Europejski rynek akcji rósł w pierwsze części sesji. Nastroje inwestorów popsuła jednak wiadomość o spadku do ośmiomiesięcznego minimum w „szybkim” odczycie lipcowego złożonego wskaźnika aktywności gospodarki eurolandu, który już wcześniej pokazywał jej słabnięcie. Niższe niż oczekiwano były także wskaźniki aktywność gospodarek Niemiec i Francji. W reakcji zaczęły drożeć obligacje. Zmiana nastrojów na rynku akcji nastąpiła kiedy okazało się, że inicjatywę w pierwszej części poniedziałkowej sesji w USA ma popyt. Pozwoliło to Stoxx Europe 600 odrobić straty.
W Stoxx Europe 600 drożało 53 proc. spółek. Popyt przeważał w 10 z 19 segmentach indeksu. Wzrost ceny ropy najwyżej od trzech miesięcy spowodował, że najmocniej drożały spółki naftowe (1,45 proc.). Kolejne były segmenty spółek telekomunikacyjnych (1,2 proc.) i usług finansowych (0,9 proc.). Najmocniej taniały spółki medialne (-0,9 proc.), technologiczne (-0,8 proc.) i dostawcy dóbr codziennego użytku (-0,7 proc.).

W Londynie FTSE100 rósł na zamknięciu o 0,2 proc. i ma największą wartość od 2 miesięcy.
W Paryżu CAC40 kończył sesję spadkiem o 0,1 proc. Połowa z 40 spółek z indeksu drożała, a połowa taniała.
We Frankfurcie DAX wzrósł o 0,1 proc. Drożało 21 z 40 niemieckich blue chipów.
W Madrycie IBEX35 stracił 0,3 proc. Spadły kursy 24 z 35 spółek z indeksu. Inwestorzy obawiają się, że brak wyraźnego rozstrzygnięcia w przeprowadzonych właśnie wyborach parlamentarnych oznacza ryzyko dużej zmienności cen aktywów w okresie targów politycznych w celu wyłonienia rządu, a być może także później.
