Fabryka niemieckiego MTU wpadła w poślizg

Po Lotte i Apollo teraz Tognum – prestiżowe projekty trafiają do zamrażarki. Czy to fala? Eksperci nie są zgodni

Kolejna zła informacja: na rok projekt wstrzymuje Tognum, niemiecki producent silników MTU, który w Stargardzie Szczecińskim obiecał inwestycję za 90 mln EUR.

— Stało się to konieczne ze względu na ogólnoświatowe osłabienie koniunktury gospodarczej, które spowodowało obniżenie zapotrzebowania na silniki serii 4000 oraz stagnację produkcji. Sam rynek olejowo- -gazowniczy stanowi jedną czwartą rocznej produkcji, co oznacza 4 tys. silników serii 4000. Ten przemysł nie kupi w tym ani przyszłym roku prawie żadnych silników — wyjaśnia Wolfgang Boller z Tognum.

Jest strasznie

W sierpniu z decyzją o zakładzie w Europie wstrzymał się indyjski koncern oponiarski Apollo Tyres. W lipcu budowę fabryki zastopowała japońska grupa cukiernicza Lotte. Po Dolnym Śląsku krążyła też firma John Deere, producent traktorów. Na przełomie roku zarząd miał zatwierdzić plan i budżet inwestycji. Ewentualna decyzja zapadnie pół roku później. Duże inwestycje — np. planowana przez koncern Sandoz budowa fabryki leków za 125 mln zł — budzą wielkie zdziwienie w branży.

— Firmy bardziej konserwatywnie podchodzą do inwestycji. Niektóre rezygnują nawet z grantów, bo nie są w stanie spełnić kryteriów. To nie znaczy, że nie realizują inwestycji, tylko realizują je etapami. Obserwowaliśmy to w 2008 r. Pozytywne jest to, że firmy spowalniają lub zawieszają projekty, ale nie uciekają z Polski — mówi Michał Gwizda, partner w Accreo.

Przykładem może być Bridgestone: firma dostała grant na budowę za 33 mln EUR fabryki folii do baterii solarnych w Żarowie, ale z niego rezygnuje. Podobnie było z fińskim koncernem papierniczym Stora Enso, który na przełomie 2008 i 2009 r. zrezygnował ze 150 mln zł grantu na inwestycję za 1,2 mld zł. W ubiegłym roku firma wróciła do projektui otrzymała 148,1 mln zł wsparcia.

— Od września obserwujemy spowolnienie projektów. To nie katastrofa, bo na szczęście inwestycje są przesuwane — mówi Joanna Bensz z firmy inżynieryjnej PM Group.

— Spowolnienie jest wyraźne, zwłaszcza w sektorze motoryzacyjnym. Firmy mają bardzo ostrożne prognozy, z których widać, że przygotowują się na kryzys. To uderza też w poddostawców — mówi Michał Turczyk z Deloitte.

Wiesław Sowiński z Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej nie pamięta, by kiedykolwiek tak długo czekał na kolejny ruch firm, z którymi rozmawiał. Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, który stracił jeden wielki projekt, twierdzi, że w dobrych czasach firmy się nie wycofują.

Jest bez zmian

Część ekspertów nie widzi jednak pogorszenia. — Choć branża samochodowa gorzej przędzie, notuje najmniejszą sprzedaż od lat i słychać o wyhamowaniu Chin i innych gospodarek, to nie biłbym na alarm. Może decyzje Lotte, Apollo i Tognum to po prostu zbieg okoliczności — sugeruje Kiejstut Żagun z KMPG.

— Dziś nikt nie inwestuje, dopóki nie ma stuprocentowej pewności, że będzie popyt na jego produkty. Skłonność do podejmowania ryzyka jest mniejsza. Ale ta sytuacja trwa od 2-3 lat, teraz nie widzę pogorszenia — twierdzi Paweł Tynel z Ernst & Young.

Jest świetnie

Optymistą jest Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ). — To nie jest tendencja, lecz jednostkowe przypadki. W przypadku Apollo bardziej chodziło o to, by gonić króliczka, a nie go złapać.

Z Tognum sprawa jest prosta — klientami firmy są producenci samochodów i samolotów, a ta branża w Europie spada, więc decyzja ma logiczne uzasadnienie. Lotte to poważna firma, która ma wieloletnie plany rozwoju i nie tracimy nadziei. W tym roku zamknęliśmy 39 projektów, więcej niż przez ten sam okres ubiegłego roku — mówi Sławomir Majman, który nie bez kozery nazywa swoje miejsce pracy agencją ds. dobrych informacji. Specjaliści nie są jednak pewni przyszłości.

— W pierwszej fazie kryzysu dużo amerykańskich firm wstrzymywało projekty, teraz nic takiego nie widzimy: ani w branży usługowej, ani produkcyjnej. Nie dostaliśmy od żadnej firmy informacji, że zarząd wstrzymał decyzję, choć nie wykluczam, że coś takiego może się stać — mówi Ewa Kaucz, wiceprezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

Te firmy przestraszyły się kryzysu

Tognum

Fabryka silników za ponad 90 mln EUR, w której ma pracować 220 osób; produkcja miała ruszyć w drugiej połowie 2013 r. Tę prestiżową inwestycję firma ogłosiła na konferencji z udziałem wicepremiera Waldemara Pawlaka. Teraz przesuwa ją o rok.

Apollo

Przesunięcie rozpoczęcia budowy zakładu produkcyjnego stało się konieczne ze względu na ogólnoświatowe osłabienie koniunktury gospodarczej, spowodowało ono obniżenie zapotrzebowania na silniki serii 4000 oraz stagnację produkcji, w szczególności na rynku olejowo-gazowniczym, agregatów elektrycznych oraz w przemyśle wydobywczym.

Lotte

Rada nadzorcza z niepokojem obserwuje sytuację gospodarczą Europy.

cytat z e-maila wyjaśniającego, dlaczego firma zawiesza projekt, wysłanego przez przedstawicieli firmy Apollo, którą kieruje Onkar S Kanwar, do specjalnych stref ekonomicznych i PAIIZDwa lata temu koncern ogłosił, że wybuduje w Polsce kilka fabryk za 200 mln EUR; rok temu odebrał zezwolenie w Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej – w pierwszym etapie obiecał 50 mln zł i 30 miejsc pracy do końca czerwca 2015 r. W lipcu firma wycofała wniosek o unijny grant na ten projekt i przyznała, że decyzję o inwestycji wstrzymuje, a o nowych planach poinformuje w przyszłym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Fabryka niemieckiego MTU wpadła w poślizg