Europejski rynek usług prawniczych na progu

Paweł Osowski
opublikowano: 26-11-2009, 00:00

Zawsze atrakcyjny i konkurencyjny rynek usług prawniczych w Europie musi dziś stawić czoła najcięższemu kryzysowi finansowemu ostatnich 50 lat. Jakie wyzwania stoją przed kancelariami?

Zawsze atrakcyjny i konkurencyjny rynek usług prawniczych w Europie musi dziś stawić czoła najcięższemu kryzysowi finansowemu ostatnich 50 lat. Jakie wyzwania stoją przed kancelariami?

Tradycyjnie podstawy europejskiej kultury prawnej stanowiła poufność, indywidualizm i wyraźne upodobanie do sporów sądowych. Do lat 90. poprzedniego wieku zdecydowana większość firm prawniczych skupiała się wokół jednej osoby — partnera, założyciela, pracującego z niewielką liczbą współpracowników. W tych czasach określenie profesjonalny usługodawca musiało być najgorszą zniewagą, jaką mógłby sobie wyobrazić prawnik, a menedżerowie korporacji przychodzili do swoich prawników jak do Pytii, która udzielała im autorytatywnej wykładni przepisów.

Rozparcelowany rynek

Przez ostatnie 20 lat, wobec globalizacji i międzynarodowej konkurencji, europejskie firmy prawnicze w imponującym tempie wprowadziły jednak zmiany organizacyjne. Dzisiejszy europejski rynek jest rozdarty pomiędzy ultranowoczesnością a zanikającym wspomnieniem tradycji. Napięcie to przekłada się na wyraźny podział rynku, gdzie po jednej stronie stoją duże zorganizowane firmy, takie jak francuska Gide Loyrette Nouel lub Fidal, czy duże międzynarodowe — jak Clifford Chance i Freshfields, a z drugiej — średniej wielkości, całkowicie niezależne elitarne kancelarie.

— Najlepsze zlecenia od biznesu zazwyczaj trafiają do tych dwóch rodzajów firm. Jednak dwie pojawiające się tendencje wzruszyły tym podziałem. Po pierwsze, w ostatnim dziesięcioleciu wiele amerykańskich firm próbowało naśladować niezależny elitarny model francuski, zakładając średniej wielkości kancelarie z dokładnie wybranymi partnerami z dużą lokalną praktyką i klientelą. Firmy te, niby ekskluzywne, nastawione na obsługę transakcji, wykorzystują model silnej dźwigni, w którym partnerzy nadzorują zespoły niezwykle wydajnych współpracowników. Niektórym ta strategia się sprawdziła — firmy takie jak Sullivan Cromwell, Weil Gotshal Manges czy White Case regularnie pojawiały się na najwyższych miejscach europejskiego rankingu firm prawniczych — mówi Yann Guillo, starszy konsultant w firmie Elliot Markus, która jest partnerem agencji Warsaw Consultants.

Według niego kryzys finansowy jednak zakwestionował przydatność tego modelu. W następstwie problemów na rynku kredytów subprime okazało się, że wysokie koszty prawne nie są bez znaczenia i stały się istotnym celem prowadzonej w korporacjach walki o racjonalizację kosztów.

— Klienci zaczęli się rozglądać na wszystkich frontach za firmami, które mogą im zapewnić obsługę prawną — dodaje Yann Guillo.

Nowy gatunek

— Zjawisko to znacząco przyczyniło się do wzmocnienia drugiego trendu, który od kilku lat coraz bardziej odciska piętno na europejskim rynku prawniczym. Pojawiła się na nim nowa generacja prawników, którzy zaczynali kariery w międzynarodowych firmach, są dobrze obeznani z nowoczesnymi metodami pracy, międzynarodowymi standardami biznesowymi i oddani obsłudze klienta. Wydaje się także, że kieruje nimi odwiecznie rosnący francuski apetyt na niezależność. Mając często do czynienia z występującym w większych firmach problemem konfliktu interesów, partnerzy rezygnują z komfortu bezpieczeństwa, jakie zapewniają międzynarodowe struktury, i otwierają własne firmy wraz ze wspólnikami o podobnym podejściu — uważa Yann Guillo.

Kryzys finansowy zaczął robić swoje, ponownie tasując karty. Firmy prawnicze będą musiały się dostosować do nowego porządku na rynku prawnym albo znikną. A większość dużych europejskich i międzynarodowych firm prawniczych przeżywa ciężkie czasy. Starają się koncentrować na podstawowej praktyce, wysyłając starszych partnerów na emerytury i przygotowując plany zwolnień. Rentowność, która była złotym cielcem w latach przed kryzysem, przestała być najważniejsza w zarządzaniu firmami prawniczymi. Zostały zmuszone do ponownego przemyślenia swojego systemu przychodów i ładu korporacyjnego. Ale głównym wyzwaniem jest możliwość przewidzenia, jak będzie wyglądał rynek w przyszłości. Szybko rozwijające się technologie i konieczność znalezienia nowych obszarów wzrostu otwierają nowe możliwości. Firmy, które będą w stanie przewidzieć popyt na nowe potrzeby prawne, nowe usługi i zająć pozycję lidera w nowych gałęziach prawa, mogą się okazać tymi, które będą w końcu rządziły na dynamicznym, europejskim rynku prawniczym.

Paweł

Osowski

wspólnik w agencji PR usług profesjonalnych Warsaw Consultants

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Osowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu