EXPO 2017: węgiel jest globalnym banitą

opublikowano: 04-09-2017, 22:00

Tematyka specjalistycznej wystawy międzynarodowej obraca się wokół energii przyszłości. Polska promuje się w Astanie prezentując m.in. innowacyjne firmy, które realizują tę ideę

Energia przyszłości ma być czysta, ale odchodzenie ludzkości od paliw kopalnych jeszcze potrwa. To generalny wniosek z Międzynarodowej Specjalistycznej Wystawy EXPO 2017 w Astanie, stolicy Kazachstanu. Takie wystawy, służące prezentowaniu cywilizacyjnego dorobku ludzkości, zapoczątkowane zostały w 1851 r. w Londynie. Ale dopiero konwencja z 1928 r. usystematyzowała tę inicjatywę oraz powołała Bureau International des Expositions (BIE) z siedzibą w Paryżu. Obecnie organizowane są dwa rodzaje wystaw — trwające pół roku uniwersalne EXPO światowe, w latach podzielnych przez pięć, oraz trzymiesięczne specjalistyczne międzynarodowe w innych latach. Najważniejsza różnica organizacyjna polega na tym, że na EXPO światowych państwa wznoszą własne pawilony różnej wielkości, natomiast na międzynarodowych wszystko budują gospodarze, a uczestnicy jedynie aranżują przydzielone im surowe wnętrza. Ostatnia EXPO światowa odbyła się w 2015 r. w Mediolanie, a kolejną będzie gościł w 2020 r. Dubaj. Obecnie zaś w Astanie trwa od 10 czerwca do 10 września specjalistyczna międzynarodowa pod hasłem „Energia przyszłości”. Przed samym jej finiszem, w czwartek 7 września, swój narodowy dzień organizuje Polska, z czym wiąże się wizyta na wystawie prezydenta Andrzeja Dudy.

PONAD POZIOMY: Pawilon Kazachstanu w kształcie ogromnej kuli absolutnie dominuje nad resztą wystawy. Treść narodową mają jednak tylko poziomy pierwszy i ósmy, a sześć pomiędzy nimi mieści prezentacje uniwersalne. Frekwencja na EXPO 2017 jest zdecydowanie mniejsza, niż zakładali organizatorzy.
Wyświetl galerię [1/2]

PONAD POZIOMY: Pawilon Kazachstanu w kształcie ogromnej kuli absolutnie dominuje nad resztą wystawy. Treść narodową mają jednak tylko poziomy pierwszy i ósmy, a sześć pomiędzy nimi mieści prezentacje uniwersalne. Frekwencja na EXPO 2017 jest zdecydowanie mniejsza, niż zakładali organizatorzy. Fot. M. Wrotniak

Las, węgiel, znowu las

Centralnym, dominującym elementem EXPO 2017 jest pawilon Kazachstanu w kształcie ogromnej kuli o średnicy 80 m. Wokół niej rozłożyły się cztery grupy dwupiętrowych pawilonów, tworzących literę U. Polski znajduje się w centralnej części, dysponujemy powierzchnią 397 mkw. na parterze oraz 401 mkw. na piętrze. Sąsiadujemy przez ścianę z Watykanem, a tuż obok ze Stanami Zjednoczonymi. Podczas EXPO pawilonowe towarzystwo trafia się państwom całkiem przypadkowo, ale nasze tym razem wyszło zgodnie z aktualnym trendem politycznym… Tegoroczna wystawa EXPO, pierwszy raz odbywająca się w poradzieckej Azji Centralnej, nie imponuje frekwencją publiczności.

Dla organizatorów punktem odniesienia oczywiście nie było 73 mln widzów w Szanghaju 2010, ani nawet 20 mln w Mediolanie 2015 (te wystawy światowe trwały pół roku). Zbyt optymistycznie, wręcz pompatycznie zakładali 5 mln, ale przeszacowali — sukcesem będzie osiągnięcie do 10 września liczby 3 mln.

Dlatego pierwszym wizerunkowym wrażeniem na EXPO 2017, w zestawieniu z wcześniejszymi tłumnymi wystawami, jest generalny luz, a momentami wręcz pustka. Polskie pawilony na wystawach standardowo odwiedza około 10 proc. całej publiczności i taka proporcja utrzymuje się w Astanie. Pawilon jest przechodni, tzn. nie oferuje żadnego seansu filmowego czy prezentacji multimedialnej,zatem wizyta trwa maksymalnie 20 minut, a realnie 10-15 minut. 90 proc. gości to Kazachowie, a pozostali reprezentują przede wszystkim republiki poradzieckie.

Wszystkie te okoliczności musiały być uwzględnione w koncepcji programowej pawilonu. Przygotował ją doskonale znający Kazachstan Andrzej Stefański, komisarz generalny sekcji polskiej EXPO 2017, a formalnie przyjęła Rada Ministrów — bardzo późno, dopiero 6 grudnia 2016 r. Ekspozycja obejmuje dwa poziomy, parter i antresolę. Zostały skontrastowane nastrojem — dolny korytarz jest ciemnym, choć podświetlonym chodnikiem węglowym, a na jasnej antresoli dominuje roślinność. Związek obu poziomów symbolizuje przepływ energii w przyrodzie. Notabene czarne ściany w kopalnianym chodniku są gładkie, nie mają faktury węgla. Na światowych EXPO w Hanowerze 2000 i Aichi 2005 kopalnia z Wieliczki zainscenizowana została prawdziwymi blokami solnymi…

Chodnik w Astanie wykorzystuje efekty świetlne perowskitu (rzadki minerał), grafenu, a także niskoemisyjnego tzw. błękitnego węgla. Generalnym przesłaniem pawilonu jest oswojenie zwiedzających z węglem, przez pokazanie jego powstawania od obumierania karbońskiego lasu. Okazuje się paliwem organicznym, czyli właściwie… zielonym, chociaż czarnym. Lejtmotywem jasnej antresoli jest prezentacja programu zalesiania, realizowanego w Polsce w celu zmniejszenia koncentracji dwutlenku węgla.

Plansze zawierają szczegółowy wykład, jak system działa, ale żeby się w to wgryźć — potrzeba samozaparcia i kilkunastu minut, tymczasem statystyczny zwiedzający przemyka tam w kilkanaście sekund. W pawilonie umieszczono ekrany dotykowe, na których można obejrzeć m.in. panoramę szesnastu polskich województw. Istnieje także interaktywna tablica z prezentacją dziesiątki innowacyjnych firm, które w praktyce realizują ideę energii przyszłości. Są to: Selena — chemia budowlana (rok temu firma otworzyła fabrykę w Astanie), Melex — pojazdy elektryczne, Cichewicz CWD — ekologiczne kotły i piece, Asket — biomasa i brykiety, Ensol — kolektory słoneczne, Horus Energia — zasilanie w energię i ciepło, Izodom 2000 Polska — materiały budowlane, Pellas X — palniki, Sunex — kolektory słoneczne, EkoEnergetyka — zasilanie pojazdów elektrycznych. Blisko ekspozycji narodowej, w tematycznym pawilonie tzw. najlepszych praktyk energetycznych można znaleźć jeszcze jeden polski akcent.

Politechnika Warszawska prezentuje SILO, czyli innowacyjny system informatyczny służący do optymalizacji procesów spalania węgla. Jego inspiracją było działanie układu odpornościowego istot żywych. Do tego specjalistycznego pawilonu publiczność w ogóle nie dociera, frekwencyjnie hula tam wiatr, ale dla kazachskiej branży energetycznej polski pomysł okazał się bardzo ciekawy. W prezentacji SILO zainscenizowany został wózek z czarnym węglem, co na EXPO 2017 jest absolutnym wyjątkiem. W Dniu Polskim prezydent odwiedzi oczywiście pawilon narodowy, ale zajrzy także na wystawkę Politechniki Warszawskiej.

Mocarstwowa dominacja

Na każdej EXPO, czy to światowej, czy tylko międzynarodowej, najbardziej okazały jest zawsze pawilon państwa organizującego wystawę. Dotychczasowy rekord architektonicznej dominacji własnego gmachu nad wszystkimi pozostałymi ustanowili Chińczycy na EXPO 2010 w Szanghaju. Ale w Astanie gospodarze poszli na całość i na dominację totalną. Ogromna kula Kazachstanu jest słońcem dla całego świata, symbolicznie rozpłaszczonego w niewysokich budkach. W ten sposób prezydent Nursułtan Nazarbajew spełnia swoje marzenie o mocarstwowości.

Trzeba jednak przyznać, że tę dominację Kazachowie rozegrali od strony formalnej inteligentnie. Otóż w ogromnej kuli stricte narodowa ekspozycja Kazachstanu zajmuje tylko… pierwszy poziom, poświęcony miejscowej energetyce, opartej oczywiście na węglu. Natomiast na kolejnych kondygnacjach urządzone zostały za wielkie pieniądze efektowne wystawy tematyczne, poświęcone różnym rodzajom energii: wodnej, kinetycznej, z biomasy, wiatrowej, słonecznej i kosmicznej. Pawilon dosłownie realizuje zatem hasło przewodnie EXPO 2017. Dopiero ósma kondygnacja jest znowu narodowa, jako że przedstawia wizję rozwojową Astany, czyli stolicy kraju zbudowanej od podstaw w środku stepu.

Różne źródła energii

W zestawieniu z wiodącym hasłem wystawy pozycja węgla jest na EXPO 2017 specyficzna. W zdecydowanej większości pawilonów potraktowany został jak ścigany banita, który chce zamordować Matkę Ziemię. Czasem gdzieś pojawia się w kontekście archiwalnym.

Oto przykład przemian z pawilonu brytyjskiego — pociąg z węglem na starym filmie pokazywany jest prawie ze wstydem, natomiast triumfalnie świecą cały dzień żarówki powleczone grafenem i dlatego są… chłodne,każdy może ich dotknąć bez obawy o oparzenie się. Mimo powszechnej infamii węgiel jednak domyślnie istnieje. Wiele państw wytyczając ambitne cele zmiany miksu energetycznego przyznaje zarazem, że paliwa kopalne wciąż jeszcze absolutnie u nich dominują.

Wezwanie „carbon zero” najgłośniej słychać z takich państewek, jak np. archipelag Tuvalu — który dzień narodowy akurat obchodził 4 września. Dla tych płaskich wysepek na Pacyfiku ocieplanie się klimatu oznacza po prostu zniknięcie do 2050 r. z powierzchni oceanu, dlatego trudno się dziwić ich stosunkowi do węgla. Ciekawym wątkiem EXPO 2017 jest prezentacja różnorodności dostępnych źródeł energii. Najbardziej oryginalny okazał się pawilon Tajlandii, w którym pokazano niezwykle realistycznie… tył słonia, a poniżej wielką kulistą biomasę.

Słoniowe odchody mają wieloraką użyteczność — bywają budulcem, surowcem do ogrzewania etc. Zdumiewającym pomysłem inscenizacyjnym jest jednak odwijanie przez tajskiego słonia ogona, co umożliwia zajrzenie mu w odbyt. Samego momentu produkcji cennej biomasy nie zainscenizowano, pozostawiając to wyobraźni publiczności. Dalekowschodni naturalizm nas może szokować, ale gościom z tamtego regionu podobnie dziwne może wydawać się wyniesienie z polskiego pawilonu wiedzy, że prehistoryczne rośliny obumierały by przekształcić się w węgiel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / EXPO 2017: węgiel jest globalnym banitą