Europa wyłącza silniki

opublikowano: 08-09-2019, 22:00

Gospodarka UE wygląda coraz gorzej — po przemyśle hamulec nacisnęło budownictwo, co wprawia ekspertów w minorowe nastroje.

Wzrost gospodarczy strefy euro w II kwartale wyniósł 1,2 proc. r/r. To o 0,1 pkt proc. więcej, niż spodziewali się analitycy. Już trzeci kwartał z rzędu wspólna europejska waluta notuje wyniki na poziomie sprzed pięciu lat, gdy Euroland zmagał się z zadłużeniowym kryzysem w Grecji i Hiszpanii. Największy wzrost gospodarczy zanotowały Węgry (5,2 proc. r/r), Rumunia (4,6 proc.) i Polska (4,2 proc.). Jedynym krajem, którego PKB w tym ujęciu spadło, są Włochy, gdzie gospodarka skurczyła się o 0,1 proc. W ujęciu kw./kw. PKB w strefie euro wzrósł o 0,2 proc., podobnie jak w całej Unii Europejskiej. Najszybciej ciągle rosną gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej — liderem są Węgry ze wzrostem o 1,1 proc. kw./kw. Dalej są Rumunia (1 proc.), Polska (0,8 proc.) i Litwa (0,8 proc.).

W najgorszej sytuacji znajdują się z kolei dwie największe gospodarki UE — Wielka Brytania i Niemcy — których PKB spada odpowiednio o 0,2 i 0,1 proc. W Niemczech sytuacja ciągle jest nieciekawa. Niemiecka produkcja przemysłowa spadła w lipcu o 0,6 proc. wobec czerwca i aż o 4,2 proc. r/r. Carsten Brzeski, ekonomistaING, rysuje nieciekawy obraz gospodarki nad Odrą: „Przemysł nadal cierpi z powodu zmian strukturalnych i trwającego konfliktu handlowego. Brak popytu stał się obecnie jednym z najbardziej palących go problemów. Brak wykwalifikowanych pracowników spadł do najniższego poziomu od 2 kwartału 2017 r., a wykorzystanie mocy produkcyjnych do najniższych poziomów od 1 kwartału 2016 r. Przynajmniej w krótkim okresie perspektywy niemieckiego przemysłu pozostają więc ponure”.

W strefie euro za wzrost gospodarczy odpowiadały: konsumpcja prywatna (0,1 proc.), nakłady brutto na środki trwałe (0,1 proc.) oraz konsumpcja publiczna (ok. 0,05 proc.). Natomiast negatywnie na końcowy wynik wpłynął deficyt handlowy (ok. 0,05 proc.). Bardziej skomplikowana była struktura wzrostu w całej UE, gdzie znaczny spadek zapasów zmniejszył końcową dynamikę PKB o 0,65 proc. Za wzrost odpowiadały z kolei: nadwyżka handlowa (0,45 proc.), konsumpcja gospodarstw domowych (0,2 proc.), a w mniejszym stopniu konsumpcja publiczna oraz nakłady brutto na środki trwałe (pozytywny wpływ na PKB ok. 0,1 proc.). Claus Vistesen, główny ekonomista strefy euro ośrodka badawczego Pantheon Macroeconomics, podkreśla, że do stale słabej sytuacji przemysłu zaczyna dołączać dołujące budownictwo.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Krajowa gospodarka wykazuje oznaki odporności w obliczu załamania produkcji i słabego popytu zewnętrznego. Obecnie jednak budownictwo również się osłabia, co zwiększa zagrożenia dla unijnej gospodarki. Wkład we wzrost wartości dodanej brutto z budownictwa spadł do zera, co jest najgorszym wynikiem od 2014 r. — komentuje Claus Vistesen.

Tymczasem Peter Vanden Houte, ekonomista grupy ING, zauważa, że polityka pieniężna ma coraz mniejsze znaczenie dla rynków.

— Przyspieszenie aktywności gospodarczej, na które niektórzy liczyli, nie następuje. Co gorsza, szereg zagrożeń może dodatkowo negatywnie wpłynąć na wzrost PKB w strefie euro w drugiej połowie tego roku i pierwszej przyszłego. Ponieważ inflacja wciąż jest ślamazarna, EBC ponownie poluzuje politykę pieniężną, jednak w tym cyklu gospodarczym działania banków centralnych mają coraz mniejszy wpływ na gospodarką. Skuteczna mogłaby być polityka fiskalna, jednak kraje mające najwięcej dostępnej przestrzeni budżetowej wstrzymują się z bardziej zdecydowanymi działaniami w tym zakresie — ocenia Peter Vanden Houte.

Dla Polski złe wieści ze strefy euro oznaczają pogłębianie się problemów eksportowych, które w ostatnich miesiącach, po dłuższym okresie negatywnych odczytów wskaźników koniunktury, zaczęły być odczuwalne także w twardych danych gospodarczych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu