Skrajnie niekorzystny dla eksporterów scenariusz staje się rzeczywistością. Spadek notowań euro poniżej psychologicznej bariery 3,80 zł rodzi obawy o dalszą aprecjację złotego. Satysfakcję odczuwają ci eksporterzy, którzy zabezpieczają wpływy walutowe, oraz importerzy. Ci ostatni po wczorajszym kursie 3,79 zł kupowali euro 3,5 roku temu.
To, co dzieje się na rynku, jest wynikiem sytuacji z grudnia. W ostatnim miesiącu roku złoty zazwyczaj zyskiwał, a wzrost był bardzo silny w ostatniej dekadzie. Inaczej było w 2005 r. Na ostatnich sesjach dominowała wyprzedaż krajowej waluty — na fixingu w NBP kurs oscylował w okolicy 3,85 zł. Typowy efekt grudnia, czyli silne umocnienie złotego do rocznych rekordów, nie wystąpił w ogóle. Za to mamy z nim do czynienia w styczniu. Sytuacja ta jest podobna do zachowań na rynku kapitałowym. Wyjątkowo sprzyjający klimat inwestycyjny wiąże się z hossą na giełdzie, wzrostem cen obligacji i poprawą klimatu na rynkach wschodzących. Podobna sytuacja jak u nas występuje na Węgrzech, w Czechach i na rynkach Ameryki Południowej. Kapitał, który wycofuje się z USA, napływa na te rynki, a Polska jest jednym z największych beneficjentów tych przepływów.
Z fundamentalnego punktu widzenia wszystkie te działania są uzasadnione. Dobre perspektywy gospodarcze, lepsza niż planowano realizacja deficytu budżetowego, zapowiedzi jego ograniczania oraz rosnące szanse na poprawę ratingów tworzą korzystny klimat inwestycyjny w długim terminie. W krótkim kapitał, który napływa do naszego kraju i pochodzi m.in. z amerykańskich funduszy inwestycyjnych, ma podłoże spekulacyjne, a główne przyczyny jego ruchu to oczekiwanie na obniżkę stóp procentowych w styczniu i zapowiadana już od dawna wymiana środków pochodzących z emisji polskich euroobligacji.
Umocnienie złotego to naturalny trend i coraz mniej inwestorów stara się z nim walczyć. Skoro podobne głosy pochodzą ze strony Ministerstwa Finansów i doradcy premiera, to przypuszczać należy, że wszyscy się z tym liczą i starają się przygotować rynek do jeszcze silniejszego zlotego. W takiej sytuacji jedyna rozsądna rada dla eksportera to zabezpieczać wpływy walutowe przy każdym osłabieniu złotego.