Europa podwyższa stopy procentowe, USA myślą o obniżkach
ECB wierzy w gospodarkę strefy euro i podniesie dziś stopy procentowe. Oby się nie mylił.
Ekonomiści spodziewają się, że Europejski Bank Centralny (ECB) podniesie dziś koszt pieniądza w strefie euro. 25-punktowa podwyżka stóp jest powszechnie oczekiwana.
— To prawie pewne, wskazywał na to Jean-Claude Trichet, prezes ECB. Widać, że bank wciąż wycofuje się z niskich stóp procentowych w obliczu solidnego wzrostu gospodarczego i zbyt wysokiej (w swojej ocenie) inflacji — uważa Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.
Zdaniem Marcina Mrowca, ekonomisty Banku BPH, rynek zakłada, że nie będzie to ostatnia podwyżka stóp w Eurolandzie. Jak szybko nastąpi kolejna, to zależy od komunikatu po dzisiejszym posiedzeniu rady prezesów ECB.
— Spodziewam się, że jego ton będzie łagodniejszy niż ostatnio i w procesie podnoszenia stóp w Eurolandzie nastąpi przerwa co najmniej do połowy roku. W tym czasie ECB będzie się przyglądał wpływowi poprzednich podwyżek na gospodarkę, a także gospodarce amerykańskiej — uważa Marek Nienałtowski, główny analityk Secus Asset Management (SAM).
Zdaniem Jacka Wiśniewskiego, dzisiejsza podwyżka oznacza dla inwestorów jedno: Europa wciąż szykuje się do podwyżek stóp, podczas gdy USA myślą o ich obniżkach.
— To dobra informacja dla euro — dodaje ekonomista.
Zdaniem Marka Nienałtowskiego, największą niewiadomą jest gospodarka USA.
— Jeśli okaże się, że dzieje się tam coś poważniejszego, banki, a także Ministerstwo Finansów czy Rada Polityki Pieniężnej powinny ocenić wpływ tej sytuacji na naszą gospodarkę — uważa analityk SAM.
Marcin Mrowiec jest przekonany, że jeśli potwierdzi się wyhamowanie w USA, spowolnienia nie uniknie także gospodarka europejska.
— Nie powinno to jednak nieść tragicznych skutków dla polskich firm w kwestii kontaktów handlowych z Europą. W Polsce ciągle koszty produkcji są kilka razy niższe niż np. w Niemczech, co będzie sprzyjało postępowi w inwestycjach — uważa Marcin Mrowiec.
Zdaniem Jacka Wiśniewskiego, prawdopodobne jest utrzymanie lub tylko lekkie obniżenie obserwowanej ostatnio w strefie euro dynamiki wzrostu gospodarczego.
— Poza tym nie sądzę, by gospodarkę USA czekało twarde lądowanie. Będzie to raczej oczyszczające spowolnienie — uważa ekonomista.
Jego zdaniem, nawet jeśli światowe gospodarki je odczują , wzrost poszczególnych gospodarek będzie ratowany przez silny popyt wewnętrzny.