W ostatnim tygodniu 2011 r. Włosi uzyskali na rynku niemal 20 mld EUR. Jednak trudno uznać to za sukces. Akceptowane ceny oznaczają, że Włosi będą musieli płacić znacznie wyższe odsetki niż te, do których przywykli przez lata. Dlatego „za pięć dwunasta” roczne minima ustanowił kurs EUR/USD. To mogła być dopiero zapowiedź tego, co czeka nas w pierwszym kwartale bieżącego roku.
Pierwszy kwartał będzie okresem wielkiego rolowania. W tym czasie kraje strefy euro muszą wykupić dług na sumę przekraczającą 400 mld EUR. Na same Włochy przypada prawie 113 mld EUR, choć rekordowe sumy spłacić muszą Francuzi. Kulminacja przypada na marzec, choć świadomość problemu na rynku jest już teraz. Do tego dochodzi oczywiście finansowanie ciągle niemałych deficytów.
Konieczność uzyskania tak dużych pieniędzy na rynku rodzi naturalnie ryzyko nieudanych aukcji. Często, jak jesienią w przypadku niemieckich papierów, jest to przyczyną dużych rynkowych ruchów. Jednak nawet brak wpadek z prawdziwego zdarzenia (jak odwołana aukcja lub niesprzedana duża część oferty) może oznaczać perspektywę dalszej przeceny euro. Część emitentów, z Włochami na czele, szykuje sobie bombę z opóźnionym zapłonem. Emitując kolejne serie długu w obecnych warunkach, kraje te zwiększają udział wysokooprocentowanego długu, którego ciągle jest niewiele, a mimo to notują wysokie deficyty. Każda kolejna emisja nakłada ciężar wysokiego oprocentowania na kolejnych kilka lat i sprawia, że dostosowanie fiskalne staje się coraz trudniejsze.
Scenariusz pozytywny zakładałby zatem nie tylko uzyskanie naprawdę dużego kapitału na rynku, ale także zdobycie go po dobrych cenach. Tymczasem w kwestii porozumienia fiskalnego jesteśmy nadal w fazie obietnic. Trudno oczekiwać, by inwestorzy cierpliwie czekali, czy politycy rzeczywiście przedstawią szczegóły tego porozumienia w marcu i w tym czasie wysupłali kilkaset miliardów euro, godząc się na premie niższe niż obecnie. W odniesieniu do efektów pracy polityków obowiązuje zasada domniemania bezradności. To zaś oznacza, że czeka nas trudny kwartał zarówno dla euro, jak i dla złotego.