Europejskie giełdy rozpoczęły rok wzrostami. Popytowi sprzyjał spadek cen ropy. Nie bez znaczenia było także utrzymywanie się kursu dolara w pobliżu tygodniowego maksimum wobec euro. Nastroje pogorszyły dane makro i spadki w pierwszej fazie sesji na giełdach w USA. Mimo to na rynkach przeważała podaż.
Niemiecki DAX zyskał w poniedziałek 0,8 proc., francuski CAC40 zwyżkował o 0,9 proc. Wśród pozostałych rynków spadł jedynie główny indeks giełdy w Luksemburgu. Giełda brytyjska nie pracowała.
Dobrym sygnałem dla europejskich rynków była wiadomość o pierwszym od pięciu miesięcy wzroście wskaźnika aktywności przemysłu wytwórczego w Eurolandzie. Co ważniejsze, okazał się on wyraźnie wyższy niż oczekiwano. Wskaźnik aktywności amerykańskiego sektora wytwórczego wzrósł w grudniu drugi miesiąc z rzędu. Nie poprawiło to jednak nastrojów. Do najniższego poziomu w roku spadł grudniowy wskaźnik zatrudnienia.
Wyższe niż oczekiwano temperatury na północnym wschodzie USA wywołały spadek cen ropy. Kurs baryłki spadł na NYMEX o 4,5 proc. do 41,50 USD. Wzrostami zareagowały na to kursy spółek branży chemicznej, dla których ropa oraz jej pochodne to podstawowe surowce. Na giełdzie we Frankfurcie w górę poszła cena papierów koncernu BASF.
Przerwanie serii spadków dolara wywołało wzrost popytu na akcje spółek mocno zaangażowanych na amerykańskim rynku. Inwestorzy kupowali w poniedziałek papiery m.in. koncernu motoryzacyjnego DaimlerChrysler, sieci handlu detalicznego Ahold i producenta kosmetyków L’Oreal.
MD