Europejski kryzys uderzy w banki

Kamil Koprowicz
opublikowano: 2012-10-11 00:00

Przedstawiciele unijnego sektora finansowego mogą być zmuszeni do sprzedaży 4,5 bln USD aktywów do końca 2013 r. – prognozuje MFW

To wartość cięć w czarnym scenariuszu, według którego decydentom Starego Kontynentu nie uda się opanować kryzysu fiskalnego — pisze Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Instytucja podwyższyła prognozę sprzedaży aktywów banków o 18 proc. w porównaniu z kwietniowym raportem. Założenie dotyczy 58 unijnych instytucji od UniCredit do Deutsche Banku.

Sprzedaż aktywów miałaby podciąć o 4 proc. tempo wzrostu gospodarczego głównych dłużników Europy — Grecji, Cypru, Irlandii, Włoch, Portugalii i Hiszpanii i wpłynęłaby negatywnie na akcję kredytową banków.

— Eskalacja kryzysu doprowadziła do odpływu kapitału z peryferii Europy do krajów rozwiniętych w tempie spotykanym podczas kryzysu walutowego. Przywrócenie pewności inwestorów jest kluczowe do uzyskania stabilizacji w strefie euro — uważają ekonomiści MFW.

Według wyliczeń MFW, odpływ kapitałów z Hiszpanii i Włoch w ciągu roku zakończonego w czerwcu wyniósł odpowiednio 296 mld USD i 235 mld USD.

Wirtualne działania

We wtorek fundusz obniżył prognozy wzrostu gospodarczego na świecie i ostrzegł przed recesją na Starym Kontynencie, jeżeli politycy i EBC nie wprowadzą w życie wcześniejszych postanowień. Zdaniem ekonomistów, decyzja banku centralnego o programie skupu obligacji OMT kupiła trochę czasu, ale zwlekanie Hiszpanii ze zwróceniem się o pomoc finansową tworzy ryzyko wzrostu kosztów obsługi długu państw peryferyjnych.

— Fundusz ratunkowy Europy i program skupu obligacji muszą być postrzegane jako realne, a nie wirtualne działania — uważa Jose Vinals, dyrektor departamentu ds. monetarnych i rynków kapitałowych MFW.

W poprzednim raporcie instytucja zakładała sprzedaż aktywów sektora finansowego na 3,8 mld USD. Od tamtej pory do września Europejski Bank Centralny i UE odkładały decyzję dotyczą działań ratunkowych dla strefy euro.

— Spędziliśmy za dużo czasu, zamartwiając się o sytuację finansową banków. Gdyby działania mające na celu stabilizację sytuacji w sektorze zostały podjęte wcześniej, notowania banków na świecie byłyby lepsze — powiedział agencji Bloomberg Laurence Fink, prezes funduszu BlackRock.

W ubiegłym miesiącu skup obligacji zadłużonych państw zapowiedział Mario Draghi, ale realnych działań do tej pory nie podjęto. Scenariusz bazowy MFW zakłada, że instytucje finansowe będą zmuszone do sprzedaży aktywów 2,8 bln USD w przyszłym roku, o 200 mld USD więcej niż szacowano w kwietniu.

— Dopóki w strefie euro nie zostanie przywrócona stabilność, nadal będziemy mieli do czynienia z odpływem kapitału, zwiększeniem procesu delewarowania i bardziej restrykcyjną polityką kredytową. Sytuacja zwiększy różnice między zadłużonym południem a krajami tworzącymi rdzeń Unii Europejskiej — uważają ekonomiści MFW. Ryzyko sektora finansowego związane z kryzysem widzą również analitycy.

— Silne delewarowanie połączone z niskimi stopami procentowymi będzie ciążyło europejskim bankom. To proces, który potrwa nawet 3-4 lata. Spadną moce banków, jedyny czynnik, który będzie mógł zwiększyć wyniki, to obniżka kosztów ryzyka związanych z sytuacją makroekonomiczną — mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities. MFW zaznaczył w raporcie, że gospodarki Europy Środkowo–Wschodniej również będą wrażliwe na wpływ kryzysu na Starym Kontynencie. Większą odpornością mają wykazać się kraje Azji i Ameryki Łacińskiej.

W Polsce jest lepiej

Prognozy MFW nie pomogły notowaniom instytucji finansowych z GPW, kurs indeksu WIG-Banki spadał o 0,5 proc. na sesji w środę. Analitycy podkreślają relatywnie lepszą sytuację polskiego sektora finansowego.

— Spółki zależne europejskich banków ulokowane w Polsce są rentowne, zwiększają zyski spółek matek i nie potrzebują dokapitalizowania — mówi Michał Sobolewski, analityk DM IDM. Mimo to instytucje będą musiały dostosować się do trudnych warunków.

— W Polsce spodziewam się stopniowego zmniejszania udziału zagranicznych banków w pożyczkach, a nie w kapitale. Linie kredytowe będą coraz trudniej odnawialne. Polskie odziały będą musiały zmienić strukturę finansowania, tak jak to obecnie robi Kredyt Bank — dodaje Tomasz Bursa.

Problemy europejskich banków to jeden z czynników ryzyka, który wezmą pod uwagę inwestorzy. — Rentowność sprzed kilku lat będzie bardzo trudna do osiągnięcia dla największych banków, również tych, które działają w Polsce. Inwestorzy mogą więc coraz gorzej postrzegać sektor finansowy — mówi Tomasz Bursa.