Eurorealizm pilnie poszukiwany

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2001-10-03 00:00

Eurorealizm pilnie poszukiwany

Przekonanie, że po naszym przystąpieniu do Unii Europejskiej na Polskę spadnie... deszcz dolarów, ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co przekonanie młodego, świeżo upieczonego powojennego komunisty, że jak już ten komunizm naprawdę nadejdzie, to wszystko, nawet żony, będzie wspólne, a garnitury będą rosły na drzewach i każdy będzie sobie brał to, na co ma ochotę i kiedy ma na to ochotę.

Przekonanie, że po naszym przystąpieniu do Unii Europejskiej na Polskę spadną... wszystkie plagi egipskie w postaci masowego wykupu ziemi przez obcokrajowców, utraty niepodległości, bezrobocia i ogólnej rui i poróbstwa, ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co straszenie dzieci ogniem piekielnym za wyjadanie cukru z cukiernicy lub wieszczenie dla Jasia kryminalnej przyszłości za podglądanie siostry w kąpieli.

Co robi więcej krzywdy polskim negocjacjom w sprawie naszego członkostwa w UE, czy hurraeurooptymizm, czy monstrualny eurosceptycyzm? — trudno orzec jednoznacznie. Obydwa są natomiast z pewnością groźne, bo pierwszy upowszechnia mity o Kopciuszku, który w ciągu jednej nocy stał się księżniczką, drugi straszy żelaznym wilkiem. Jeden mami nierealnym, drugi straszy niemożliwym. Jest to gra na uczuciach, w której nie występują elementy rozumowe. Powinno to być zakazane nawet w stosunku do dzieci, nie mówiąc już o dorosłych.

Może więc pora zastanowić się nad alternatywą: jeżeli nie Unia to co? Sami? — nie damy rady we współczesnym świecie. Razem z Białorusią i Rosją stworzyć nowe RWPG? — to już przerabialiśmy, a poza tym Rosja i Białoruś same chętnie by do UE wstąpiły, tylko jeszcze wstydzą się do tego przyznać. Kabaretowy pomysł zakła- dający przeniesienie Polski, razem z górami, rzekami i nami wszystkimi gdzieś w okolice Ameryki Północnej i przystąpienie do NAFTA z żalem musimy uznać za nierealny — chociaż mogłoby być zabawnie. Tak więc, tak naprawdę, nie ma alternatywy. I nie trzeba być ani euroentuzjastą, ani eurosceptykiem, by to dostrzegać. Wystarczy być eurorealistą.

Ziemia, praca i pomoc dla rolników — to trzy kluczowe kwestie, w których trzeba osiągnąć kompromis, by Polska skończyła swoje negocjacje w terminie, czyli za 15 miesięcy. Nie na kolanach, nie z szabelką w dłoni, a najlepiej z kalkulatorem.