Europa Środkowa nie chce poddać się korekcie

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2004-09-28 00:00

Ropa, ropa, ropa... Przede wszystkim właśnie ruchy cen na rynku ropy znowu wczoraj determinowały zachowania inwestorów w USA. Wydawało się, że po zapewnieniach ministra ds. ropy Kataru rynek mógł się uspokoić. Twierdził on, że w drodze do Ameryki jest mnóstwo ropy, a odbudowa zapasów będzie bardzo szybka. Myślę, że się nie myli, ale cena ropy rosła i dążyła w kierunku 50 USD. Powodem były m.in. wzburzony ocean w Zatoce Meksykańskiej, starcia między siłami bezpieczeństwa a podejrzanymi o współpracę z Al Kaidą w Arabii Saudyjskiej i rewolta w Nigerii.

Wzrost cen ropy działał niekorzystnie na nastroje inwestorów, ale na dwa sektory działał szczególnie mocno. Przeceniał akcje linii lotniczych, na których zyski ceny paliw mają duży wpływ i podnosił notowania akcji sektora przetwórstwa i wydobycia ropy. Po danych z rynku nieruchomości, które były bardzo dobre, dużo lepsze od prognoz (sprzedaż nowych domów wzrosła bardziej od prognoz) rosły ceny akcje sektora budowlanego. Były jednak i minusy. Morgan Stanley obniżył rekomendację dla sektora półprzewodników twierdząc, że znacznie spadną przychody firm. Wiele z nich ostrzega, że mogą być problemy z wykonaniem prognozy kwartalnego zysku. Najbardziej ze spółek wchodzących w skład S&P 500 spadały notowania Tommy’ego Hilfigera, producenta ubrań, który ma problemy z wymiarem sprawiedliwości. Poważne wsparcie na indeksie S&P 500 zostało naruszone i dziś może być testowana średnia 50-sesyjna na poziomie 1100 pkt. Byki muszą ją obronić, jeśli nie chcą dopuścić do paniki.

Dziś Conference Board poda, jaki był we wrześniu indeks nastroju w USA. Prognozowany jest lekki wzrost tego indeksu, co mnie trochę dziwi, ale problemy zaczęły się dopiero pod koniec miesiąca, więc nie można wykluczyć, że dane złe nie będą. Musiałyby jednak bardzo różnić się od prognoz, by miały wpływ na rynek.

W Polsce dziś rozpoczyna się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej i to może aktywność na giełdzie hamować. Jeśli chodzi o GPW to trzeba wrócić do sesji piątkowej. Rynek był wtedy silny do czasu, kiedy Reuters podał, że węgierski MOL złożył wniosek o dopuszczenie do obrotu na GPW. To przeceniło PKN (MOL to konkurencyjna spółka, tańsza wskaźnikowo), a reszta rynku poszła za nim. Wejście MOL-a jest jednak dobrą informacja dla giełdy. Jeśli zagraniczne spółki chcą być notowane na naszym rynku to należy się z tego cieszyć. Jednak i dla PKN szkodliwość tej informacji jest na razie względna. MOL miałby wejść na GPW za 6 do 8 miesięcy, a to dużo czasu. Już wczoraj widać było, że popyt zapanował nad sytuacją. Jednak należy się liczyć z tym, że PKN będzie w dłuższym okresie nieco słabszy od reszty rynku. Generalnie, gdyby nie wybryk Sejmu z PKO BP i informacja o MOL, to spadek byłby znikomy, o ile w ogóle by nastąpił.

Wczorajsza sesja potwierdziła siłę rynku. Zresztą nie tylko rynku, bo podobnie zachowywał się węgierski BUX i czeski PX-50. Wyraźnie widać, że kapitał zagraniczny zrobił sobie z naszych giełd bezpieczną przystań. U nas w pierwszej części sesji znakomicie zachowywała się TP i TechWIG, a w drugiej straty z piątku odrabiał PKN. Jednak trzeba zauważyć, że z technicznego punktu widzenia TechWIG zasłużył na odbicie, a na całym rynku sytuacja techniczna jest nieciekawa. Na indeksach jest dużo sygnałów sprzedaży i tylko niezwykle „niedźwiedzi” Wigometr (z 60 proc. inwestorów, którzy czekają na spadek) daje w tym tygodniu szansę bykom. Generalnie jednak korekta trwa i o tym trzeba pamiętać, jeśli się jest posiadaczem akcji lub ma się zamiar je kupować. Korekta składa się zawsze z trzech fal: a (spadek), b (wzrost) i c (spadek). Na razie jesteśmy w fali a, więc na powrót poważnych wzrostów musimy poczekać.