Euro przed szansą

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2014-08-29 10:36

Od majowego posiedzenia EBC, na którym Mario Draghi zapowiedział rozluźnienie monetarne, euro systematycznie traci. Kurs pary EURUSD obniżył się z niemal 1,40 do mniej niż 1,32.

To duży ruch jak na cztery miesiące. Moim zdaniem jest on w pełni uzasadniony, co nie zmienia faktu, iż po tak dużym spadku należy się korekta.

Trzeba zacząć od tego, że to kurs w okolicach 1,40 był nienaturalny. Niby każdy widział spadającą inflację i inne problemy strefy euro, EBC też o nich mówił, ale nie robił nic konkretnego i euro drożało. Działo się tak, ponieważ zmiany w europejskim nadzorze zachęcały banki do zmniejszania dźwigni finansowej, co wysysało płynność w euro. W konsekwencji mimo gołębiego tonu EBC polityka pieniężna de facto zaostrzała się i euro na tym zyskiwało. Dlatego też, w połączeniu ze zdecydowanym działaniem EBC z czerwca, ruch spadkowy był w pełni uzasadniony.

Tym niemniej teraz po raz pierwszy rysuje się szansa na korektę, o której na rynku mówiło się już przy poziomach 1,3350. Po pierwsze, ilość spekulacyjnych pozycji krótkich netto na tej parze trzymanych przez fundusze hedgingowe jest największa od apogeum euro kryzysu. Innymi słowy, bardzo wielu dużych graczy ma już pozycje krótkie, często ze sporymi zyskami i po prostu może zabraknąć „świeżej krwi”, a z kolei fundusze mogą realizować zyski pod byle pretekstem.

Sam wysoki poziom krótkich pozycji netto to jeszcze nie powód do korekty. Potrzebny jest dobry pretekst, a taki obecnie mamy. Jest nim inflacja w strefie euro, która oczywiście nadal jest bardzo niska i nadal nie wyklucza zagrożenia deflacją, której boi się EBC, ale akurat w sierpniu okazuje się być ciut wyższa niż oczekiwano. Tak przynajmniej wskazują wstępne dane i o ile absolutnie nie zamyka to drogi do QE w Europie, o tyle daje nieco komfortu Radzie EBC, aby ta mogła się jeszcze z taką, bardzo istotną przecież, decyzją wstrzymać.

Tymczasem jeśli EBC nie wprowadzi QE we wrześniu lub przynajmniej nie zapowie tego w kategoryczny sposób, kolejną okazją może być dopiero grudzień. Wynika to z faktu, iż choć na razie Rada Banku podejmuje decyzje co miesiąc, nowe prognozy otrzymuje od ekspertów raz na kwartał. O ile więc nie uzna w nadchodzący czwartek, że trzeba działać już teraz, może wstrzymać się do kolejnej projekcji inflacji. Dane o inflacji mogą taki scenariusz urzeczywistnić. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że mówimy jedynie o korekcie. Dobre dane z USA i zmiana myślenia w FOMC powinny sprawić, że para w długim okresie odnotuje spadek poniżej poziomu 1,30.