła euro do poziomu najniższego w tym roku.
"Ostatnie dane ze strefy euro, szczególnie o nastrojach we Francji nie są zbyt zachęcające, ale obawy przed interwencją banków centralnych powstrzymują wspólną walutę przed większymi spadkami" - powiedziała Francesca Fornasari, analityk banku Lehman Brothers w Londynie.
W Azji euro wzrosło do poziomu 103,50 jena. Jeden z głównych niemieckich banków zaczął agresywnie skupować euro co wywołało podejrzenia, że działa on na zlecenie ECB.
Mniej wiecej w tym samym czasie jeden banków japońskich zaczął skupować dolary za jeny, co z kolei spowodowało plotki, że Bank Japonii działa w porozumieniu z ECB.
Działania te nie znalazły jednak dalszego ciągu i euro szybko straciło wcześniejsze zyski.
"Słowo interwencja wspominane jest każdego dnia, ale gdyby rzeczywiście do niej doszło, zwyżka euro byłaby znacznie większa" - powiedział Jesper Dannesboe, analityk z banku Dresdner Kleinwort Wasserstein w Londynie.
Obawy o to, że banki centralne mogą zacząć skupować euro wzrosły w ubiegłym tygodniu, kiedy to zarówno japońscy jak i europejscy politycy dawali do zrozumienia, że nie są zadowoleni ze spadku kursu wspólnej waluty.
W Europie euro kosztowało 102,75 jena, czyli mniej więcej tyle samo co na wtorkowym zamknięciu w Nowym Jorku.
Za wspólną walutę płacono około 85,45 centa, a za dolara 120,30 jena. Kursy tych walut nie podlegały większym wahaniom.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))