Wczoraj dolar odrabiał straty z poprzednich dni i zyskiwał na wartości do wszystkich walut państw rozwiniętych, za wyjątkiem bezpiecznego jena. Kurs USD/JPY wymazuje tym samym część szybkiego rajdu na północ, wywołanego przez perspektywę zmiany władzy i zapowiedzi wdrożenia programu celującego w osłabienie przewartościowanej waluty.
Historia Japonii, jak również doświadczenia wielu innych państw borykających się z podobnymi problemami, uczy jednak, że osłabianie waluty wcale nie jest łatwe. W przypadku jena czynnikiem hamującym deprecjację będzie m.in. kontynuacja bardzo łagodnej polityki monetarnej Fedu: istotnym czynnikiem dla kursu USD/JPY jest różnica rentowności długu, którą ogranicza skup aktywów.
Po nieudanej próbie sforsowania długoterminowej linii trendu spadkowego kurs EUR/ USD rozpoczął korektę i w jej ramach dynamicznie zniżkował pod poziom 1,29. Tezę, że spadki kursu noszą znamiona odreagowania zeszłotygodniowego umocnienia euro, wspiera bardzo stabilna sytuacja na rynku długu państw peryferyjnych — rentowność 10-letnich papierów skarbowych Włoch i Hiszpanii spada, a w przypadku długu wyemitowanego w Rzymie jest najniższa od czerwca 2011 r.
Mimo że jest to czynnik bardzo istotny także z punktu widzenia siły walut naszego regionu, złoty tracił na wartości i kurs EUR/PLN oddalał się od 4,10 zł. W tym tygodniu kluczowe dla złotego będą dane o PKB, spodziewamy się spadku tempa wzrostu do 1,7 proc. w ujęciu rok do roku, co dodatkowo podsyci spekulacje przed grudniowym posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej.