- Spokój, który panował na europejskich rynkach finansowych przez większość minionego roku może okazać się jedynie przerwą między burzami – twierdzi Roubini,
Jego zdaniem, kolejne zawirowania na rynku finansowym są możliwe, bo euroland nie rozwiązał największych problemów, które stały u podstaw kryzysu. Roubini uważa, że wzrost gospodarczy jest i pozostanie niski w strefie euro, co oznacza utrzymanie się wysokiego bezrobocia. Wskazuje, że zadłużenie, zarówno publiczne, jak i prywatne, wciąż jest wysokie i nadal rośnie. Dlatego problem trwałości wzrostu w średnim terminie nie został rozwiązany. Roubini wskazuje również, że choć fiskalna „kotwica” zmniejszyła się, to wciąż jest to „kotwica”. Tymczasem utrzymująca się zapaść na rynku kredytu w państwach peryferyjnych eurolandu dodatkowo zwiększa ten efekt, kiedy banki delewarują się sprzedając aktywa i zmniejszając portfele kredytowe. Amerykański ekonomista zwraca uwagę, że najważniejsze zadanie Unii Europejskiej: stworzenie unii bankowej, fiskalnej, ekonomicznej i politycznej, biegnie zbyt wolno.
- Faktycznie, to w przypadku trzech ostatnich nie ma żadnego postępu, a postęp w sprawie unii bankowej jest ograniczony – twierdzi Roubini.
Zauważa, że Niemcy, obawiając się, że skończą permanentnie subsydiując peryferyjne państwa, nie mają ochoty godzić się rozwiązanie pozwalające na dzielenie się ryzykiem, jak na przykład wspólne ubezpieczenie depozytów. W przypadku unii fiskalnej obawiają się, że stanie się ona „unią transferów”.
Według Roubiniego, Europejski Bank Centralny nie realizuje żadnego ilościowego luzowania polityki pieniężnej, co skutkuje tym, że stopa procentowa jest zbyt wysoka, a euro zbyt mocne, aby pomagać stymulować wzrost. Amerykański ekonomista uważa również, że EBC nie działa dostatecznie energicznie, aby zapobiegać zapaści rynku kredytu.
Roubini uważa, że w peryferyjnych państwach rośnie zmęczenie polityką oszczędności, co generuje wzrost presji w sferze politycznej. Jego zdaniem, wkrótce możliwe jest tam osiągnięcie punktu przełomowego, minięcie którego spowoduje, że w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego istotną pozycję mogą zdobyć partie populistyczne sprzeciwiające się dalszym oszczędnościom, sprzeciwiające się unii walutowej i sprzeciwiające się dalszego ratowania państw mających problemy z zadłużeniem.
