LONDYN (Reuters) - Inwestorzy i analitycy w Europie spodziewają się, że poniedziałkowa sesja w Nowym Jorku może rozpocząć się od spadku indeksu Dow Jones o 10 procent.
"Spadek Dow o 10 procent jest bardzo prawdopodobny" - powiedział szef działu instrumentów pochodnych jednego z czołowych amertykańskich banków inwestycyjnych.
"Potem dojdzie do nieznacznego wzrostu akcji spółek, które nie należą do sektorów lotniczego, turystycznego i ubezpieczeniowego, a sesja zakończy się spadkiem o około pięć porcent" - dodał. Od czasu ataku europejskie indeksy straciły 10 procent.
Niemiecki dom maklerski Lang & Schwartz ocenia, że Dow Jones rozpocznie sesje na poziomie 8.780 punktów, czyli o prawie dziewięć procent. Wyliczenia te są oparte na własnych danych o nieoficjalnym obrocie amerykańskimi akcjami.
"Największe spadki odnotują spółki ubezpieczeniowe i linie lotnicze" - powiedział analityk Lang & Schwartz Giusepppe Amato. "Jednak odejmowanie spółek 'dobrych' od 'złych' nie ma sensu. To tak jakby przesuwać krzesła na Titanicu. Potem wszystko będzie zależeć od konkretnych informacji. Jeżeli przez kilka tygodni ceny paliw utrzymają się powyżej 30-32 dolarów ucierpi na tym cała gospodarka światowa" - dodał.
W centrum uwagi znajdą się zapewne linie lotnicze Continental Airlines, które w sobotę ogłosiły decyzję o zwolnieniu 12.000 pracowników i zapowiedziały, że mogą ogłosić bankuctwo.
Bukmacherzy w Londynie oceniają, że indeks Dow Jones rozpocznie sesje od 3,6-4,7-procentowego spadku.
Jednak zdaniem maklerów najważniejsze będzie zakończenie poniedziałkowej sesji.
"Do końca tygodnia Dow może spaść do 8.000 punktów. Stabilności na rynku nie da się utrzymać wiecznie" - uważa Amato.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))