Wczoraj weszła w życie umowa offsetowa związana w zakupem samolotów F-16 dla polskiej armii. Dziś Lockheed Martin oraz resort gospodarki i pracy będą zastanawiać się, które z projektów uznać za rozpoczęte. To trudne zadanie.
W przypadku, kiedy rząd włącza się w umowy biznesowe między przedsiębiorstwami, efekt może być tylko jeden — totalny bałagan. I tak jest w przypadku offsetu amerykańskiej firmy Lockeed Martin, dostawcy samolotu wielozadaniowego F-16.
Amerykanie i polski rząd podpisali 18 kwietnia umowę offsetową wartą w sumie 12,5 mld USD, z czego na 44 projekty z listy podstawowej przypada kwota 8 mld USD. Jeśli któryś z nich nie wypali, Amerykanie w ramach rekompensaty mogą włączyć inną inwestycję — z listy dodatkowej.
Umowa offsetowa weszła w życie w miniony weekend, według resortu gospodarki i pracy można jednak liczyć jej ważność od pierwszego dnia pracy, czyli od 18 sierpnia.
— Lockheed Martin przy podpisaniu umowy zaproponował termin 120 dni, by zdążyć z uruchomieniem wszystkich zaproponowanych zobowiązań kompensacyjnych. Termin ten nie niesie ze sobą żadnych zagrożeń czy zobowiązań dla Skarbu Państwa i polskich firm — wyjaśnia Witold Misiowiec, szef Departamentu Konkurencji w resorcie gospodarki.
— Prawdopodobnie chodziło o to, że Amerykanom we wrześniu kończy się rok obrotowy, zależało im więc, by wdrożyć możliwie wiele projektów i nie wpisywać ich realizacji po stronie zobowiązań — dodaje Jan Dolaniecki, zastępca dyrektora Departamentu Konkurencji.
Czy firmy z zespołu F-16 wdrożyły wszystkie uzgodnione z resortem gospodarki projekty? Przedstawiciele LM nie chcą wypowiadać się na ten temat, podkreślając, że obowiązki informacyjne wzięła na siebie strona polska. Jednak i MGPiPS nie informuje o realizacji projektów. Kwestie te musi jeszcze uzgodnić z offsetodawcą. Na dziś strony zaplanowały kolejne robocze spotkanie, podczas którego będą rozmawiać o wdrażaniu projektów.
I tu pojawiają się problemy — same polskie firmy nie wiedzą bowiem, czy uzgodnione przez resort i Amerykanów plany offsetowe mają uznać za rozpoczęte czy też nie.
Pewne jest tylko jedno. Zgodnie z polską ustawą offsetową, jeśli Amerykanie nie zrealizują któregokolwiek projektu, muszą zapłacić 100 proc. kary. Mogą w zamian wdrożyć projekt z listy dodatkowej albo zrekompensować zobowiązanie.
Na razie jednak żaden z przedstawicieli rządu czy polskich firm nie chce spekulować, czy jakiś projektów można już uznać za fiasko.