Europejski Bank Centralny przegrywa wojnę

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 01-02-2013, 00:00

Prezes EBC na konferencji prasowej po ostatnim posiedzeniu powiedział, że bank nie komentuje zmian notowań na rynku walutowym.

Ta wypowiedź może sporo kosztować nie prezesa, ale gospodarkę strefy euro. Od styczniowego posiedzenia nie minął jeszcze miesiąc, a euro już zyskało 7 proc. wobec jena, 6 proc. wobec funta i 4 proc. wobec dolara. EBC przegrywa wojnę walutową.

Jednym z pretekstów umocnienia wspólnej waluty w styczniu był promyk nadziei z niemieckiej gospodarki, gdzie wszystkie indeksy aktywności wskazały na poprawę koniunktury. To jednak prawdziwy pierwiosnek — w gospodarce strefy panuje zima. Właśnie dowiedzieliśmy się, że hiszpański PKB skurczył się w ostatnim kwartale o 0,7 proc. w ujęciu kwartalnym, co po części jest efektem nowych cięć fiskalnych. Warto przytoczyć jeszcze jeden wskaźnik — zatrudnienie w 2012 r. zmniejszyło się o 4,8 proc. Po wrześniowej podwyżce VAT udało się

Nieuchronna korekta na rynkach globalnych może doprowadzić do osłabienia euro. Jednak bez zmiany podejścia EBC może to być niewystarczające. jedynie ustabilizować poziom dochodów z tego podatku, nadal jest on niższy niż w 2009 r. Nie tylko Hiszpania jest w recesji. Obiecującym danym z Niemiec towarzyszyły fatalne z Francji sugerujące, że druga największa gospodarka strefy euro już od dawna nie zasługuje na potrójne A, które ciągle przypisuje jej agencja Fitch. Prezes Draghi ma nadzieję, że niższy koszt pieniądza dla firm pomoże w ożywieniu gospodarki. Do tego potrzebny jest jednak impuls popytowy, a ten może mieć jedynie charakter zewnętrzny. Słabsza waluta wydatnie by w tym pomogła, dzieje się jednak inaczej.

Czyżby rynki nie zdawały sobie sprawy, że mocne euro może pogrzebać szanse na ożywienie w strefie? Absolutnie nie, jest to widoczne jak na dłoni. Jednak paradoksalnie euro wydaje się jedyną walutą, która może zyskiwać. Dolar widziany jest jako passe wobec malejącej premii za ryzyko i polityki Fedu, jen jest na równi pochyłej wobec bezprecedensowej polityki BoJ, a oczekiwania związane ze zmianą na czele Banku Anglii i ryzyko utraty AAA przez brytyjski rząd są przyczyną wyprzedaży funta. Iluzja końca kłopotów strefy zmniejszyła też atrakcyjność franka, a zatem spośród grona głównych walut po stronie długich pozycji pozostaje jedynie euro. A skoro EBC nie komentuje zmian na rynku walut, to znaczy, że godzi się na aprecjację. Kolejny błąd Mario Draghiego to jasna deklaracja ws. stóp procentowych, która przeniosła krótkoterminowe rentowności na pozytywne terytorium, skłaniając część funduszy do powrotu do euro i niejako niwelując efekt, który EBC osiągnął, obniżając stopę depozytową do 0 proc. W sytuacji gdy krótkoterminowa stopa jest dla niemieckich papierów wyższa o 20 pkt bazowych niż dla szwajcarskich, euro nagle staje się znacznie bardziej atrakcyjną walutą. Nieuchronna korekta na rynkach globalnych doprowadzi zapewne do osłabienia euro. Jednak bez zmiany podejścia do tematu przez EBC może to być niewystarczające.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień X-Trade Brokers DM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu