Notowania rozpoczęły się neutralnie, przez kilka
godzin indeksy wzrosły poprawiając swoje rekordy intraday, jednak w miarę
rozpoczynania się handlu w Stanach Zjednoczonych entuzjazm opadał i przewagę na
rynku uzyskali jednak sprzedający. Uzależnienie warszawskiej giełdy od
zachowania rynku amerykańskiego jest w ostatnim czasie bardzo wysokie. Negatywne
otwarcie rynku w USA sprowadziło indeksy poniżej piątkowego zamknięcia, ponieważ
część inwestorów po kilku dniach silnych wzrostów wolała zrealizować zyski.
WIG20 stracił w efekcie 0,51% do 3796,05 pkt, natomiast WIG zniżkował 0,18% do
65 319,08 pkt. Lepiej zachowywały się indeksy małych i średnich spółek, które
zakończyły dzień na plusie. W ostatnim tygodniu były one mocno zaniedbane przez
inwestorów, ze względu na to, że w centrum uwagi znajdowały się największe
spółki należące do WIG20 będące podstawą konstrukcji kontraktów terminowych na
indeks blue chipów. Obroty na rynku akcji wyniosły 1,56 mld zł. Niski obrót
charakterystyczny jest dla sesji typowo korekcyjnych, dlatego też w perspektywie
kolejnych dni i tygodni wzrosty są niezagrożone. Obroty były szczególnie niskie
właśnie na tych największych spółkach (580 mln zł), dlatego też początkowe
wzrosty w poniedziałek tak trudno było utrzymać.
Ze Stanów Zjednoczonych tak
naprawdę żadne niepokojące wieści nie doszły, a notowania miały wydźwięk
neutralny. Indeksy symbolicznie straciły na wartości, a wartość Nasdaq nie
zmieniła się. Po euforii w zeszłym tygodniu inwestorzy ponownie zwrócili uwagę
na rentowność amerykańskich obligacji, wysokie poziomy cen ropy naftowej oraz
wartość wskaźnika oczekiwań branży budowlanej, która była najniższa od
kilkunastu lat. Na rynku wyraźnie brakowało impulsu, który mógłby jednak wywołać
silniejszą reakcję. Takiemu neutralnemu zachowaniu inwestorów sprzyjał brak
publikacji ważniejszych danych makroekonomicznych.
Na rynku japońskim również niewielki spadek wartości indeksów i to tradycyjnie już – poza giełdą chińską, która jest oderwana od sytuacji na globalnym rynku finansowym.
Dziś być może lekkie ożywienie zapanuje na rynku właśnie pod wpływem odczytów wskaźników. W Niemczech nastąpi publikacja indeksu ZEW, w Polsce dynamiki zarobków brutto w przedsiębiorstwach (prognoza: 9,1%), a ze Stanów Zjednoczonych poznamy liczbę rozpoczętych inwestycji budowlanych. Kontrakty na indeks S&P500 we wtorek rano znajdują się na lekkim minusie, co zapowiadać może otwarcie w okolicach poniedziałkowego zamknięcia. Wobec prawdopodobnego braku odbicia w USA i u nas zapewne na tablicy przeważy kolor czerwony. Impulsem do wzrostu mogą być dzisiejsze dane z branży nieruchomości – sygnały świadczące o ożywieniu w tym sektorze byłyby bardzo korzystną informacją dla posiadaczy akcji.
Magdalena Grzybowska
analityk rynków
finansowych
Expander